Przepiękny. – W moim osobistym rankingu, gdybym taki oficjalnie prowadził, "Prawo Bronxu" znalazłoby się w ścisłej czołówce klimatów gangsterskich. Robert De Niro tak świetnie całość wyreżyserował, że aż ma się żal, że rzadko zasiada po drugiej stronie kamery. Trudno jest wybrać najmocniejszy element filmu. Choć przychodzi mi to z trudem, to powiem: MUZYKA. Tak pięknie podkreśla sceny, tak pięknie wprowadza nas w klimat filmu, trudno to słowami określić. Idealny film.
Film jakieś półtora roku temu zakupiłem z Wyborczej i właśnie wtedy po raz pierwszy obejrzałem ten film, szkoda, że tak późno się o nim dowiedziałem, ale lepiej późno niż wcale. Do dnia dzisiejszego zdążyłem obejrzeć film z 4-5 razy.
Ocena: 10/10
8, nie 7, nominacji :) To, że jest to Batman, nie ma nic do rzeczy. Jest to najlepiej oceniany film roku, zarówno przez widzów (http://www.imdb.com/title/tt0468569/) jak i krytyków (http://www.rottentomatoes.com/m/the_dark_knight/). Jest to coś znacznie więcej niż film o superbohaterze. To, że nie dali nominacji za najlepszy film, jeszcze jakoś mi przechodzi, ale za reżyserię Chrisowi Nolanowi się należał. Cóż, może dostanie za trzecią część.
No tak, zagrał najlepiej drugoplanowo w tym roku, jest najlepszy wśród nominowanych i właśnie dlatego nie powinien dostać Oscara?
Nie chcę tutaj nikogo obrażać, dlatego nie skomentuje tego.
Te nagrody nic nie znaczą, więc nie ma sensu się nimi przejmować.
TAK dla "Prawa Bronxu" (http://fdb.pl/film/2557-prawo-bronxu/temat/17321-przepiekny)
EDIT: Czy mi się tylko zdaje, czy samo 'TAK' nie wystarczy i trzeba napisać jakiś komentarz/opinie, czego nie zrobiło kilka osób wyżej?
OK – Właściwie to po zakończeniu seansu film zdawał mi się być za krótki, ale to bardzo pozytywna cecha, gdyż po prostu czas mi szybko zleciał, nie nudziłem się ani trochę. Przed pójściem do kina zetknąłem się z kilkoma opiniami, średnimi ocen, co zazwyczaj staram się unikać, – wynikało z tego, że film będzie: nudny, z tandetnymi efektami, beznadziejnym aktorstwem (drewniany Keanu) i bezczeszczącym oryginał. Co się okazało? W moich odczuciach jest to jak najbardziej remake godny. Oryginał widziałem kilka miesięcy temu i remake wydaje mi się być dobry przeniesieniem scenariusza z lat 50’ do współczesności, przesłanie zostało zachowane. Efekty? Ładne, nie narzekałem. Aktorstwo? Najbardziej pozytywnie zaskoczył mnie Robert Knepper jako generał wojskowy – przekonujący, pnący do przodu, bardzo dobrze przedstawiona postać, choć widzimy ją chyba minutę. Keanu nie musiał wznosić się na wyżyny, miał grać takiego sztywnego kolesia i swoje zadanie wypełnił, trudno w zasadzie go oceniać pod jakimś szczególnym kryterium, ale wypadł dobrze, jak reszta obsady. Całość filmu utrzymana jest w dość ponurej atmosferze, co zaplusowało u mnie mocno, jest ona konsekwentnie realizowana od początku do końca, bez jakiś luźniejszych wstawek. Bardzo lubię wszelką tematykę powiązaną ze zjawiskami paranormalnymi, świetne sceny zabrania Klaatu na badania, przypomniały jak powinno wyglądać kinowe "Z archiwum X" :) Ogólnie cały ten klimat od którego aż ciarki przechodzą: aura tajemniczości, służby specjalne, naukowcy w kombinezonach – brakowało tylko Muldera i Scully. Nie jest to dzieło wybitne, nie przejdzie z jakimś większym rozgłosem. Ja bardzo chętnie powrócę do tego dzieła, może jak wyjdzie na DVD z jakimiś dobrymi dodatkami o realizacji.
Ocena: 7+/10
Ogólnie Globy rozdane bardzo rozsądnie. Co do Heatha Ledgera, to fakt czy żyje czy nie, nie ma tu najmniejszego znaczenia, to on wykreował najlepiej postać drugoplanową i to jemu się należy Oscar, którego z pewnością zdobędzie.
Ładne posumowanie, ale z ciekawości chciałbym też zobaczyć statystyki w liczbach widzów.
No właśnie, wszystko zależy od scenariusza, jeśli ten będzie bardzo dobry, reszta pójdzie z górki pod wodzą Wesa Cravena.
Mam nadzieje, że ten koleś dostanie najmniejszy wyrok z możliwych. Kiedy ludzie zrozumieją, że kino to nie miejsce na pogaduszki?
Proszę czekać…