Jest troche takie Wonkowe ;) dla dzieci moze byc fajne.
Cos nowego, pomysl ciekawy nie przypominam sobie zeby cos podobnego bylo. Moze byc ciekawe chodz pare kwesti jest dziwnych w tym filmie jezeli chodzi o inne postacie. Co to ma byc jakies wilko-drzewa i inne hmmm, mysle ze z naturalnymi zwierzetami bylo by lepsze.
Dobra wiadomosc szkoda tylko ze tak dlugo trzeba czekac, rok wczesniej bylo by lepiej. Ale wazne zeby w ogole dotrzymaly terminu :D
Taki nijaki odcinek serialu Ojciec Mateusz. Ani tu konkretnej intrygi kryminalnej, ani jakiś sytuacji obyczajowych, Dla mnie jeden z gorszych, ale i tak daję czwórkę.
Tak się mówi, im dalej w las tym więcej drzew.. Coraz gorzej z tym serialem, ale kolejne odcinki jeszcze gorsze. Tak więc ten jeszcze w miarę wypada.
Zdjęcia fajne, ale film raczej przeciętny. Nasza Izabella Scorupco nawet nieźle daje sobie radę.
Niestety "wykonawstwo" Szulkina, jak zwykle jest ordynarnie tragiczne! Aczkolwiek w tym filmie można się doszukać odniesień do PRL’owskiej rzeczywistości, istoty człowieczeństwa, wiary oraz śmierci – ale nie tylko. Pod tym względem film nie jest zły (mam na myśli główną kanwę filmu). Podobał mi się wątek z chłodnią – lodówką, która według szalonego pomysłu miała posłużyć jako schronienie, gdy zawali się kopuła. Pomysł z zamrożeniem kobiet (niczym mięsa w zamrażalniku) na czas oczekiwania na ratunek i przybycie arki – też było niezłe. Męczą niestety infantylne dialogi, a w pewnych momentach nawet gra aktorska – przykład: "przerażenie" Stuhra (Soft), gdy widzi jak jego partnerka spada z liny… O bójce z Niemczykiem (Zadbany) już nie wspomnę. 4/10
Nawet 16 latek w Polsce pali samochód po napadzie, nasz zawodowiec zapomniał, bo musiało to stworzyć piękne zakończenie.
Karol Strasburger w swojej pierwszej głównej roli się sprawdził na medal. Piotr Fronczewski w podwójnej kreacji: więźnia Belińskiego i "Charliego", oficera brytyjskiego w klasztorze też wypadł pierwszoligowo. To się nazywa niesamowity traf: przed 25 rokiem życia zostać polskim aktorem z najwyższej półki. Ale na swoje opus magnum Zbigniew Kuźmiński musiał jeszcze poczekać piętnaście lat (dla niewtajemniczonych, chodzi o serial "Nad Niemnem"). Bardzo mi się podobała scena, kiedy to główny bohater wysadził kompleks pojazdów na tle greckiego Akropolu i Morza Śródziemnego i uciekał ile sił w nogach, doznając poparzeń trzeciego stopnia wskakując do wody. Polskich filmów, które zostały nakręcone w Atenach – stolicy Grecji można policzyć na palcach jednej ręki. I za to leci dodatkowy plus: 7/10.
Bez większych zaskoczeń w tym roku może oprócz tej jednej nominacji "Ministrantów".
Proszę czekać…