Lament 2016

Goksung

Kiedy nieznajomy przybywa do wioski, zaczyna się rozprzestrzeniać tajemnicza choroba. Policjant jest zmuszony rozwiązać zagadkę, aby ocalić swoją córkę.

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Na platformach streamingowych

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 9 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Do Won Kwak
jako Jong-Goo
Woo-hee Chun
jako Kobieta
Jeong-min Hwang
jako Il-Gwang
So-yeon Jang
jako Żona
Jun Kunimura
jako Nieznajomy
Hwan-hee Kim
jako Hyo-jin
Seong-yeon Park
jako Kwon Myeong-joo
Jin Heo
jako Teściowa

Fabuła

W spokojnej koreańskiej wiosce dochodzi do szeregu tajemniczych i gwałtownych zgonów a niektórzy mieszkańcy zaczynają zdradzać oznaki prowadzącej do szaleństwa choroby. Śledztwo prowadzi Jongo-Goo, miejscowy oficer policji. Początkowo jako przyczynę zgonów podaje zatrucie dzikimi grzybami, jednak wkrótce zaczyna mieć co do tego wątpliwości. Gdy docierają do niego plotki o tajemniczym Japończyku, który niedawno zamieszkał w okolicznym lesie, nieznajomy staje się głównym podejrzanym. Oznaki opętania zaczyna wykazywać także mała córeczka Jongo-Goo. Od tego momentu policjant zrobi wszystko by ocalić swoje dziecko od niebezpieczeństwa. opis dystrybutora

Gatunek
Thriller

Szczegóły

Premiera
2016-12-02 (kino), 2016-05-12 (świat)
Dystrybutor
Mayfly
Wytwórnia
20th Century Fox
Side Mirror
Ivanhoe Pictures (współpraca produkcyjna) zobacz więcej
Kraj produkcji
Korea Południowa
Inne tytuły
곡성 (Korea Południowa)
Gok-seong (alternatywna pisownia)
The Wailing (tytuł międzynarodowy)
Czas trwania
156 minut
Budżet
6 420 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 2 wiadomości

Recenzje

Lament do propozycja diabelskiego młynu kina azjatyckiego, który w konwencji sennego koszmaru opowiada o piekle bez rozkoszy ziemskich, mimo że na niej to wszystko się odbywa. 7

Lament lamentu nie powoduje, bo się wcale mocno nie boimy podczas seansu, ale nie ryczymy też z powodu filmowych potknięć. To produkcja ekscentryczna, eksplorująca wiele ścieżek filmowych, a wykuty na poczet tej produkcji gatunek kina jako diabelskiego młyna po seansie nabierze podwójnego znaczenia. Hong-jin Na tworzy film pełen różnych odcieni i plam wyobraźni, ale też czasami pojawiają się kleksy – od przybytku głowa czasami zaboli. Jednak siedzi w niej wiele i jest ogromna pokusa tego poznania, nawet jeżeli jest to jazda czasami niekontrolowana.

Miejsce, w którym się znajdujemy to nie pocztówka kwiatu kwitnącej wiśni, a więdnących żyć i nadziei. W niewyjaśnionych okolicznościach dochodzi do makabrycznej śmierci całej rodziny, a jedyna osoba, która przeżywa jest w stanie niemalże wegetatywnym. Policjanci zakładają spożycie dziwnych środków, ale wydarzenia i sytuacje zaczynają się powtarzać. Znudzone twarze pracowników komisariatu zmienią wyraz, a ziewanie zastąpi wstępowanie w coraz dziwniejsze misteria podczas dochodzenia i zapoznawanie się z materiałami dowodowymi, którym bliżej do Archiwum X, niż dochodzeniówki z Fargo.

Jednym z coraz bardziej zamieszanych w sytuację bohaterów staje się Jong-goo, który prócz uczestniczenia w śledztwie zaczyna być ofiarą pandemicznej, coraz mniej okiełznanej siły, która wiecznie zła pragnąc wiecznie czyni… zło. Do jego domu, a dokładniej w córkę, wstępuje "zły" i tak jak u nas zapisano by receptę, tam na koreańską prowincję wzywa się szamana. Ten "zły" to taki odpowiednik słowiańskiego, mistycznego dybuka – ducha, który zawładnął ciałem żywej osoby.

Pomysłów w Lamencie jest wiele – spełnione i spójne nie wszystkie. Jest to diabelski młyn, bo chwilami mamy tutaj fabułę przefiltrowaną przez Mistrza i Małgorzatę. Pojawia się pewien obcy przybysz z zewnątrz i nagle zaczynają wydarzać się rzeczy nadzwyczajne… nadzwyczajnie makabryczne. Hong-Jin Na nie zasłania oczu ręką w momentach makabrycznych, a ilość krwi na ekranie zawstydziłaby niejeden horror – jest to brutalne, ale uzasadnione, jednak nie zapieczętowane poezją Ki-duk Kima, a raczej chwilami przebodźcowany i przeszarżowany traktat o złu oraz czynach nieodwracalnych.

W XXI wieku wierzenia, rytuały, nie zostały wyparte – nie mamy przecież już żadnego momentu na sinusoidzie – romantyzm vs. pragmatyzm. Dualizm światów nadal istnieje, duchy nadal funkcjonują w pewnych wierzeniach, tylko zmieniło się tyle, że sprawdzamy je w internecie, a egzorcyzmy publikuje się na youtube, natomiast z szamanem kontaktujemy się telefonicznie.

Lament to trochę taka maskarada gatunkowa, taki danse macabre, ale idealnie rozgrywający groteskę, oraz tworzący malownicze konstrukcje, pełne katastrofizmu i niedoskonałości ludzkiej, przerysowanej jak u Boscha. Mamy też imponujące portretowanie pewnych wewnętrznych dla tej kultury rytuałów, a film wpisuje się idealnie w kategorie „nocne szaleństwo” na festiwalu T-Mobile Nowe Horyzotny. To nie jest film rozsądku i wstrzemięźliwości, a ceremonialnego, w nastroju noir, karania za dopuszczenie się złego czynu. Piekło bez rozkoszy ziemskich. Parafrazując Festiwal Kina Azjatyckiego – to film wielu smaków.

0 z 1 osoba uznało tę recenzję za pomocną.
Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Film został nakręcony w okresie od 31 sierpnia 2014 roku do 28 lutego 2015 roku. zobacz więcej

Komentarze 3

Mrozikos667 2016-10-30 6

Gęsty klimat znakomicie przetykany lżejszymi wstawkami, rewelacyjny pomysł na sięgnięcie do horroru folkowego, ale tak się to dziwnie rozłazi, że nie ogarniam.

i_darek1x 2017-05-22 4

Dużo wrzasków i krzyków ! I ludzi dziwacznie zachowujących się a la zombi ;) Ogólnie wszystko to jakieś pokićkane ;) Pogubiłem się i tyle ! …strasznie długi !

lorelei 2017-05-14 5

Jeden wielki zawód. Obejrzałam tonę koreańskich filmów i wiem, że one – poza klimatem i ładnymi obrazkami – naprawdę MOGĄ mieć jeszcze jakiś elementarny SENS.

Współtworzą