Humor sytuacyjny jest absolutnie genialny. Dla mnie to poziom Shreka, wszystkie scenki i cała ta nieporadność Mulan jest przezabawna.
Szkoda tylko, że wojna została przedstawiona tak bajkowo, nawet biorąc pod uwagę wiek potencjalnego widza.
Nie podoba mi się przedstawienie buntu wobec ojca i w sumie to postawienie na jedną kartę całego życia dla wyimaginowanego "głosu serca". 9/10 przypadków to nie kończy się dobrze. Bajka ma lepszy morał dla apodyktycznych rodziców, bo tak rzeczywiście kończy się nierozumienie dziecka i siłowe narzucanie swoich decyzji :)
Całe szczęście że współcześnie odeszliśmy od stereotypu gdzie życie dziewczynki sprowadza się do znalezienia sobie "księcia z bajki"
@dragoon1984 ja nie trafiłem na żadne problemy
Klasyka, w 100% zasłużenie.
Ostatnio interesuje mnie jakie wartości promują starsze bajki, a Król Lew jest świetnym "conversation starter". Śmierć rodzica, ucieczka od odpowiedzialności, życie "bez zmartwień".
Naprawdę można fajnie pogadać z dzieciakiem na cięższe tematy.
Polecam, sam do bajki na pewno wrócę.
Trochę za dużo śpiewania jak na mój gust, ale animacja jest świetna!
Historia Edwarda jest bardzo zgrabnie wpleciona w życie całej społeczności. Lubię takie filmy gdzie w sumie przez większość czasu niewiele się dzieje, a mimo to nie można się nudzić.
Chyba wcześniej za dużo naoglądałem się różnych survivalowych programów, bo film w ogóle mnie nie zachwycił.
Największy plus za obsadę aktorską, ale tak poza tym nic specjalnego.
Zmarnowany potencjał. Kolonia karna na obcej planecie jest wręcz perfekcyjnym miejscem do polowania dla Obcego. Tylko, że w filmie zabrakło koloni karnej, zamiast tego pokazano kilka miejscówek – prosektorium, szpital, gabinet szefa, jakieś ciemne tunele… Nic co zapadłoby na dłużej w pamięci.
Prawie nie czuć tych 35 lat na karku, wizualnie nic nie zgrzyta i film trzyma w niesamowitym napięciu. Nawet nie ma porównania z jedynką.
Film ma jakiś swój urok który ciężko mi wyjaśnić. Po części to zasługa dwóch głównych aktorów – charakterystycznych i bardzo naturalnych w swoich rolach.
Mike Myers ma smykałkę do takich postaci i jeśli ktoś poczuł sympatie do Wayne’a to polubi też Austina Powers’a.
Proszę czekać…