Aktywność

Koszmar kolejnego lata (2006)

Liczyłem, że końcówka jakoś to wszystko sklei, nie mam pojęcia dlaczego. Przynajmniej muzyka jest niezła.

Æon Flux (2005)

Logika godna znaczka MTV, dzięki scenie z muchą przynajmniej nie miałem wygórowanych oczekiwań. Nawet z tak nisko zawieszoną poprzeczką przesadą było jak [SPOILER] nagle zaczęli się całować. [/SPOILER]
Film da się obejrzeć bez nudy, przede wszystkim dzięki głównej bohaterce, ale też ciekawie / futurstycznie wyglądającym miejscówkom.

Błękitna głębia (2005)

Dziewczyny sprzedają początek, ale w pewnym momencie zaskoczyło mnie, że ten film stoi na własnych nogach. Fabuła jest solidna. Postacie również. Jednowymiarowe? Może i tak. Ale spójne. Nikt nie robi niczego niezgodnego z charakterem (albo dla popchnięcia fabuły), całość płynie sobie naturalnie. To więcej niż oczekiwałem po takim filmie.

Pod kątem klimatu taki "Feels good movie". Relaksujący. Nie spodziewałem się tak negatywnych kometarzy :)

A teraz coś z zupełnie innej beczki (1971)

Dołączam do komentujących. "Film". Beznadziejne wstawki pomiędzy skeczami, a same skecze są z recyklingu. Czy zabawne? W większości nie. Są chociaż na tyle oryginalne, że zostają w głowie.

Koszmar z ulicy Wiązów 5: Dziecko snów (1989)

Poprzednie części widziałem prawie trzy lata temu, być może nie pamiętam już oryginalnego ducha tej serii, w każdym razie ta odsłona bardzo mi się spodobała. To konwencja horroru dla nastolatków, czyli film niespecjalnie straszny, za to utrzymany w niezłym tempie, z dobrymi (nawet dzisiaj) efektami specjalnymi. Do tego ujęcia, klimat.. mogę tylko chwalić Stephen’a Hopkins’a.

Film zdecydowanie nie zasłużył na taką krytykę ze strony zagranicznej widowni.

Władca życzeń (1997)

Gwiazdka więcej za świetny pomysł, chciałbym zobaczyć wysokobudżetowy remake. Tutaj bardzo raziło mnie aktorstwo (na czele z główną bohaterką), widać że cały budżet poszedł w efekty specjalne. A te, prawie 30 lat później, są już najwyżej średnie.

Emmanuelle (1974)

Emmanuelle na pewno wyróżnia się motywem przewodnim, ujęcia też są niezłe, jeśli chodzi o styl to erotyk z takiej wyższej półki. Natomiast fabuła.. cóż, priorytetem jest jak najwięcej pokazać, zamiast opowiedzieć. Nuda. A może po prostu przesłanie mi gdzieś uciekło?

Alamo (2004)

Obiektywnie absolutnie przeciętny, trapiony wieloma problemami, ale.. mnie zainteresował. Historia napisała dobrą bazę pod scenariusz.

Czarownice z Eastwick (1987)

Wejście Jack’a Nicholson’a bardzo ożywia ten film. Pierwsze minuty – chociaż nudzą – to (w zamyśle reżysera?) stanowią kontrast dla późniejszej transformacji kobiet. Pomijając wstęp, nawet wciągnęła mnie ta historia. Nie wiedziałem w którą stronę to pójdzie, "nadchodzące zło" zwiastowane przez żonę redaktora intrygowało mroczniejszym tonem. [SPOILER] Szkoda, że finał był bliżej jakiegoś fantasy niż horroru. [/SPOILER]

[SPOILER] Tak samo zawiodłem się (chociaż podczas oglądania podświadomie) na przejściu z "kochamy Jack’a" do "musimy coś z nim zrobić". Sekwencja (śmierć i choroby) była za krótka żeby przynajmniej u mnie zmienić nastawienie, Jack jest zbyt charyzmatyczny. [/SPOILER]

Godzilla (1954)

Poza zbliżeniami na paszczę Godzilla wygląda zaskakująco nieźle. Ogólnie jestem pozytywnie zaskoczony – przede wszystkim poważnym tonem filmu. Muzyka (chociaż nieco powtarzalna) też robi robotę.

Proszę czekać…