Bardzo dobre dialogi. Alan i Beverly pasowali do siebie jak pięść do oka. Charlie udający głupka sztos. Rose jak zwykle świetna. "- Co podać? – Spirytus. – Nie mamy. – To Sprite.".
Oooo hooo, widzę, że SkyShowtime się rozkręca. Dobrze, że możemy wiązać ich produkcje z naszą bazą!!! :) Sam się przymierzam do subskrypcji. Chociaż nie przepadam za platformami, ale nad tą się mocno zastanawiam.
"- Nieźle się wyłożyłeś. – Gdybym był trzeźwy, mógłbym zginąć." – Mleko acydofilne… Co kurła? Fajny epizod Brooke Shields. Do twarzy jej w komediowych rolach.
Odcinek niezły, ale w typie – widziałam już lepsze. Miał kilka momentów i Alana wydającego dziwne dźwięki. I cały czas dźwięczało mi w głowie – mhm… pie (ci co oglądali, będą wiedzieli o co mi chodzi).
Fiflak przebił sobie złe ucho i… przygruchał córkę Bery. Trzeba przyznać, że Berta włażąca Alanowi w cztery litery była przerażająca.
Biedny Charlie chciał się zabawić w święta, a tu wszyscy mu się zwalają na głowę. Berta "walcząca" o premię "urocza".
Charlie znowu spotyka się z kopią swojej matki – Lydią. Masochista, a ona to okropny babsztyl. Zwłaszcza, kiedy traktowała Bertę jak śmiecia.
Sympatyczny serial. Nawet mi się podobał. Jest okej. Na pewno się wyróżnia w tym zalewie chłamu jaki jest. Tylko polecać!!! Oglądajcie!!! Oj sorki chyba wrzuciłem komentarz taki sam do odcinka. A niech tam :)
Sympatyczny serial. Nawet mi się podobał. Jest okej. Na pewno się wyróżnia w tym zalewie chłamu jaki jest. Tylko polecać!!! Oglądajcie!!!
Wątek z Alanem bez portfela przestaje śmieszyć. Ile można to ciągnąć. Zrobienie z tego motywu przewodnego odcinka nie przemówiło do mnie. Za końcówkę gwiazdka wyżej.
Proszę czekać…