Cztery paprotki jadą na wycieczkę. Tego filmu po prostu nie da się oglądać jak horroru. Głupota do kwadratu (nawet sobie nie wyobrażacie!), tragiczne wykonanie, nieistniejący budżet…
Mimo wszystko film chociaż nie nudzi i nawet jest w stanie ukryć absolutnie beznadziejne aktorstwo przez całe 15 minut. Muzyka też nie jest najgorsza, chociaż kompletnie nie pasuje. To tyle z plusów.
Zaskakująco przyjemny, nawet jeśli taki trochę o niczym. Aktorstwo mocno wyciągnęło ten film (chociaż nie rozumiem Oscara dla Lee Grant), a Jack Warden bardzo przypominał mi naszego Andrzeja Grabowskiego.
Świetny film, mimo dość oklepanego motywu (elity rządzące światem). Pochwalić mogę praktycznie wszystko – dźwięk (muzyka klasyczna i te momenty ciszy), pracę kamery, aktorstwo. Film zachowuje też nutkę tajemnicy, nie wszystko jest pokazane i wytłumaczone, chociaż główny wątek został rozwiązany w satysfakcjonujący sposób. Sam świat stwarza realistyczne wrażenie, że jest czymś więcej niż zbiorem scen do filmu.
Dosyć nieprzyjemny i momentami chaotyczny film. Wiem, nie brzmi zachęcająco, ale to celowy zamysł reżysera, a nie efekt przypadku czy niekompetencji.
Nie udała się tylko postać Homera – powinna wzbudzać litość, zamiast tego od pewnego momentu zaczyna wkurzać.
Świetnie wyreżyserowany, i mimo że nie interesuję się lotnictwem to obejrzę jeszcze raz choćby z tego powodu. Nie wiem jak ten film ominęły wszystkie nagrody, czy nominacje. Głównego bohatera, charyzmatycznego łobuza, chyba nie da się nie lubić.
Niezłe aktorstwo to za mało. Nie poczułem większej sympatii do pary bohaterów, których głównym motywem jest chęć wzbogacenia się na tubylcach. 50 lat temu wrażliwość była inna, Danny i Peachy mają swoje wartości i moralność (w kontraście do "niecywilizowanego" świata), ale takie spojrzenie mnie nie przekonuje. Gdyby chociaż film był krótszy… dla porówania audiobook trwa półtorej godziny.
Na plus humor, wizualnie też jest okej. Średniak.
Wizualnie bliżej mu do filmu klasy b, ale to dobry, trzymający w napięciu thriller. Zabrakło przede wszystkim zapadającej w pamięć ścieżki dźwiękowej.
Przed obejrzeniem sugeruję przynajmniej wypić kawę. Przez bite dwie godziny nie dzieje się nic – dosłownie nic. Teraz już wiem dlaczego film nie ma tutaj opisu.
Elementy "fabularne", jak już się uda je wyciągnąć z tej country zupy, są całkiem zgrabne, czuć kunszt reżysera. Moje następne spotkanie z twórczością Roberta Altman’a może być tylko lepsze.
Podpisuję się pod komplementami, to naprawdę unikalne doświadczenie. A film musi wyglądać obłędnie w 4k.
Urokliwy film, z dwójką przekomarzających się dawnych znajomych. Naprawdę można się pośmiać, a film, co rzadko się zdarza, jest zdecydowanie lepszy w drugiej połowie. A skecz z pielęgniarką to już w ogóle mistrzostwo. Niestety żarty i gry słowne są raczej nie do oddania w naszym języku.
Proszę czekać…