Jak dla mnie aż wszystko krzyczy, że skończą razem także prywatnie :) Przynajmniej wnioskując po ich publicznych wystąpieniach, takich jak Kirsten w momencie gdy odbierała Cezara, albo praktycznie każdy wywiad Jessego. Tak samo dziwne, wiecznie skrępowane zachowanie.
Paradoksalnie to sprawiająca poza ekranem wrażenie bardzo neurotycznej osoby Stewart może okazać się obsadowym strzałem w dziesiątkę i lepszą muzą Allena niż Emma Stone. Bruce Willis jest intrygującym wyborem, ale Woody pokazywał już przy Jasonie Biggsie czy Willu Ferrellu, że nie boi się czerpać garściami z wydawałoby się odległych mu rejonów.
Tutaj Plaza jest naprawdę świetna, zwłaszcza, że wyzbywa się tego czegoś co nazywasz neurotycznością, a mi bardziej przychodzi na myśl słowo "naburmuszenie" :) Ona nawet nie używa tutaj swojego tradycyjnego spojrzenia które załatwiło jej dubbing do bajki o zrzędliwym kocie znanym z memów. Dotychczas uważałem, że gdy ma zagrać inne emocje niż foch i otępienie, kończy się to wtedy słabym występem, jak w "Life After Beth" gdzie na swojej zwyczajowej nucie próbowała zagrać gniew i agresję żywego trupa. "About Alex" zmusiło mnie do przedefiniowania mojego myślenia o Aubrey Plazie.
Dodatkowo mam coraz większą słabość do Jane Levy, mam nadzieję, że jej pociągiem do Hollywood będzie coś lepszego niż "Monster Trucks". Ona jest najlepszym co zaoferował światu przeciętny remake "Martwego zła".
I tutaj już będziemy mogli podyskutować, bo mam seans za sobą.
Ależ karkołomny pomysł na parodię. Coś czuję, że zabraknie talentu i pomysłu aby go udźwignąć. Świetny może być wątek spotkania z matką. Szkoda, że w zwiastunie pokazali praktycznie cały film.
No z Melem raczej nie dostanie 150 mln$ :)
Dość karkołomna plotka. Nawet nie wiadomo kiedy mieliby wcisnąć tego Supermana do zapchanego kalendarza, a Miller nie robi się z każdym rokiem coraz młodszy… Podczas wywiadów wydawał się zmęczony kilkuletnim okresem produkcyjnym Mad Maxa, dokładając jeszcze do tego jego nieudane doświadczenia z Justice League, stawiam, że wybierze jednak nieco mniejszy projekt.
Nie wiem, nie oglądałem, rzuciłem okiem i głównie jest o treści serialu, więc i tak nic nie zrozumiem :) Ale chciałem zostawić jakiś komentarz, bo widać, że autor włożył w ten jubileuszowy list miłosny mnóstwo pracy.
7/10 – Bardzo obiecujący debiut reżyserski syna Edwarda Zwicka, Jessego. Młody twórca świetnie prowadzi aktorów, nawet Aubrey Plaza za którą raczej nie przepadam wznosi się tutaj na wyżyny swoich możliwości. Jeszcze mocniej błyszczy chyba Max Greenfield, grając tutaj oschłego, przemądrzałego intelektualistę czyli postać skrajnie odmienną od swojej roli w New Girl. Całość to skromne kino gadane przywodzące na myśl Sundance, chociaż stamtąd nie pochodzące, na nowo definiujące dla potrzeb współczesnych trzydziestolatków takie tytuły jak "Ognie św Elma" czy "Wielki chłód". Zresztą można dostrzec pewną samoświadomość w scenach w których bohaterowie rozmawiają o Jeffie Goldblumie, albo porównują swoje spotkanie do fabuły typowego filmu z lat 80-tych.
Jeśli lubicie Sundance, lub po prostu amerykańskie kino niezależne, jest to pozycja dla Was. Jeśli nie cierpicie kina wypchanego po brzegi dialogami to warto zobaczyć "About Alex"chociażby dla przeuroczej Jane Levy.
Fajna lista, chyba dla każdego coś miłego.
Proszę czekać…