Kolejny film znanego, kanadyjskiego reżysera horrorów. Akcja toczy się w przyszłości, głównie w studiach telewizyjnych. Redaktor programów video wiąże się z podziemnym rynkiem, aby dostarczyć widzom "zabójczych" dla nich emocji... Anonimowy
notka dla wrażliwców: Choć opis wspomina filmiki oglądane przez bohatera, daleko im do snuffu. Gore w filmie przybiera formę bardziej abstrakcyjną.
Mindfuck – Dobry, dziwacznie zakręcony jak to na Cronenberga przystało. Jakby nie odbierać filmu, trzeba przyznać, że o dziwo jest niesamowicie aktualny nawet dziś. Zniewolenie od telewizji, szukanie mocnych wrażeń, zacieranie granic między rzeczywistością a fikcją, którą widzimy na ekranie to tylko kilka z aspektów filmu Kanadyjczyka. Jednak obraz to dawka przede wszystkim niesamowitego paranoicznego klimatu z dawką grozy i znaną dla reżysera zabawą ludzkim ciałem – wszelkimi odmianami jej deformacji.
Film naprawdę wciąga, atmosfera z minuty na minutę się zagęszcza aż do niejednoznacznego finału. Aktorsko może bez rewelacji, pierwsze skrzypce gra Woods, nadając swojej postaci dramatycznej otoczki. Muzyka także daję radę, podkreśla tajemniczość całej historii i efekty charakteryzacje dorównują tym z "Muchy" Cronenberga.
7+/10
Bardzo dobre kino Davida Croneberga, które potwierdza już jego wielką klasę. James Woods jako Max Renn, redaktor wideo, który ma w swojej kolekcji kasetę zatytułowaną jak sam film "Wideodrom" i po jego odpaleniu zaczynają się dziać coraz to dziwniejsze rzeczy. Wielkie wrażenie zrobiły na mnie dwie rzeczy: pistolet wyskakujący z ekranu i śmierć właściciela "Spektakularnej Optyki" – Barry’ego Convexa granego przez Leslie Carlsona. Bardzo obrzydliwie, a zarazem efektownie to wygląda. Co ciekawe, sam aktor nie cierpiał fizycznie, bo zamiast niego leżał i wykrwawiał się na scenie manekin. Specjaliści mieli pełne ręce roboty grzebiąc w manekinie, aby jak najwięcej bebechów i guzków wyszło z ciała, dzięki czemu realistycznie to wyszło. Bardzo dobrze też zagrała liderka zespołu Blondie jako Nicki Brand, koleżanka z pracy Maxa. Ogółem całkiem udany i niezapomniany film. 7+/10
Pozostałe
Osobliwy, niepokojący czy dziwaczny. Wszystkie te trzy słowa idealnie oddają to czym ten film jest. Jego oglądanie można by porównać do tripu narkotykowego i to bardzo mocnego. Jednocześnie jest to też film, który porusza bardzo ciekawą kwestię będąc przy tym aktualnym po dziś dzień. W skrócie mowa tutaj o sile telewizji.
Naprawdę pozytywnie się zaskoczyłem podczas seansu. Nie spodziewałem się tak wielowymiarowej produkcji. Na koniec jeszcze dodam, że jak to u Cronenberga mocny nacisk położony został tutaj na cielesność, ale tego można było się spodziewać.