Jean-Dominique Bauby, naczelny redaktor "Elle", na skutek wylewu krwi do mózgu doznał prawie całkowitego paraliżu. Mógł jedynie ruszać lewą powieką. Tekst "Skafandra i motyla" dyktował, mrugając powieką i posługując się specjalnym alfabetem. W swojej książce Bauby opowiada o życiu przed wylewem i o tym jakie to uczucie zostać uwięzionym w bezużytecznym ciele... opis dystrybutora
8+/10 – To pierwszy film od dawna, który zainteresował mnie, ujął maksymalnie już od pierwszych scen. Dlatego też nie rozumiem pojawiających się zarzutów o flegmatyczność w prowadzeniu akcji, czy o zwykłą nudę.
Film rozpoczyna się mocnym ogłuszeniem widza. Obserwujemy w pierwszych ujęciach zdezorientowanego pacjenta, a raczej nie jego, tylko widok z jego perspektywy, szybki oddech, zdezorientowanie. Reżyser już od pierwszych chwil takimi prostymi zabiegami chce, byśmy zaangażowali się w pełni akcję dramatu. Gdy po chwili wydaje się, że poszkodowany i lekarz nawiązali kontakt, film brutalnie rozmywa ten szczęśliwy zbieg. Osobiście siedziałem jak na szpilkach, kiedy np. lekarze zaszywali oko bohaterowi, mimo jego sprzeciwu, którego nikt jednak nie mógł usłyszeć.
To co przede wszystkim podobało mi się w filmie to brak jednostronnego postawienia racji. Główny bohater, Jean-Dominique pragnie śmierci w kilku scenach, jednak już w następnych wygłasza wewnętrzne monologi o tym, że jego wyobraźnia i umysł zostały nietknięte i tym samym jest wolny. Tak więc, nie mamy do czynienia z sytuacją, w której film stara nam się wpoić jakieś wartości czy przedstawić własne spojrzenie na jakiś temat, tu: eutanazji.
Każda z płaszczyzn filmu, poczynając od retrospekcji, monologach bohatera, kończąc na właściwej akcji logicznie się uzupełniają i stanowią piękny obraz dramatu człowieka, który uczy się radzić sobie z obecnym stanem. Do tego całość oprawiona przepiękną muzyką, nastrojowymi zdjęciami i wiarygodnymi kreacjami aktorskimi.
"Motyl i skafander" to wzruszająca pochwała życia, uczuć, emocji, podróży, wzruszeń estetycznych, w końcu o podjęciu walki. Nie wypada nie znać.
@Redox A dla mnie tylko 7/10. Film ten chciałam zobaczyć już dawno temu, po tym jak dostał nagrodę na Camerimage, a od znajomych usłyszałam, że byli zachwyceni. Pewnie dlatego też miałam spore oczekiwania i nieco się rozczarowałam, bo miałam nadzieję zobaczyć coś co mnie powali, a film był po prostu (tylko) dobry. Zdjęcia są faktycznie dobre, role zagrane również dobrze, ale czegoś mi w tym filmie zabrakło. A z fragmentów książki (czytanych w filmie) wydaje mi się, że zabrakło książkowej poetyki.
Pozostałe
"Pomyślałem, że poza moim okiem jeszcze dwie rzeczy nie są we mnie sparaliżowane – pamięć i wyobraźnia." / Jeden z najlepszych, najpiękniejszych i najsmutniejszych filmów jakie widziałam. Wewnętrzny krzyk, bezradność, zamknięcie w tytułowym skafandrze i motyl, którym stał się główny bohater, bo jego umysł dzięki wspomnieniom i wyobraźni jest lekki i wolny. Piękny soundtrack – w jednej ze scen można usłyszeć Emmanuelle Seigner i końcówka z dopasowanymi do piosenki "Ramshackle Day Parade" napisami. Arcydzieło.