Podczas drugiej wojny światowej na niemieckim terytorium rozbija się samolot. Niemcy pojmują jedynego z ocalałych - amerykańskiego generała. Nie zdają sobie sprawy, że schwytany generał posiada wszelkie informacje dotyczące planu inwazji aliantów. Anglicy w obawie o ujawnienie przez generała tajnych informacji powołują specjalna grupę, której zadaniem jest uratowanie więzionego generała. opis dystrybutora
5/10 – Film ok. Tylko uważam że nie jest to najlepsza rola Clinta. Widziałam wiele lepszych filmów z tym aktorem. Ogólnie film jest dobry. Jednak mógł zostać lepiej zrobiony. Mógłby, bo na tamte czasy rozumiem, że niektóre rzeczy mogły nie wyjść technicznie. Jednak było też kilka błędów. Film nie jest zły, ale też ni epowalił mnie na kolana. Tym bardziej, iż spodziewałam się więcej akcji – scen walki. No i odrobinę mi się dłużyły niektóre sceny.
Clint zagrał jak przystało na niego bo może nie zauważyłaś ale był wtedy jeszcze młodym aktorem i nie oczekiwałbym od niego więcej. Tym bardziej że nie zagrał on głównej roli tylko Richard Burton. Klasyka kina wojennego. Widzę jednak że strasznie lubisz efekty specjalne (tylko te robione teraz). Żadnych dłużyzn nie zauważyłem. W zamku dużo rozmawiali ale było to potrzebne żeby dowiedziec się o co w tym filmie chodzi i dowiedziec się kto jest kim i po czyjej jest stronie. Nie mniej duet Burton/Eastwood świetny.
Polecam + z tej kategorii "Złoto dla zuchwałych"
Zauważyłam. Pierwsze skrzypce grał Burton – to oczywiste. Właśnie – scena z gadaniem przy stole za długa, ale kilka niepotrzebnych scen było też później. Rozkręciło się pod koniec. Film nie jest najgorszy, obejrzeć warto. Wiesz – może to też nie wina dłużyzn tylko 15 minutowych przerw reklamowych "kochanego" tvn-u?
A że Clint był tu młody i superprzystojny – to tego nie musiałam zauważać to się widzi;)-
I tak wolę "Wzgórze rozdartych scen". A co do efektów specjalnych – Jean Claude Van Damme i seria Zabójczej Broni:)
Nie no jest ok, biorę pod uwagę fakt że to lata 60-70-te. Teraz takie filmy wyglądają inaczej.
Pozostałe
Niezapomniane kino, które oglądałem z wypiekami na twarzy. Clint Eastwood w aktorskiej formie – remake tego cudeńka to dla mnie czysta abstrakcja. Efekty specjalne do dziś robią wrażenie, a i książka nie dorównuje filmowi. Mistrzostwo świata.