"Pamięć absolutna" i "Niekończąca się opowieść" to zdecydowanie filmy, które są z góry skazane na porażkę w formie remake’owej, gdyż nawet najlepsze CGI nie zastąpi piękna tamtych efektów, ale nie tylko o efekty się tutaj rozchodzi, teraz nie robi się filmów w tak pięknym stylu jak kiedyś.
Polecam. - Po niesamowicie tragicznej "Bliźnie 3D" traumatyczne przeżycia związane z tą produkcją odradzają się na samą myśl o tytule. Beznadziejność tamtego filmu wynikała głównie z zerowego efektu 3D, a momentami brakowało odpowiedniego klimatu i z perspektywy czasu myślę, że po prostu wszystko wypadło średnio, a 3D film dobiło. Długo zastanawiałem się czy dać szanse kolejnemu horrorowi 3D.
"Krwawe walentynki 3D" pokazały jak powinien wyglądać dobry horror w trójwymiarze. Było wszystko czego dusza mogła zapragnąć: efekty 3D, dużo, często z opracowane z dobrym pomysłem; zamaskowany, tajemniczy, mrocznie wyglądający morderca, którego tożsamość do samego końca trudno odgadnąć, mi się nie udało; maska mordrcy – niby prosta kopalniana, a nadawała niezły klimat; scenariusz OK, postarali się z zakończeniem, nie było to coś arcywybitnego, ale pozostawia za sobą pozytywne wrażenia, a przede wszystkim duży plus za jakąś sensowną fabułę jak na tego typu film; aktorstwo na poziomie filmów klasy B :-)))); dużo krwi, z którą się nie szczypano; ciekawy sceny zabójstw, bardzo realistyczne i straszne; Betsy Rue jako Irene, cały jej występ bardzo przyjemny dla oka i świetnie zakończony; choć nie podskakiwałem w fotelu, to momentami wciągałem się w film i serce zaczynało szybciej bić, czułem trochę niepokoju i momentami kibicowałem ofiarom; nikt na sali się nie śmiał jak to bywa oglądając horror w kinie, niektóre sceny już po zabójstwach, np oględziny w szpitalu były bardzo moce! Tak więc, gorąco polecam, wrażenie niezapomniane :)
Ocena: 8/10
To była najlepiej zrobiona gala rozdania Oscarów jaką dano mi było oglądać.
Brawo! W pełni zasłużony miliard za przepiękną kampanie reklamową i bardzo wysoki poziom filmu.
Steven Spielberg jak najbardziej zasługuje na pierwsze miejsce. Większość jego filmów to niekwestionowane klasyki gatunków, a często wymieniane jako najlepsze. To, że Indy 4 nie wszystkim się podobał, nie znaczy, że Spielberg upadł, to tylko jeden film, a przecież przed nimi było "Monachium" i "Wojna światów".
Klimatyczny poster, więcej takich!
Bardzo dobra lista, do 2-3 mam wątpliwości, ale ogólnie bardzo OK i w pełni zasłużone pierwsze miejsce dla Spielberga.
Kandydat na najgorszy plakat roku?
Na pierwszej części byłem w kinie cztery razy, ta wydaje się z 3x bardziej efektowna, mam nadzieję, że będzie to tak wypasiony wybuchowo-dźwiękowo-cool film, że pójdę więcej razy niż na jedynkę :-))
Proszę czekać…