Już pierwsze ujęcia zrobiły na mnie wrażenie, wizualnie to naprawdę ładny film. Może też z tego powodu trochę inaczej postrzegałem postacie – nie było "statystów", wszyscy aktorzy zapadali w pamięć i pasowali do całości. Swoje zrobiła również obecność Aaron Paul’a.
Obsada to jedno, ale scenariusz ma zauważalne problemy. Generalnie historia się obroniła, całość ma dobre tempo, ale częściej niż bym chciał musiałem przymykać oko na logiczne potknięcia i różne dziwne decyzje bohaterów. A ostatnia scena to już w ogóle tragedia.
Film przez długi czas zmierza w niewiadomym kierunku, właściwie nie dając od siebie nic co można by zapamiętać, później następuje kilka mniej lub bardziej obrzydliwych scen i tyle. Pewnie 40 lat temu robiło to wrażenie, ale dzisiaj.. Zbyt dużo potworów przewinęło się przez kino.
William McNamara kompletnie nie sprawdził się w tej roli i wyraźnie odstawał od reszty obsady. Sam film to mocny średniak, bez ambicji żeby wybić się ponad przeciętność, ale to co robi, robi dobrze.
Za pierwszym razem nie do końca przekonał mnie do swojego stylu, ale to film o którym się nie zapomina, naprawdę genialny scenariusz!
Zgrabny miks romansu, komedii i dramatu. Można się wzruszyć, pośmiać, zachwycić muzyką. Polecam.
Ciężko mi ten film traktować poważnie, nie z tak komiksowym antagonistą, ale ogląda się nieźle. Tylko wizualnie jest zbyt szaro bury, woda dookoła a wszystko takie brudne.
Bez sensu, za to przez większość czasu dało się nawet przyjemnie oglądać. Samo zakończenie również wyszło dobrze, tylko ta sekwencja zdarzeń do niego prowadząca… żart.
Może nie wybitny, ale niezły. Więźniowie mieli większą swobodę niż bym się spodziewał, biorąc pod uwagę to jak byli niebezpieczni.
Przyznam, że nie rozumiem fenomenu tego filmu. Lubię oglądać programy około survivalowe i miejsce akcji nie robi na mnie wrażenia, właściwie biorąc pod uwagę, że miał dla siebie całą wyspę eksploracji jest tyle co nic. Bardzo raził mnie też "FedEx", szczególnie w okropnie nudnym początku filmu.
Z plusów muzyka i "logiczność" wykorzystania wszystkiego co mu wpadło w ręce. Polubiłem również jego kompana.
Wow. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Film ma lekki nastrój i polega na widzu, żeby sam doszedł do wniosku jak chore jest to wszystko, ale nawet zmiana muzyki wystarczyłaby żeby zrobić z tego horror.
Może nawet sam pomysł jest lekką konfrontacją widza z podstawowym założeniem filmu – człowiek akceptuje świat mu przedstawiony. Ma być komedia – to jest "komedia".
Proszę czekać…