Dwóch studentów, homoseksualistów, dusi swego kolegę. Następnie ukrywają ciało w kufrze tuż przed planowanym przyjęciem, na które zaprosili profesora rodziców ofiary i jego narzeczoną. Pozostawiając kufer ze zwłokami na bezpośrednim widoku, podejmują emocjonującą grę: czy zaproszeni goście zdołają odkryć ich zbrodnię? Film rozgrywa się w jednej scenerii – pokoju, w którym odbywa się przyjęcie – i jest adaptacją sztuki Patricka Hamiltona, inspirowanej autentyczną sprawą Nathana Leopolda i Richarda Loeba, zaistniałą w 1920 roku w Chicago. Pierwszy kolorowy film Hitchcocka. Anonimowy
8/10 – Imponujące osiągnięcie realizacyjne! Film złożony z kilkunastu ujęć powiązanych ze sobą bez widocznych cięć (taki "Birdman" poprzedniej epoki filmowej). Jak na tamte czasy, wybitna inscenizacja i praca kamery. