@Horror_Scream Dokładnie, tak jak piszesz. A jeśli ktoś chce sobie obejrzeć naprawdę dobry film spłodzony przez Quentina Tarantino to polecam fenomenalne, wybitne i jedyne w swoim rodzaju "Pulp Fiction". Tam dosłownie wszystko jest na swoim miejscu – niczego bym nie poprawił, nie zmienił. Te dwa filmy dzieli cała galaktyka! Natomiast "Django" – płytkie, miałkie i banalne dzieło.
"- The D is silent. – I know."- czyli nowy Django spotyka starego. Rewelacyjnie zagrane, zaczynając od Leo, kończąc na Sonnym z "Miami Vice". Dobry soundtrack. Na minus długość filmu. Sporo scen, które spowalniały całość. Potem akcja, zmiana tempa i tak aż do wybuchowego (dla Quentina dosłownie) finału. Wymęczyło mnie to.
Wielu się zachwyca tym filmem. Ale cały czas siedzą w willi i Leonardo DiCaprio popija drinka słomką gadając rzeczy niekoniecznie istotne. Nie zafascynowało mnie to dzieło. Samuel L. Jackson też nie zaświecił. Jednakże na plus zaliczam scenę z graną na fortepianie bagatelą "Dla Elizy" Ludwiga van Beethovena i epizod Quentina Tarantino jako pracownika kopalni. Nie porywa mnie teraz i nawet i za 50 lat mnie nie będzie "Django" powalał. Płytki, miałki, banalny.
Zemsta jest słodka. Uwielbiam filmy z zemstą w tle. Pojechany film, no ale czego innego mogłem się spodziewać po moim ulubionym reżyserze. O aktorstwie to już nawet nie będę wspominał
dla mnie petarda – Cały Quentin. Świetny scenariusz, doskonali aktorzy z cudownym Waltzem którego każda rola przykuwa uwagę. Przerysowane sceny z bronią w odpowiedni sposób dają do myślenia a cały film to niepomierna rozrywka i happy endem.
Ogólne
Czy wiesz, że?
Pozostałe
Proszę czekać…
Tarantina syf c.d. – Ten film do momentu kiepskiej strzelanki w posiadłości plantatora naprawdę daje radę no ale cóż Tarantino ostatnio zadziwia swoją głupotą twórczą a już myślałem, że w końcu doczekałem znakomitego powrotu a tu kolejny zawód i stracone prawie 3 godziny z życia. Nie logiczny występek Szulca i żenująca strzelanka z krwią która tryska na lewo i prawo i to jeszcze w hektolitrach przypominająca swą konsystencją zabarwioną wodę i dodatkowo te idiotyczne wstawki z zachowań ludzkich jak zakrywanie uszu przed wybuchem a po, daremne poklaskiwanie Djangowi a jego taniec koniem to już mistrzostwo strasznego kiczu i żenuły. Puknij się w ten pusty łeb panie tarantino.