Początek jest świetny, w samym wstępie wszystkie żarty lądują, a Ted jest jak Towelie z South Park’a. Gdyby tak wyglądał cały film byłoby osiem gwiazdek. Później humor przytłaczają odniesienia do popkultury, mi kompletnie obce.
Jest kilka plusów – Pazura w końcówce, historyczne przebitki, rozwiązanie tej intrygi. Poza tym nuda. W dodatku amatorsko nakręcona.
Obsada spisała się na medal, ogólnie wszystko co film był w stanie pokazać wyszło solidnie. [SPOILER]Odnośnie zakończenia to zamieszało na tyle mocno, że nawet nie wiem czy całość nadal ma sens czy też nie.[/SPOILER]
Udany film, nawet jeśli klimatem nie przypomina oryginalnych Mumii. [SPOILER]Yeti się nie spodziewałem.[/SPOILER]
Klimat z początku jest niesamowity, połowę filmu obejrzałem w przeświadczeniu że "zaraz coś na mnie wyskoczy" i nawet przejście do kryminału nie zatarło tak dobrego wrażenia.
Borys Lankosz ma warsztat żeby zrobić dobry film.
To mógł być naprawdę dobry film ponieważ reżyser pokazał że potrafi wykreować najważniejszą część – czyli klimat. Posiadłość na odludziu, otoczona rezerwatem przyrody zamieszkałym przez mistyczne bestie. Gdyby tutaj była kropka to myślę, że byłby hit. Niestety ta esencja została rozwodnina, więc to co najwyżej udany debiut.
Swoją drogą udźwiękowienie wgniata w fotel, jest głośno, ale dźwięk wypełnia przestrzeń zamiast kłuć w uszy. Nie wiem jak to lepiej opisać, w każdym razie na słuchawkach wyśmienicie się oglądało.
Chciałbym dać dodatkowe punkty za przekaz, ale wynudziłem się niemiłosiernie. To wybitnie trudne zadanie – zamienić zwykłą codzienność w przygodę, pełną akcji i/albo humoru. Moim zdaniem to co najwyżej nieudana parodia filmu akcji, a na dodatek w drugoplanowej roli niezwykle irytująca rodzinka. Są znacznie lepsze filmy o starości jak "Pamiętnik" albo "Szare Ogrody".