Aktywność

Pojutrze (2004)

Efekty specjalne i dźwięk absolutna topka. Nawet taki drobny detal jak wiatr wiejący w tle, przy rozmowie zrobił na mnie wrażnie. W dobrych kinach, jeszcze przy premierze to musiało być doświadczenie.

Jakbym się nie zachwycał oprawą audiowizualną, film poległ na każdym innym froncie. Całościowo to takie 6/10, do końca obejrzałem dopiero za drugim razem. Wad jest zbyt dużo żeby je tu wszystkie wymieniać, ale najgorsze jest to, że film po prostu nie chwyta za serce. Tak płascy, napisani bez polotu bohaterowie to zmora kina.

Chciałbym się zachwycić jak Chemas. Jedno, że to nie mój typ humoru, ale nawet (na ile mogę) obiektywnie – w pierwszej połowie wieje nudą. Jest jedna lepsza scena [SPOILER] z pijaną księżniczką, a reszta nie przebija dowolnego średniaka. [/SPOILER] Dla mnie film "zaczyna się" od zjadu na nartach i później już trzyma poziom.

Film ma lepsze momenty, ale to dalej kino aż za bardzo 'familijne'.

Chrząszcz (1975)

Horror to może i jest, ale tylko dla osób szczególnie wrażliwych (albo z jakąś fobią). Ogniste robaki po prostu nie straszą. Tyle dobrze, że rozwiązaniem nie była przesadna drastyczność scen i zamiast tego film próbuje logicznie wyjaśnić ten fenomen. Nawet fajnie to wychodzi, wyróżnia się na tle tanich, napisanych na kolanie horrorów. Dopiero pod koniec całość się odkleja od jakiejkolwiek logiki.

Mimo wad (w tym koszmarnego dźwięku) film oceniam pozytywnie.

Brannigan (1975)

Przyjemny średniak z charyzmatycznym John’em Wayne’m. To właściwie tyle, niczym innym się nie wyróżnia.

Jak na plakacie – "Too much for one movie". Wszystko jest przesadzone (i to już do granic rozsądku), a do tego jeszcze powtarzalne. Reżyser miał pełną swobodę twórczą, (ewidentnie nie przejmował się niczym poza doborem aktorek z odpowiednimi atrybutami), a przez prawie dwie godziny tłukł jeden schemat.

A dziewczyny mnie delikatnie mówiąc 'nie urzekły'. Ogólnie słaby film, nawet jak na soft porno.

Budżetowe post-apo, nie warto tracić czasu. Tytułowy bohater ma zadatki na ciekawą postać, ale bardzo szybko okazuje się po prostu zwyczajny.

Dla mnie to koronkowy przykład jak prowadzić film z dość zawiłą fabułą i wieloma postaciami, a przy tym nie zgubić widza. Tak jak często narzekam na licznych, identycznych bohaterów, tak tutaj po raz pierwszy mogę powiedzieć, że dokładnie tak to powinno wyglądać. Wszyscy są charakterystyczni, ale nie do przesady.

Do tego nie trzeba znać jedynki żeby się dobrze bawić, nawet się nie zorientowałem, że czegoś może brakować. Ogółem – bardzo dobry, lekkostrawny film.

Bez fajerwerków dzisiejszego kina, to po prostu solidny film. Najważniejsze, że nie nudzi.

Omen II (1978)

Moim zdaniem reżyser nie poradził sobie z tematem. Od początku czuć, że nie jest to film z najwyższej półki i nie przeszkadzało mi to tak bardzo aż do sceny na lodowisku. Tam logika idzie do kosza, zostaje absurd. Takich naciąganych / słabo wyreżyserowanych scen jest oczywiście więcej, psuje to klimat, a szkoda bo całościowo film dobrze się ogląda. Taki bardziej slasher niż klasyczny film grozy.

W sumie mógłby lecieć dalej, końcówka pozostawia duży niedosyt.