Aktywność

Transformers: Zemsta upadłych (2009)

Robociki kontratakują!! – Nie zawiodłem się. Dostałem to co oczekiwałem, czyli przede wszystkim Megan Fox w obcisłych dżinsach i masę typowego bayowskiego patosu, a co z tym się wiążę falę nielogiczności. Czyli na to wychodzi, że z panem Bayem jest wszystko ok :)

Sceny walki to tragedia. Szczególnie ich montaż. Roboty latają w powietrzu, tłuką się, strzelają, a wszystko dzieje się w zawrotnej szybkości i aby coś z tego wszystkiego zrozumieć trzeba by oglądać te fragmenty na zwolnieniu. Mówię serio. Takiej chaotycznej papki dawno nie widziałem.

Ogólnie to wyszedł film bardzo nierówny. Zdarzały się momenty, na których bawiłem się przednio (np. scena z seksowną lala-transformers), a zaraz potem wszystko to runęło, po wprowadzeniu nachalnego humoru (roboty bliźniaki) czy udziwnień typu Optimus z laską.

4/10

Nakładanie się tekstu. FDB.PL

Jakiś czas temu także zauważyłem problem i miałem to zgłosić.

A odchodząc od tej sprawy. Możecie mi powiedzieć czy tylko ja mam ten problem, kiedy próbuję wejść na profil jakiegoś użytkownika to strona odwołuje mnie do strony na przykład filmu? Przykład chcę zajrzeć na profil usera @ Xmena. Klikam i jestem na stronce filmu Singera.
http://fdb.pl/film/86497-invictus/temat/22197-muzyka-bdzie-zapewne-poruszajaca
Coś podobnego http://fdb.pl/szukaj/users?query=hellraiser

Czy to tylko moja przeglądarka głupieje?

30 dni mroku (2007)

5/10 – Strawny, całkiem przyjemny film grozy.

Od pierwszych minut film skojarzył mi się z legendarnym już "Cosiem" Carpentera za sprawą klimatu przytłoczenia i niemożnością ucieczki (w obu przypadkach lokalizacje akcji w gruncie rzeczy podobne). Niestety z biegiem czasu film (po kulminacji, jaką stanowi uliczna masakra) traci porcje napięcia i przestaje wciągać. Można by zarzucić reżyserowi i ekipie operowanie sprawdzonymi trickami, które niejednokrotnie pojawiały się w podobnych shlasherach czy nawet to, że krew wygląda tutaj jak sok z czarnej porzeczki. Jednak film dostarczył mi rozrywki i to nawet niezłej. Lekki humor i zero chaotyczności sprawiły, że seans był udany, co się nie często zdarza przy współczesnych pseudo wazeliniarskich horrorach.

Doskonały świat (1993)

+7/10 – Eastwood kolejny raz nie zawodzi. Intrygująca opowiastka o zdawałoby się niemożliwej przyjaźni dwóch odmiennych charakterów podana w starym, dobrym stylu. Świetnie poprowadzona aż do finału, którym podobnie jak "Madison Country" wywołał u mnie niewyobrażalną fale wzruszenia. Końcówka to chyba największy atut filmu. Dziadziuś Clint zna się na rzeczy. Do tego niezła, żywiołowa kreacja Costnera i oczywiście jego małego kompana w podróży po stanie. Postaci kilka bym wywalił (taką Laurę Dern, no bo po co tu i ona?), może parę dialogów. Nie przypadło mi do gustu ten momentami wysilany humor (szczególnie wśród postaci w otoczeniu szefa Reda), ale i tak jak najbardziej warto sięgnąć!

Siedmiu samurajów (1954)

Masterpiece! – Orgazm? Tak, był i to chyba nawet większy niż za pierwszym razem. Ponad trzy godziny zleciały niewyobrażalnie szybko i mało tego, miałem ochotę na więcej. Od czego by tu zacząć ten króciutki komentarz? Może od reżyserii, cokolwiek ona oznacza? Wszystko jest dograne w najmniejszym calu. Bohaterowie wymieniają spojrzenia, toczą rozmowy praktycznie o rzeczach mało znaczących, szukają odpowiednich kandydatów na obrońców, wszystko to trwa ładną chwilką, a to wszystko przy wspaniale dobranej i skomponowanej nutce Hayasaka. Cała akcja toczy się niezmiennym rytmem, co pozwala nam poznać obyczaje panujące w wiosce i charaktery samurajów. Jest jedna taka scena, w której bodaj Mifune przedstawia samurajów w nie najlepszym tle, jakoby mieli być jeszcze gorsi od łajdaków, napadających na wioskę.

