To już w Aquarius Duchovny bardziej przypomina Foxa Muldera. Ale twórcy zapowiadają, że ta postać przechodzi ciężki okres, więc wybaczam.
No cóż, wybrali go na następcę Michaela Biehna, więc mają za swoje. Po latach to może być rozpatrywane jako najgorsza decyzja castingowa dekady, zastąpienie charyzmatycznego, ale przyziemnego twardziela, wymuskanym, drewnianym modelem musiało przynieść określone plony.
Tak, podobnie jak 5 lat temu rzuciłem się do oglądania "Boy A" z Garfieldem. Tam również skutkowało to udanym seansem.
7/10 – Naprawdę podobało mi się jak Watts buduje napięcie, bawi się oczekiwaniami widzów radośnie wsadzając w kadr ostre przedmioty. Zresztą sceny gore są u niego naprawdę makabryczne, ale jednocześnie maksymalnie krótkie zachowując idealne proporcje. Watts potrafi uchwycić groteskowość sytuacji, wziąć ją w nawias, ale kiedy trzeba jest śmiertelnie poważny. Jeśli ktoś szuka mitycznego "posmaku horroru z lat 80-tych" to znajdzie go moim zdaniem właśnie tutaj, bez muzyki z epoki i stylizowanych zdjęć. Nieuchronna transformacja, działanie pod presją czasu, bohaterowie walczący o przetrwanie w prostej fabule pozbawionej przestojów, za to pełnej praktycznych efektów specjalnych.
Dziękuję włodarzom Sony, którzy wczoraj uczynili Jona Wattsa jednym z najgorętszych nazwisk Hollywood. Odstraszyło mnie nazwisko Eliego Rotha na plakacie i słabe recenzje, a przegapiłbym tak dobry horror, chyba najlepszy z ostatniego roku/dwóch lat. To trochę tak jakby Sam Raimi od razu przeskoczył z Martwego zła do Spider-Mana, bez doświadczenia z Prostego planu czy Dotyku przeznaczenia, ale sądzę, że Watts sobie poradzi. Udało mu się przekonująco stworzyć postaci rodziców którym można współczuć, nawet jeśli postępują wbrew oczekiwaniom widza, całkiem nieźle poprowadził dziecięcego aktora, wycisnął maksimum z prostych "jump scene", o innych zaletach jego reżyserii już pisałem. Całkiem sporo jak na horror zesłany praktycznie prosto na DVD.
Dlaczego zatem "Klaun" przeszedł praktycznie bez echa? Obawiam się, że przyczyna tkwi we mnie i zaraz posypią się 3/10 z pretensjami :) Przede wszystkim ma akcenty humorystyczne, zauważyłem, że jakiekolwiek momenty rozluźnienia zwłaszcza podszyte czarnym humorem z miejsca obniżają ocenę. Jest taki moment w "It Follows" kiedy bohaterowie, uciekając przed niszczycielską siłą, niepowstrzymanym demonem…idą się opalać. Dla mnie w tym momencie film był skończony, uciekło całe budowane napięcie, demon stał się czymś tak groźnym jak opalanie bez filtra. Dla wielu takim elementem jest nie beznadziejny przestój w fabule, a akcent humorystyczny.
Zresztą cały film jest zupełnie absurdalny, zaczyna się przecież od tego, że facet nie może zdjąć gumowego nosa i kolorowej peruki, a stopniowo przechodzi do wielkiej bestii przelewającej wnętrzności przez ekran. Nie każdemu to pasuje, jest też bardzo klasyczny, choćby w tym, że bohaterowie dowiadują się o mitologii i klątwie nie scrollując z otwartą buzią a ze zniszczonej księgi, kasety video i bełkotu szurniętego dziadka którego gra Stormare. Nie odwołuje się do modnych trendów, nie wyławia z otaczającej rzeczywistości elementów grozy, jest dość niedzisiejszy. Jest nieszczęśnik który się zmienia za pomocą starego jak świat demona (swoją drogą nasuwającego mocne skojarzenia z symbiontem ze Spider-Mana), są pokazane jego próby walki, wreszcie walka otoczenia z tym co z niego zostało. Trochę przypomina to Muchę Cronenberga w wersji light, trochę odcinek Opowieści z krypty czy Strefy mroku, ale bez morału podszytego grozą czy zabawy formą.
Naprawdę dobry wybór. Ma w sobie więcej zagubionego nastolatka niż Garfield. Mam nadzieję, że wybór Wattsa jest podyktowany udaną chemią pomiędzy nim a Hollandem i chęcią wniesienia świeżości do tematu. Oby nie skończył on jako kukiełka wytwórni, zagubiona przy kręceniu superprodukcji tak jak Marc Webb.
