"Zło tkwi w każdym z nas, wystarczy je rozbudzić." – Kino oszczędne, a przez to niesamowite. Scena napadu to prawdziwy hołd dla "Rififi" Julesa Dassina.
Urocza opowieść o rodzącej się przyjaźni. W sam raz na leniwe popołudnie. A w roli gościnnej – Joanna Pacuła. Warto obejrzeć.
Niesamowicie ciekawa aktorka. W filmach Pedro Almodóvara (i nie tylko) zrobiła kawał dobrej roboty. Przykre, że niektórzy są tak płytcy, że oceniają tylko jej urodę.
Kawał dobrej rozrywki ze śmiesznymi postaciami. Dobrze było znowu zobaczyć duet Clavier & Depardieu w akcji. I po raz kolejny można napisać, że niektóre filmy są po prostu, żeby bawić, a nie po to żeby zbawiać świat.
"Wojna nie uszlachetnia. Zamienia ludzi w psy, zatruwa duszę." – Książkę Jamesa Jonesa czytałam lata temu, i bardzo długo zbierałam się, żeby obejrzeć ekranizację. Wyszło coś filozoficznego, ale czy bełkotliwego? Niech każdy osądzi sam.
Po obejrzeniu tej produkcji nasunęła mi się myśl – czy Roberto Benigni w każdym filmie, w którym zagrał, nosił te swoje białe gacie do kolan? BTW Fajne pomieszanie komedii z kryminałem.
"Człowiek rodzi się wolny, lecz wszędzie tkwi w kajdanach." – Poprawne kino, ale bez szału. Gdyby nie Mads Mikkelsen prawdopodobnie ominęłabym ten film.
"…żaden człowiek nie jest bogaty na tyle, aby odkupić swoją własną przeszłość…" – Jean-Paul Belmondo w formie, a i Bruno Cremer w roli tego złego trzyma poziom (może nawet bardziej).
Dobry i charakterystyczny aktor, długo się trzymał.
Nigdy jakoś mi ten film nie podchodził, za dużo amerykańskiego patosu, czego nie lubię. Oczywiście można luknąć. Największy plus to muzyka zespołu Aerosmith.
Proszę czekać…