@roksana_goly
"Jaki był? Jak człowiek – wielce niegodna istota." – powiedział o swoim stwórcy… android. Było i widowiskowo. I staro-alienowo z wyskakującym z brzucha Obcym. I wisienka na torcie w postaci szajbniętego androida. Niby wszystko na miejscu, więc dlaczego ten film nie przypadł mi do gustu?
Po koszmarnym debiucie horrorkiem "Seizure" Stone na szczęście się rozkręcił. Miał gorsze momenty (np. "Rozmowy radiowe", "Ręka"), ale nawet wtedy czaiło się za tym coś przykuwającego uwagę. Z jego filmów najbardziej lubię "JFK", trylogię wietnamską i "Wall Street". Jego poglądów politycznych, tych nt. wojny na Ukrainie, Putina nie komentuję. Już nawet niczego na ten temat nie czytam, bo szkoda moich nerwów.
Średniak. Nowojorska rzeczywistość żołnierza, który wrócił z Wietnamu, porównywana z tą wojenną. Przynajmniej tak to zrozumiałam. Nie do końca mnie to przekonuje.
Po raz kolejny – każdy jakoś zaczynał. Gdybym wcześniej wiedziała, że to debiut Stone’a, nie uwierzyłabym. Ten film to koszmarek bez ładu i składu. Przegadane, przenudzone, omijać szerokim łukiem. Lepiej obejrzeć "Nieznajomych", albo… Rogera Cormana. A jak ktoś jest masochistą, to "Seizure" jest dostępny na YT.
Przejmująca opowieść, pełna bólu, nadziei, rozczarowań i z odwróceniem perspektywy – narratorką jest Wietnamka, a nie jak w poprzednich częściach trylogii, amerykański żołnierz. Piękne zdjęcia.
"- Idź z Bogiem. – W tym kraju już nie ma Boga." Kolejna ciężka produkcja w dorobku Stone’a. Belushi i Woods świetni. To jest albo zwykła ciekawość, albo chęć poinformowania reszty świata (która i tak ma to gdzieś), o tym co się dzieje, albo pęd ku autodestrukcji. Innych powodów wyjazdu w takie miejsce nie widzę.
SPOJLER → Ta część trochę lepsza od poprzedniej. Maski powoli opadają (dosłownie) i dowiadujemy się, kim są niektórzy mordercy. Nie jestem przekonana czy to dobry pomysł. Atak dzika na główną bohaterkę – zgapa z ataku miśka na Leo w "Zjawie".
Lubię filmy w takim klimacie, ale aż chce się wrzasnąć – to wszystko już kiedyś było. Dobry punkt wyjścia, a wykonanie takie jak zwykle. Mieszkańcy miasteczka tacy fajni, że zaczęłam podejrzewać o bycie zamaskowanym nawet dzieci.
Efekty specjalne jak na końcówkę lat 90. w porządku. Fabularnie potwornie rozczarowuje i nudzi. Szkoda Reno i Brodericka. Za to soundtrack zacny. Więc… I’m going deeper underground. There’s too much panic in this town. 😎