Nie czytałam opinii krytyków, ale po pierwszych 30 minutach seansu stwierdziłam, że film w środowisku filmowym musi być dość kontrowersyjny przez konwencję w nim zawartą. Specyficzny klimat miasta przyszłości a’la Blade Runner z nutą psychodeli. Trzeba dokładnie oglądać, aby wszystko zrozumieć. Driver rewelacyjny.
Ostatnio leciał w telewizorni, to sobie z nudów obejrzałem. Damięcki przeciętnie, no ale jak taki scenariusz, co co masz zrobić, najlepiej nie zagrać. Miko błyszczy i tyle. Obniżam na 4.
Uważam, że od czasów Brosnana był najlepszym Bondem. Oczywiście, że te nowe Bondy są inne i skromnym zdaniem daleko im do klasyki, ale Casino Royal, czy Sky Fall są znakomite i po erze Brosnana pokazują jakąś dobrą odmianę. A w ogóle bardzo gościa lubię.
Była modelka. Figurkę ma nie powiem. Widziałem ją jakiś czas temu w programie Pacześ Szow. Obyta, dowcipna, ale jak popatrzę na filmografię to słabo jest.
No dobra, okej. Dogville Von Triera jako Grace Margaret Mulligan i Alice Harford w Oczach szeroko zamkniętych Kubricka to mistrzostwa w jej rolach, dodałbym jeszcze rolę w Inni. Daję jej dychę.
No no no, taką bajkę fantasy to ja uważam, poza WP od czasów Willow najlepsze fantasy jakie widziałem. Trochę mi przypomina Fantastyczne zwierzęta, a już HP bije na głowę!.
Herb jest świetny ("Lubię tego wielkiego niedojdę."). Charlie w przychodni dziecięcej mistrz, a Jake nadal jest młotkiem (pistolet na zszywki, klej kropelka – chować przed dziećmi…). Alan z tym uśmieszkiem na twarzy creepy.
Dobry odcinek, ale nie kumam tej zmiany w obsadzie z panną Delores Pasternak (nawet imię zmieniono na Dolores). Missi Pyle była ciekawsza w odbiorze.
Pierwsze spotkanie Charliego i Melissy – łatwo przyszło, łatwo poszło… do Alana. Cytując Bertę – "Co to za Smerfetka?" (faktycznie coś w tym jest).
Jake jest głupszy niż ustawa przewiduje. Charlie robiący jajecznicę z whisky pomysłowy. Alan umawiający się z dwoma kobietami naraz – kretynek (zapomniałam, że to przezwisko Jake’a nadane mu przez Bertę).
Proszę czekać…