Typowa ekranizacja Kinga zrobiona w sposób typowy dla ekranizacji Kinga z lat 90-tych. Czyli – poza stadami kotów – nic przesadnie powalającego…
Pomimo niepowalającej tempem akcji i błędów obsadowych (Emma Roberts jest spoko, ale na uczennicę "10 lat później"to nie wygląda),miał w sobie coś niepokojącego
Film dość… niekonwencjonalny. Ma dziwny, urzekająco-odstręczający klimat, niemniej pod względem potencjalnego przesłania – przerost formy nad treścią.
Czyli leniwe, australijskie kino quasi-sensacyjne. Oczko albo i dwa wyżej od części pierwszej -"Mystery Road".
Chyba jako Polka nie potrafię ocenić tego filmu obiektywnie. Powiem tak: oni tam mieli zieloną szkołę, nie okupację.
Jak na Egoyana to prawdziwy akcyjniak! Pomimo swojego niekwestionowanego talentu w tej kwestii, nie udało mu się zarżnąć potencjału tkwiącego w tej historii.
Początek wielce obiecujący, tylko dlaczego film w drugiej połowie musiał się zmienić w pełen (nienajlepszych zresztą) efektów specjalnych straszak?
Nie wiem o czym to było (a ponoć o czymś strrrrasznie "głębokim"), bo za bardzo spać mi się chciało, żeby się zastanawiać.
Niby wszystko ok, ale jednak czegoś brakuje, żeby nadać temu obrazowi jakiejś elementarnej wiarygodności.