Między 6 a 7/10 – Dwa największe problemy jakie mam z tym filmem pochodzą prawdopodobnie spod łapek scenarzystów "Genezy Planety Małp". Mamy korporację/wojsko które chce stworzyć nową broń biologiczną, ale dinozaury w tej roli mnie zupełnie nie przekonują. Co to za broń biologiczna którą można zmiażdżyć, zastrzelić lub uciąć jej głowę? Czterech pastuchów-samobójców najechałoby jednocześnie ciężarówkami i z broni biologicznej zostałaby mokra plama :) Poza tym mamy ogromne uczłowieczanie dinozaurów, oni rozpisali ich jak małpy i to jest ogromny błąd, kłócący się z morałem tożsamym dla serii i z resztą filmu. Podobnie jak u Spielberga mamy przestrogę przed zabawą w Boga, ostrzeżenie, że natury nie można nigdy do końca ujarzmić. Ale ta dwójka od Planety Małp uparcie twierdzi inaczej, drapieżnik o mózgu wielkości orzeszka może zachowywać się co najmniej jak piesek. Na szczęście chyba nie dorwali się już do trzeźwo myślącej i świadomej zagrożeń postaci Chrisa Pratta.
Bohaterowie są mocniejszą stroną tego filmu niż charaktery dinozaurów, ale znowu brakuje tutaj płynności w przeskakiwaniu między wątkami chłopaków a parą poszukiwaczy. Największy rollercoaster przeżywa postać Vincenta D’Onofrio, ale on sam zdaje się świetnie przy tym bawić i z chęcią zagrałby nawet jednego z dinozaurów gdyby zaszła potrzeba. Raz jest cwaniaczkiem, raz groźnym czarnym charakterem, raz postacią komediową, raz bezdusznym korporacyjnym draniem i to praktycznie zależnie od sceny, lub kaprysu grupki scenarzystów. Ale Vince zatańczy i zaśpiewa, nie ma problemu. Chris Pratt udowadnia, że nie musi być tylko Star Lordem, tym razem nie jest to wieczny chłopiec mający więcej szczęścia niż rozumu, a klasyczny hollywoodzki twardziel. Bryce Dallas Howard budzi olbrzymią sympatię jako oderwana od rzeczywistości biurokratka i nie sposób jej nie polubić, ma świetną chemię z Prattem. Niezły jest Jake Johnson na dalszym planie, ma naprawdę działającą na widownię scenę komediową.
Głupoty? Nie jestem wytrawnym tropicielem głupot. Póki Vin Diesel nie kruszy asfaltu tupnięciem, a bohaterka nie zmienia się w pen drive’a dzięki swojemu mózgowi to jestem w stanie wybaczyć naprawdę wiele. Słynnej już sceny ze szpilkami naprawdę dało się uniknąć nie pokazując ich w zbliżeniu na perfidnym slow motion! Połowa widzów nawet nie zadawałaby sobie pytania w czym biegnie Bryce! Mogła je zdjąć setki razy, choćby w czasie prowadzenia samochodu, nie wiem co siedziało w głowie Trevorrowa i montażysty. Najgłupszy jest chyba znany z trailera motyw odgryzienia nadajnika z grzbietu (!), bez wykrwawienia się czy zakażenia (!!). Czy głupie są nocne dinozaurów rozmowy pozostawiam indywidualnej ocenie.
Efekty? Bardzo dobre! Oprócz pterodaktylów na które chyba zabrakło czasu. W wielu scenach naprawdę czuć obecność i ciężar zwierzaków, choćby wtedy gdy głowa wpada do kabiny Bryce. Świetna jest mała scena z dziećmi przytulającymi dinozaury. Najsłabsze są sceny z dużą liczbą statystów, wyglądają jak kolorowa, bezkształtna masa ze słabym wykonaniem.
Nakręcili ją w sposób praktyczny, na planie, ale montaż albo kilka wstawek z CGI sprawia, że wygląda na kompletnie komputerową. Brawa dla twórców :)
Jestem pewien, że zarówno on jak i scenarzyści dadzą radę.
Licensing Expo 2015 – Pojawiły się kostiumy Batmana, Supermana i Wonder Woman oraz Batmobil wystawiane na wspomnianych targach.
http://collider.com/batman-vs-superman-pictures-reveal-wonder-woman-costume-and-more/?utm_source=facebook&utm_medium=social&utm_campaign=collidersocial
Mary Ellen Trainor zmarła na raka trzustki w wieku 64 lat. Miała imponującą, chociaż oczywiście złożoną głównie z epizodów filmografię. Najbardziej zapamiętam ją jako biedną panią psycholog podpuszczaną przez Mela Gibsona na przestrzeni dekad w serii "Zabójcza broń".
Proszę czekać…