@roksana_goly
Dla mnie to taki horror w stylu tych nieoczywistych, podobnie jak "Uciekaj" czy "Dziedzictwo. Hereditary", ale na kolana mnie nie powalił. Chociaż przyznaję – Sally Hawkins świetna. Film się rozkręcał, rozkręcał i gdy się w końcu rozkręcił, to nie do końca było dla mnie.
Tulipan prowadzi podwójne życie – to z (nieświadomą niczego) Anią i to przestępcze. Kiedy chciał spróbować rodzinnej normalności karma wróciła i został oszukany przez teścia. Wcześniej jak rozmyślał na łódce, to mi się go nawet przez chwilkę żal zrobiło. Maria Probosz śliczna. Świetny Barciś. Dialog kapitana Marka i Zbyszka z końcówki – rewelacyjny.
Tulipan, który próbuje udawać jubilera: "- Ale musi pan wybrać jeden z nich. To są brylanty, panie figlarzu. – Widzę." Kurtyna. 😄
Na wesoło o czymś smutnym. Jedna z fajniejszych ról Nicolasa Cage’a. Wolę go w takim wczesnym wydaniu, niż w późniejszych filmach, np. "Anatomii strachu", w których gra na odwal się. Duet Goodman & Forsythe wymiata.
Bardzo dobra uwspółcześniona wersja klasyka z lat 50. Każdy z bohaterów komiczny – Tom Hanks z tymi swoimi zębami jak Alec Guinness; J.K. Simmons i jego Góralka; Marlon Wayans znowu w komedii, ale lepszy niż w tych wszystkich "Strasznych filmach" (też momentami debilnie, ale inaczej); Azjata ze swoim papieroskiem; durny bejsbolista i wisienka na torcie w postaci kocura. Końcówka świetna.
Tutaj Tulipan trafia na trochę bardziej kumatą ofiarę niż pozostałe (do momentu oddania mu brylantu "na przechowanie"). Na szczęście reakcja była szybka i go złapali. Najbardziej spodobał mi się tekst: "Ten typ kobiet. Żyje długo i szybko się rozmnaża." Świetna Krystyna Tkacz i pierwszy odcinek z Martą Klubowicz.
Coś się z braci Coen tutaj wykluwa, ale to jeszcze nie jest to. Wlókł mi się ten seans niemiłosiernie. Kilka smaczków, ciekawych scen jest, ale na dłuższą metę było nudno. Na plus piosenka "Sweet dreams" Patsy Cline – uwielbiam.
Już od samego początku, kiedy Barton Fink naciska w hotelu na dzwonek, żeby przywołać recepcjonistę czuć, że nie będzie mu tam lekko. Turturro, Goodman i Buscemi są w tym filmie wspaniali, zresztą nie tylko oni (drugi plan też idealnie dobrany). Generalnie wyszło ciężkie, dziwne filmidło – momentami akcja się wlecze, a momentami patrzyłam jak zahipnotyzowana. Scena w płonącym korytarzu sztos.
Bardzo dobry duet dawnych kumpli – Jamesa Franco i Setha Rogena. Joint krzyżowy, trawka jak wagina Boga, fajne dialogi ("- Chyba będziemy musieli go zabić. – Nie dam rady. – Może przekonamy go, żeby sam się zabił?"), diler z "opryszczką" postrzelony x razy (i nadal żyje skubany). Komedia idealna, żeby się rozluźnić.