@roksana_goly
Nie było tak durno jak w większości filmów z Sandlerem. Dziwnie oglądać Hasselhoffa w roli innej niż ratownik ze "Słonecznego patrolu". Rob Schneider – poznałam skubanego. W sumie to skłaniające do refleksji filmidło. Końcówka – może to i dobrze, że to był tylko sen.
Nie wiem po jaką cholerę znowu to sobie zrobiłam i obejrzałam ten szajs po wcześniejszych częściach. Masochistka ze mnie. Niektóre osoby z obsady (Wardejn, Błęcka-Kolska, nawet Zakościelny) to pod względem poziomu aktorskiego rozczarowanie jak jasna cholera. Po Rozbickim niczego dobrego i tak się nie spodziewałam. Hamkało tak samo koszmarna jak w "Big Love" czy "Ziarnie prawdy". I jeszcze nieszczęsna Stalińska z tymi swoimi ingliszowymi wkrętkami (Adamczykowi w "Narzeczonym na niby" lepiej to wyszło). Dialogi z pupy. Nie dziwię się, że Kasprzyk nie chciała w tym zagrać.
Jeden z bardziej przygnebiających polskich filmów. Tereska w pewnym momencie miała taką samą szansę, żeby chociaż trochę wyrwać się z nieciekawej rzeczywistości jak dziewczyna, która ją grała. Obie to zmarnowały. Pierwsze piwo dane Teresce przez matkę, bo lepiej, żeby spróbowała w domu, niż gdzie indziej. Edzio pedofil. Rodzice, którzy przegrali. Koleżanka jako "nauczycielka" życia. Gwałt. I w końcu, po tym wszystkim, coś złego wychodzi na wierzch. Bardzo dobre aktorstwo (i tych doświadczonych i dzieciaków-amatorów).
Jeden z najciekawszych pomysłów na film. Śnić we śnie i tak w kółko – teraz to już jawa czy nadal sen? Efekty specjalne i muzyka świetne. Na minus długość filmu – niektóre wątki przeciągnięte. Spodobała mi się końcówka – obudził się?
Udana kontynuacja. Cytując Roberta Downeya Juniora z "Jaj w tropikach" – Krokodyl Dundee to dobro narodowe Australii. 😎 Ma sporo fajnych momentów. Tak jak w jedynce – dobre przejście akcji – Australia & Nowy Jork.
Fajne role w "Krokodylach". Pamiętam ją też z "Wioski przeklętych". Była śliczna kobietą, ale niestety poszła śladami miłośniczek operacji plastycznych. Wystarczy spojrzeć na jej profil na insta (zdjęcie profilowe – żenujące, nie wierzę, że wstawiła coś takiego, a reszta – ciężko ją poznać).
Dobra zamiana Kevina Kline’a na Johna Cleese’a. On bardziej pasuje do roli Dreyfusa. Steve Martin koszmarny jak poprzednio. Gwiazdka wyżej za scenę z papieżem. Rozśmieszyło mnie, jak wisiał na tej zasłonie.
"Z taką dziewczyną najlepszą linią obrony będzie prawda." Wszyscy wydali na nią wyrok, zanim proces na dobre się rozpoczął. Najlepsza BB.
SPOJLER → Z "Dzieckiem Rosemary" to się kiepsko klei. Scena w pralni z udziałem Rosemary wyglądała zupełnie inaczej. Nie wiem czemu miała służyć ta zmiana. W tym filmie Terry to zupełnie inna kobieta niż ta u Polańskiego. Tu jest jakaś taka chłodna, trochę odpychająca. Taka, że nie potrafiłam jej kibicować (chociaż wiadomo było w jaki sposób skończyła). W "Dziecku Rosemary" wydawała się fajna, sympatyczna. Minnie w wykonaniu Dianne Wiest – coś tu nie zagrało.
Film od pierwszej sceny urzeka. Najpierw najazd kamery na puste miejsce na półce z książkami, gdzie wcześniej stało "9 wrót do królestwa cieni", potem przejście do napisów początkowych, współgrających z muzyką Kilara w idealny sposób. Depp dobry, lepszy Frank Langella, Seigner nie do końca mnie przekonała. Mimo kilku minusów to kino dla mnie-bibliofilki. Już samo patrzenie na pełne książek półki sprawia, że jestem w niebie. Piękna wokaliza Sumi Jo na końcu.