Ci co znają klasykę filmów wojennych i ogólnie lubią ten temat, to "Jaja w Tropikach", gwarantuje, że będzie ubawem. Widocznie za mało ludzi głosowało w Efdebach, żeby tych ludzi zepchnąć do mniejszości :)
> tatters o 2009-05-13 19:25 napisał:
> Huh, ciekawe z czego zerżnięty pomysł. Hahaha, nie mogę…
"Cannibal Holocaust" z 1980 roku.
Scenariusz do tego odcinka napisali guru: Damon Lindelof i Carlton Cuse, a reżyserował kolejny guru LOST: Jack Bender, czyli niezmieniony team, który stworzył poprzednie emocjonujące i pełne geniuszu finały :) Wystarczy, że ten finał będzie na poziomie pozostałych i będzie wspaniały, choć mam nadzieję, że będzie jeszcze coś więcej niż 'wspaniały'. Fajnie się ogląda to o czym snuło się tysiące teorii oglądając drugi sezon —→ że co tak naprawdę było incydentem w Swanie, dlaczego trzeba wciskać klawisz itp, a teraz na to wszystko poznamy odpowiedź. Takich emocji nie miałem nigdy przy żadnym innym serialu, nawet te wspaniałe seriale, co prawda się na nie czeka/czekało, ale się je po prostu oglądało, a LOSTem się żyje. Codziennie o serialu przypomina mi breloczek z logiem Dharmy, polecam jakby ktoś byłby zainteresowany – http://www.allegro.pl/item626932356_lost_brelok_zagubieni_dharma.html
> centralny o 2009-05-12 19:16 napisał:
> Z tego co wiem to po tym było przesunięcie czasu o 3 lata w przód.
Tak było przesunięcie "Three Years Later", ale to wszystko było ukończeniu Akademii, Pike mówił mu o ew. zostaniu kapitanem w 8 lat, a Kirk powiedział, że ukończy Akademię w 3 lata, jak poprzedniego dnia usłyszał, że potrzebuje na to 4 lata. Chodziło mi to, że błędnie zapamiętałeś, że Kirk powiedział, iż w 3 lata zostanie kapitanem, miał on na myśli ukończenie Akademii. Zresztą po co ja to drugi raz pisżę, nie prościej, abyś przeczytał co napisałem pięć postów wyżej?
W zasadzie to trudno się zgodzić z tymi trzema faktami, które przytoczyłeś. O fabule było wiadomo trochę, nic szczególnie nie było ukrywane, nic ponad przeciętną promocję pod względem ukrywania/zdradzania faktów. Marketing wirusowy przy Star Treku był, ale o bardzo małym nasileniu, mało zauważalny, sam trafiłem na dwie strony www w porównaniu do Cloverfield, gdzie jego kampania praktycznie była tylko wirusowa i mega genialna. Zaś atakowanie widzów telewizyjnych spotami to nic nowego, pojawiły się chyba tylko trzy spoty Star Treka, ale nie wiem jak to dokładnie w US&A wyglądało.
No tak, trochę prawdy w tym jest. Jednakże jak się często zdarza przy Cloverfield ludzie oczekiwali zupełnie czego innego, tym co się tak szczególnie nie podobało. Woleli oglądać wszystko z góry niż z perspektywy bohaterów i za to przekreślali film, myśleli, że całego potwora zobaczą i takie tam inne głupie argumenty jak, że np kamera się trzęsła w biegu. Sam z 2-3 miesiące temu kupiłem sobie na DVD, ale do tej pory nie obejrzałem ponownie od premiery w kinie i myślę, że dobry czas, żeby sobie odświeżyć plus oczywiście dodatki wszystkie oblukać łącznie z komentarzem audio do filmu.Pamiętam, że w kinie jest jedna scena, przy której miałem wrażenie, że wpadam w ekran (było nawet w amerykańskich kinach ostrzeżenie, że film może wywołać podobne wrażenia jak na rollercoasterze), czegoś takiego wcześniej nie widziałem, pamiętam, że mocno to u mnie zapulsowało, natomiast inni byli obrażeni, bo chce im się rzygać :) Sukces niewątpliwie był, w większości były recenzje pozytywne np http://www.rottentomatoes.com/m/cloverfield/ a kasy film zarobił dość dużo, tak dużo, że przecież myślą ciągle o sequelu.
Chodziło mi o to, że ty napisałeś, że zostanie kapitanem w 4 lata według Pike’a i 3 lata według Kirka, natomiast była tam mowa o ukończeniu Akademii, przez co później wysnułeś głupie stwierdzenie, że Kirk przewidział, że w 3 lata zostanie kapitanem, o czym wcześniej nie wspomniał.
