W scenach z gangsterami statystowali autentyczni ludzie z warszawskiego półświatka. Część z nich w trakcie kręcenia scen nosiła na nogach aktywne bransoletki dozoru elektronicznego.
Aby film mógł powstać, reżyser musiał zdobyć zaufanie instytucji kościelnych i kulturalnych. W produkcję zaangażowało się m.in. Centrum Myśli Jana Pawła II oraz Instytut Papieża Jana Pawła II.
Dla Krzysztofa Skarbińskiego, Michała Nowaczyka oraz Mateusza Maksiaka przygoda z filmem okazała się jednorazowym epizodem. Wszyscy trzej byli amatorami (naturszczykami) wybranymi z castingu i po premierze filmu nie kontynuowali kariery aktorskiej w polskim kinie, skupiając się na innych ścieżkach zawodowych.