Tak… Ja też chciałbym się tego dowiedzieć? Przy filmach Hanekego należy trochę posiedzieć dłużej pogłówkować, przemyśleć temat.
Kicha nie z tej ziemi! – Uwaga omijać szerokim łukiem! Gigantyczny gniot!
Straszliwie usypiający, infantylny film. Rażący fatalnymi efektami specjalnymi (ohyda!), dźwiękiem (co róż musiałem regulować głośność) i aktorstwem, lub jego brakiem (straszne drewna!). Te dziewięćdziesiąt minut to po prostu tortury nie z tej ziemi. Jak najszybciej chce o tym zapomnieć. A kysz z takim syfem!
1/10
Powiem tylko tyle – mam wiele do nadrobienia. Na dzień dzisiejszy zaledwie trzy pozycje z powyższego rankingu miałem przyjemność obejrzeć ("Egzorcystę", "Lśnienie" i numer ostatni z listy, czyli "Psychozę"). Z drugiej jednak strony zastanawia mnie mała jednolitość tych obrazów. Prawie wszystkie made in USA, jakby reszta świata nie istniała…
To z tego wychodzi, że ja także należę do tej grupy, bo "Martwicę mózgu" wprost ubóstwiam :)
Rozumiem… Ale czy musisz koniecznie wystawiać ocenę filmowi, którego nie widziałaś i który wejdzie do kin dopiero za rok?
> Mówimy o filmie z początku lat 90 i w tej kategorii go oceniam.
A co ma data produkcji filmu do oceny? Jak rozumiem – lata 90 cacy, a obecne dekada do du..?
> Każdy film jest niezależnym projektem i dlaczego mam go porównywać do innych tegoż pana?
Każdy film "niezależnym projektem"? Eee? Rozwiniesz myśl?
Trochę śmiała teza :) Chyba ten film najmniej cenię sobie z filmografii Zemeckisa. Wszystko trzyma się tutaj kupy dzięki charyzmatycznym aktorom, a zwłaszcza Willisowi i Meryl Streep, którzy wnieśli tutaj swój czar i ratowali niektóre sceny.
Chciałbym by oba te projekty udało się zrealizować.
Ale z tym, że jakoby Apatow to "reżyser najciekawszych komedii w historii amerykańskiej kinematografii" naprawdę trudno się zgodzić niestety…
4/10 – Ten sam albo bardzo zbliżony poziom co w części pierwszej. Film familijny z elementami fantasy w sam raz na niedzielne popołudnie, nie powodujący bólu głowy od nagromadzenia wątków czy chaotycznego scenariusza. Prosty, dość oklepany, ale przyjemny humor, Ben Stiller, który jak ulał pasuje do takich ról. Film na jednorazowe użycie.
3/10 – Pomieszanie czarnego humoru, dramatu i przesłodzonej komedii nie wyszło filmowi na dobre. Głupiutki, szablonowy, szampanowy z wymuszonym humorem. Oprócz Helen Mirren (co ona robi w tym syfie?!) plejada aktorów to samo drewno. Intryga nie trzyma się kupy i w połowie filmu można rozwikłać jakie zakończenie nas czeka. W sam raz nadawałby się na dwa odcinki "Mody na sukces"…
Proszę czekać…