> centralny o 2009-05-11 22:30 napisał:
>
> No właśnie nie było pokazane jak poznawała się załoga Enterprise i rodzących się pomiędzy nimi więzi
Hmm, trochę rodzących się więzi pokazano np między Kirkem a Spockiem a Uharą, Kirkiem a McCoy’em. Ale w zasadzie to razem załoga skompletowana w filmie spędziła może kilka dni, więc te więzi będą pokazane w sequelu.
> Najlepszy motyw był z Kirkiem jak powiedział, że on będzie kapitanem
> statku w 3 lata i tu na raz widzimy na ekranie 3 lata później jak zostaje
> kapitanem z powodu emocjonalnego rozchwiania Spocka (dar przewidywania też bym
> chciał mieć), a nie z powodu swej ciężkiej pracy i dążenia do tego zaszczytnego
> stanowiska.
Mogę nie pamiętać dokładnie, ale czy to nie było tak, że kpt. Pike powiedział mu, żeby wstąpił do Gwiezdnej Floty, po czym po 4 lat ukończy Akadamię, a po 8 latach zostanie kapitanem? Po czym widzimy "Three Years Later" i widzimy jak udało się Kirkowi skończyć wraz z innymi szkołę w 3 lata, co powiedział wcześniej Pike’owi. A kapitanem został szybciej dzięki Spockowi, bo on sam tego chciał :)
"Dodatkowo warto wspomnieć, iż taki wynik to i tak sukces przy tak marnej kampanii reklamowej. Plakaty Star Treka można dostrzec jedynie w kinach a telewizja nie emituje żadnych spotów reklamowych."
Siedzisz cały czas w domu? Spoty w telewizji były, plakatów na mieście dużo, reklamy w gazetach były. I jeszcze na potwierdzenie dam link: http://www.trek.pl/index.php/news/5803.html myślę, że wystarczy na potwierdzenie.
A sam spodziewałem się słabszego wyniku, bo jak byłem w piątek to na sali było kilkanaście osób, a może nawet 10 nie było, ale za to miło się oglądało.
"Tak, więc kryzys gospodarczy i świńska grypa nie odegnała Amerykańskich widzów od kin."
Trochę taki niebardzo ten tekst, biorąc pod uwagę, że kryzys ma bardzo minimalny, lub żaden wpływ na branżę rozrywkową, a zwłaszcza kino. A świńska grypa? W przypadku kilkunastu stwierdzonych przypadków bodajże wyjdzie po jednym maks dwa na cały stan, w którym stwierdzono przypadek zachorowania to zagrożenie uznałbym za zerowe tak jak w Polsce. Więc umieszczanie takiego zdania na stronie filmowej i powtarzania po raz n-ty tych słów jest niesamowicie nużące.
"Na pewno dzięki temu dobremu startowi pozycja Abramsa w Hollywood jeszcze dodatkowo zostanie wzmocniona, tym bardziej, iż wielu zastanawiało się czy ze Star Trekiem nie będzie podobnie jak z Projekt: Monster. Obie produkcje miały podobną do siebie promocję a pierwszy z nich okazał się niezbyt ciekawy."
W czym te promocje były podobne? A "Cloverfield" wręcz przeciwnie, okazał się bardzo ciekawy.
"Star Trekowi" trochę zaszkodzi premiera "Aniołów i Demonów" w tym tygodniu, ale mam nadzieję, że dzięki tym świetnym recenzjom długo utrzyma się w dziesiątce zarabiając tyle, aby bez problemu zrobiono sequel i aby pozycja Abramsa stawała się co raz mocniejsza :)
To jest właśnie najlepsze, że praktycznie od początkowych minut film wchodzi na alternatywną rzeczywistość, dzięki czemu nie musi sztywno trzymać się tego, co zawarto fabularnie w poprzednich "Star Trekach". Jest to całkiem fajnie, bo nie jest to remake, nie jest to prequel, a mimo dziesięciu części za nami można spokojnie stworzyć dwie kolejne na 'nową trylogię' nie naciągając wątków fabularnych. "Mało akcji" było spowodowane chęcią przedstawienia historii, która na ten film nie dawała możliwości, żeby zrobić go w pełnej akcji, choć z drugiej strony dla mnie było dużo akcji i nie czułem jakiś szczególnych braków, było jej wystarczająco, żeby nie mówić o filmie jako typowym akcyjniaku bez dialogów.
Proszę czekać…