Czy film można nazwać prekursorem kina akcji? Nie wiem. Wprawdzie toczą się tu jakieś skromne walki, szczególnie pod koniec filmu, zlepione w jeden ciąg. Akcja nie jest tu najważniejsza, widz oczekuje tego co się stanie z naszymi bohaterami po jej zakończeniu. Mógłbym się przyczepić do jakiś pojedynczych, w miarę trochę irracjonalnych zachowań (np. zbiorowy lament) czy kilku niepotrzebnych, nic nie wnoszących wątków. Tylko po co? Nie przeszkadza to w odbiorze filmu. Liczy się efekt na końcu. "Na tej ziemi wieśniacy zwyciężyli, nie my" i to ostatnie ujęcie. Masterpiece!

10/10

Droga do szczęścia (2008)

5/10 – I to ma być ten surowy, mocny, zapadający w pamięć dramat? Mogło wyjść z tego coś ciekawego, ale reżyser upchnął do niego za wiele swoich pomysłów. I tak, mamy tutaj romansik z sekretarką, wizyty sąsiadów, sprawę z psychicznie chorym, ciążę, kłótnie o głupoty a do tego wszystko w niechronologicznej, pozamienianej kolejności. Winslet nie taka genialna jak to się śmiało twierdzić, zdecydowanie bardziej podobał mi się występ Shannona. Ogólnie nie rozumiem tego całego podniecania się twórczością Mendesa. Udał mu się jeden film (American Beauty) i wielkie halo…

Doktor Strangelove, lub jak przestałem się martwić i pokochałem bombę (1964)

"Mein Führer! I can walk!" – Nie ma słów by opisać tą genialną komedię. Ani trochę się nie zestarzała, nawet jest jeszcze bardziej aktualny dzisiaj wobec tych wszystkich międzynarodowych konfliktów i zagrożenia bronią masowego rażenia. Wciąż śmieszy, intryguje co i przeraża swoim absurdem. I po raz kolejny Kubrick udowadnia, że żaden gatunek nie jest mu obcy. Znakomite role Scotta i Sellersa i ostatnia sekwencja z wybuchającymi bombami przy utworze "We’ll Meet Again" to absolutny majestrzyk. Nie potrafię wskazać jakiś słabszych stron filmu, ani doszukać się jakiś błędów czy niedociągnięć.

24 Godziny: Wybawienie (2008)

Szkoda, że nie dowiedziałem się tego wcześniej. Tak to na pewno zostawiłbym film w spokoju i sięgnął dopiero po nadrobieniu zaległości w serialu. Miałem nadzieję, że twórcy stworzą nową, odrębną historię. I niestety chybieniem uważam rozłożenie akcji filmu w czasie zaledwie dwóch godzin. Ale nic… żyje się dalej :)

Trzymaj się!!

24 Godziny: Wybawienie (2008)

7 sezon? Widać mam wiele do nadrobienia! :)

Jednak to co napisałem podtrzymuję. W sezonie pierwszym czy drugim praktycznie każdy odninek niósł ze sobą jakieś możliwe zwroty akcji i dostarczał widzowi falę napięcia. W "Wybawieniu" obserwujemy przez spory kawałek filmu wędrujące afrykańskie dzieci i Jacka Bauera na czele. Jeżeli tak ma wyglądać sezon siódmy to strach się bać sięgać po następne…

Wrogowie publiczni (2009)

5/10 – Małe rozczarowanie. Podobnie jak większość film także w dużym stopniu mnie zawiódł. Kuleję tutaj i strona wizualna (no. może oprócz krystalicznego dźwięku) po "warstwę" merytoryczną".

To co najbardziej razi to te zdjęcia. Masakra… Bywały momenty, że miałem wrażenie, że oglądam jakiś tani reportaż. Jeszcze godzina takiej trzęsawicy i dostałbym migrenę… Mam tylko nadzieję, że w kolejnym filmie Manna obejdzie się bez tych cyfrowych kamer.

Liczyłem jednak na bardziej złożony scenariusz. Tutaj twórcy temat potraktowali bardzo przeciętnie, zniżając błyskotliwego Dillingera do rangi najgorszego złoczyńcy. Nie udało się stworzyć jakiś przyciągających, charyzmatycznych postaci, które przyciągały by do siebie.

Nie zawiódł duet Depp – Bale, choć w sumie ten drugi czegoś nowego tutaj nie pokazał w swojej grze. Szkoda, że dla Marion Cotillard pozostawiono tak małe pole do popisu. Nienagannie również odtworzono klimat lat 30.

Ogromny budżet to jednak nie wszystko. Zasada sprawdza się po raz kolejny. W takim wypadku musimy nadal czekać na naprawdę dobry film gangsterski.

Proszę czekać…