20-letni Tim (Barry Watson) miał 8 lat, gdy stracił ojca (Charles Mesure). Pewnego wieczoru rodzic został wciągnięty do szafy przez nieznaną postać i od tej pory nikt go nie widział. Tim sądzi, że tata padł ofiarą Boogeymana, dlatego trzyma się z daleka od szaf i ciemnych kątów. Wyzwaniem staje się dla niego podróż do rodziców jego dziewczyny. Pierwszej nocy poza domem dręczą go koszmary o śmierci matki. Wkrótce okazuje się, że były to prorocze sny. Tim jedzie do rodzinnego domu, w którym powracają mroczne wspomnienia z dzieciństwa. Niebawem zaczynają ginąć jego znajomi. A_i_P
2/10 – Dawno nie widziałem filmu który byłby tak fatalny pod kątem reżyserskim jak i technicznym. Patrząc na wygląd komputerowego potwora aż trudno uwierzyć, że film kosztował 20 mln$ będąc dodatkowo kręconym w Nowej Zelandii. Niesamowicie zły montaż potęguje odczucie, że "Boogeyman" pozbawiony jest zarówno napięcia jak i fabuły.
Aktorzy męczą się w swoich rolach a przecież Emily Deschanel i Lucy Lawless nie są aż takimi strasznymi beztalenciami. Szkoda, że kasę i nazwisko wyłożył na to Sam Raimi, wstyd, że polski plakat głosił "reżyser kultowego Martwego zła przedstawia".
Pozostałe
horror niskich lotów