Trochę śmiała teza :) Chyba ten film najmniej cenię sobie z filmografii Zemeckisa. Wszystko trzyma się tutaj kupy dzięki charyzmatycznym aktorom, a zwłaszcza Willisowi i Meryl Streep, którzy wnieśli tutaj swój czar i ratowali niektóre sceny.
Chciałbym by oba te projekty udało się zrealizować.
Ale z tym, że jakoby Apatow to "reżyser najciekawszych komedii w historii amerykańskiej kinematografii" naprawdę trudno się zgodzić niestety…
4/10 – Ten sam albo bardzo zbliżony poziom co w części pierwszej. Film familijny z elementami fantasy w sam raz na niedzielne popołudnie, nie powodujący bólu głowy od nagromadzenia wątków czy chaotycznego scenariusza. Prosty, dość oklepany, ale przyjemny humor, Ben Stiller, który jak ulał pasuje do takich ról. Film na jednorazowe użycie.
3/10 – Pomieszanie czarnego humoru, dramatu i przesłodzonej komedii nie wyszło filmowi na dobre. Głupiutki, szablonowy, szampanowy z wymuszonym humorem. Oprócz Helen Mirren (co ona robi w tym syfie?!) plejada aktorów to samo drewno. Intryga nie trzyma się kupy i w połowie filmu można rozwikłać jakie zakończenie nas czeka. W sam raz nadawałby się na dwa odcinki "Mody na sukces"…
4/10 – O ile niektóre filmy Koterskiego wykazują znamiona opowieści z podwójnym dnem, to "Ajlawju" niestety cierpi na straszliwą monotonnie i chaos. Reżyser zgubił się we wszystkim i sądzę, że z jego zamysłu ukazania kruchości więzi ludzkich runął w gruzachi. Również Pazury nie widzę w roli Adasia. Mam nadzieję, że w "Nic śmiesznego" pokazał więcej. Jedyne co ratowało film to świetne sceny z synem reżysera – Michałem, kazaniem o ściąganiu butów czy scena na wf-ie. Reszta z dialogami na czele – niestety straszna bezkompromisowa klapa.
8/10 – Bardzo dobre kino, pozostawiające po sobie ślad.
Film przepełniony podtekstami i ciągle rosnącym napięciem. Sprawdza się na dwóch płaszczyznach – jako typowy film sensacyjny, thriller (bardzo dobra scena podczas pojedynku bokserskiego) oraz jako obraz z prawdziwą głębią, podejmujący próbę ukazania potrzeby wolności nawet za najwyższą cenę. Niewątpliwie film Konczałowski można interpretować na wiele sposobów. Otwarte zakończenie, które z jednej strony pozostawia po sobie niewielki niedosyt, ale też zmusza do głębokich refleksji.
Do tego piękne plenery Alaski, surowe, dynamiczne zdjęcia, niezła ścieżka dźwiękowa, wiele znakomitych kwestii ("-Jesteś bestią! – Nie, gorzej. Jestem człowiekiem…") i oczywiście największy plus – mistrzowskie rolę Jona Voighta i Erica Robertsa, jedynie odtwórczyni Sary to wielkie drewno!
Prawdziwa uczta dla oczu!
5/10 – Jako osoba, która nie miała do czynienia z ani serialem ani serią filmów, obraz J.J. Abramsa był dla mnie w ogóle czymś nowym. Musiałem wczuć się w jego klimat, atmosferę, poznać bohaterów i wątki. Wydaje mi się, że udało się. Dostałem obraz czysto rozrywkowy, widowisko na dość dobrym poziomie. Wszystkie te efekty specjalne, wybuchy, walki, gadżety ucieszyły moje oko. Pomimo dość szybkiego tempa raczej większość rzeczy dało się ogarnąć. Co prawda brakuje tutaj trochę epickiego rozmachu a w kilku scenach pojęcie ciągu przyczynowo-skutkowego nie znajduje odzwierciedlenia. Szkoda, że tak słabo została rozbudowana postać Nero, w którą wcielił się Eric Bana.
Takim to sposobem otrzymaliśmy film pozbawiony moralitetu, czysto rozrywkowy, ale też i nie bezbłędny.
7/10 – Chyba najpoważniejszy film w karierze pana Allena. Surowy, od którego aż bije chłodem. Woody perfekcyjnie analizuje charaktery każdego z bohaterów, przedstawiając ich wewnętrzną pustkę i twórczą "menopauzę". Brak tu ironicznych dialogów, żartów, ripost. Rozumiem zdziwienie krytyków, kiedy to po lekkiej "Anni Hall" otrzymali tak ciężki, naszpikowany symboliką film. To obraz bardzo spokojny, w którym czuć, że coś wisi w powietrzu i zapewne się ujawni.
Wizualnie wręcz doskonały. Zdjęcia Gordona Willisa, operatora między innymi trylogii "Ojca chrzestnego" czy "Manhattanu" to kwintesencja sama w sobie. Statyczne, powolne, nadające atmosfery zagubienia postaci dramatu. Odpowiednio oświetlone lub przyciemnione.
Doskonały dźwięk, który sprawia, że czujemy się jakbyśmy uczestniczyli w wydarzeniach. Szum fal, kroki bohaterów, upadek wazonu… Scenografia, która zresztą była nominowana do Oscara. Ogromny domek przy Atlantyku, w którym usytuowana jest akcja filmu robi wrażenie. Jego wnętrza, modernistyczne wyposażenie, wszelkie zakamarki, kąty… Aktorsko także niczego sobie. Każdy aktor wniósł tutaj powiew świeżości od neurotycznej Diane Keaton aż po energiczną, pełną zapału Maureen Stapleton.
Polecam!
Na samą myśl dostaje gęsiej skórki… :) A szczególnie jak widzę ten plakat…
2/10 – Kolejny po kiepskim Frontière(s) na siłę rozreklamowanego filmu z nieludzką dawką przemocy. Wolno rozwijający się, przez dłuższy czas monotonny, nie pozostawia po sobie śladu. Logikę zastąpiono tutaj sporą ilością krwi, a napięcie, kompletnie niezrozumiałą dla mnie, próbą ukazania męczeństwa.
Nie dla mnie takie filmy. Zdecydowanie nie polecam, choć fani "Piły" czy jakiegoś innego "Hostela" mogą być zadowoleni z obrazu Pascala Laugiera. Ja nie znalazłem niczego wartego uwagi…Proszę czekać…