Aktywność

Godzilla kontra Mechagodzilla (1974)

Ryk Godzilli jeszcze będzie mi się po nocach śnił, tylko pod tym względem jest to horror. Sam potwór w pełnym świetle wygląda beznadziejnie tanio, nie musi straszyć, ale żeby chociaż wyglądał groźnie, jak na potwora przystało. Ten drugi ze statuetki nie jest lepszy, no nie postarali się japończycy. Poza wyglądem oba są niezwykle "ludzkie" w ruchu / zachowaniu, równie dobrze mogły walczyć w stylu WWE i jakoś szczególnie by mnie to nie zaskoczyło.

Tylko Mechagodzilla jest okej.

Hidalgo – Ocean ognia (2004)

Solidny film (szczególnie pod względem aktorstwa), ale jakoś mocno nie rusza. Zabrakło dramaturgii, może stawka tego wyścigu mogła być bardziej wyeksponowana, ponieważ nie zależało mi szczególnie żeby to główny bohater wygrał. Nikt nie wyjaśnił też (a może mi umknęło?) dlaczego te wszystkie mustangi miały zostać wymordowane.

Król Skorpion (2002)

Mi trochę przypominał pierwszą Mumię, mimo że magii było jak na lekarstwo, a do tego to jakiś inny podgatunek. Na pewno podobny jest ton – luźny, humorystyczny (i tutaj niewymagający emocjonalnie), tak samo postać odgrywana przez Grant’a Heslov’a. Ale cała obsada wypadła świetnie, rzadko się zdarza żebym polubił praktycznie wszystkich (od tonu odstawał tylko główny antagonista). Poza tym bardzo przyłożono się żeby wszystkie starcia (które są podstawą tego filmu) były efektownie zainscenizowane. Jak na PG-13 jest świetnie.

Wanted – Ścigani (2008)

Film (imponującej) akcji przede wszystkim, to jedyny element który wyszedł po prostu świetnie. A reszta? Podczas seansu wydawało mi się, że to wkurzający główny bohater rujnuje show, ale im dłużej o tym myślę, tym mam więcej zastrzeżeń. Ale od początku. Wesley Gibson to przegryw do kwadratu, poza jakąkolwiek rozsądną skalą. Ciężko go polubić a jeszcze ciężej się z nim utożsamiać. Oczywiście "punkt widzenia zależy..", wiadomo, film skierowany w założeniu do młodych dorosłych, ale Wesley nie posiada żadnej ujmującej cechy. "Napoleon Wybuchowiec", "Świat Wayne’a", przykładów pewnie znalazłbym więcej, w każdym razie ta konwencja opiera się na (w jakimś wymiarze) charyzmatycznych postaciach. Tutaj co najwyżej można utożsamiać się z zewnętrznymi okolicznościami.

Bardzo spodobało mi się za to jak "dar" Wesley’a został wkomponowany w całość, tak samo zakończenie. Scenariusz jest solidny, momentami przewidywalny, momentami zalatywał Matrixem, ale ogólnie jest tylko kilka fragmentów do których mógłbym się przyczepić. Natomiast film nie potrafił / nie chciał / nie miał czasu zbudować spójnego świata w którym działałaby ta cała gildia zabójców. Ten element to taka wydmuszka, wytwór na potrzeby głównego bohatera i tyle. Szkoda.

Film nie chciał być zwykłym akcyjniakiem, przesłanie "To możesz być ty" nie jest złe, ale pokazane w ten sposób wydało mi się dość ironiczne w kontekście amerykańskiego społeczeństwa.

Ulice strachu (1998)

Taki sobie, zwyczajny horrorek, z widocznie słabszą końcówką. Reżyser serwuje wszystkie podręcznikowe sztuczki (na czele z "głośny dźwięk = straszne"), zaskakuje tylko tożsamość mordercy. Nie wchodząc w szczegóły, rozwiązanie tej zagadki nie miało dla mnie sensu, więc co zostaje "na plus"? Chyba tylko dobry początek i jakaś próba budowy klimatu.

Poznaj mojego tatę (2000)

Pojedynczo gagi są niezłe, ale w sekwencji gdzie główny bohater jest przez 90% czasu workiem do bicia po prostu nie oglądało mi się tego jak komedii.

Kontrabanda (2012)

Zapowiadał się bardzo przeciętnie (ciemny i nakręcony jak jakiś odcinek serialu), ale wyszedł solidnie. Nie kupuje tylko wątku z żoną, łatwo się domyślić od którego momentu.

50 pierwszych randek (2004)

Romans świetny, komedia taka sobie. Gagi na początku bawią, ale postacie poboczne – Ula, Doug, Alexa – cały czas opowiadają ten sam żart tylko w inny sposób, a to nie jest taki dobry żart jak się twórcom wydawało.

Natomiast film wzrusza, i to mocno, nie spodziewałem się Sandler’a w takiej roli.

Torque. Jazda na krawędzi (2004)

Nic nie wyszło dobrze, natomiast film jest tak głupi że aż śmieszny. Reżyser puścił wodze fantazji. [SPOILER] Mnie najbardziej rozwaliła scena jak Junior wpada do budynku, odwraca się, a tam inny typ siedzi jak boss na kiblu. [/SPOILER]

Halloween 3: Sezon czarownic (1982)

Czy dobrze się stało że pomysł nie wypalił? Niesprawiedliwie jest to oceniać przez pryzmat słabego filmu, seria nie chciała odcinać kuponów i niestety wyłożyli się na pierwszej próbie zrobienia czegoś ambitniejszego niż zwyczajny slasher.

Mnie najbardziej irytowała muzyka (poza główną piosenką), szczególnie ten jeden podkład od którego aż uszy bolały. Poza tym jest tylko jedna dobra scena gore (a te węże i robaki, co za dramat!), scenariusz pełen durnot.. Film wygląda po prostu tanio.

Proszę czekać…