Klimat z początku jest niesamowity, połowę filmu obejrzałem w przeświadczeniu że "zaraz coś na mnie wyskoczy" i nawet przejście do kryminału nie zatarło tak dobrego wrażenia.
Borys Lankosz ma warsztat żeby zrobić dobry film.
To mógł być naprawdę dobry film ponieważ reżyser pokazał że potrafi wykreować najważniejszą część – czyli klimat. Posiadłość na odludziu, otoczona rezerwatem przyrody zamieszkałym przez mistyczne bestie. Gdyby tutaj była kropka to myślę, że byłby hit. Niestety ta esencja została rozwodnina, więc to co najwyżej udany debiut.
Swoją drogą udźwiękowienie wgniata w fotel, jest głośno, ale dźwięk wypełnia przestrzeń zamiast kłuć w uszy. Nie wiem jak to lepiej opisać, w każdym razie na słuchawkach wyśmienicie się oglądało.
Chciałbym dać dodatkowe punkty za przekaz, ale wynudziłem się niemiłosiernie. To wybitnie trudne zadanie – zamienić zwykłą codzienność w przygodę, pełną akcji i/albo humoru. Moim zdaniem to co najwyżej nieudana parodia filmu akcji, a na dodatek w drugoplanowej roli niezwykle irytująca rodzinka. Są znacznie lepsze filmy o starości jak "Pamiętnik" albo "Szare Ogrody".
Zaskakująco przyjemnie się oglądało, tylko to lokowanie produktu… filmy to ostatnie miejsce gdzie chcę oglądać reklamy Berlinek.
Przedstawienie postaci jest fatalne, ciągle mi się mieszało kto jest kim. Teraz po obsadzie patrzę. Zbyszko, Zbyniu, Mela, Hela. Pomieszanie z poplątaniem. Historii nawet nie oceniam.
Jakoś nie imponuje mi że w komedii jest humor, a jest i to względnie dobry, natomiast cała reszta całkowicie nijaka. Obejrzeć można, fajne zakończenie, ale to by było na tyle.
Intrygująca historia, ale na godzinę, nie dłużej. Nie da się utrzymać napięcia kiedy połowa filmu to de facto rozciągnięty do granic możliwości wstęp.
Najładniejszy polski film na jaki dotąd trafiłem, tyczy się to tak ujęć jak i kostiumów. Prawie w 100% zgadzam się z opinią Bede odnośnie aktorów, chociaż problem zaczyna się chyba od średnio napisanych dialogów (kilka archaicznych zwrotów ma zbudować klimat epoki). Poza tym kompletnie nie pasował mi Braciak i ani przez moment nie widziałem w nim Kościuszki. Fatalnie obsadzona rola.
Vega wrzucił do garnka wszystko co miał pod ręką, taki miszmasz powinien skończyć się tragedią, a wbrew oczekiwaniom da się to obejrzeć. Nie jest dobrze, żeby mnie ktoś źle nie zrozumiał, jedynka to nieporównywalnie lepszy film, ale jednak budżet robi swoje. Nie ma nudy, i gdyby tylko udało się to zrobić bez tej absurdalnie bezsensownej brutalności… Może to i lepiej że kolejna część już nie powstała.
Irytujące są te przeskoki w czasie, ale to ciekawa historia która broni się sama.
Proszę czekać…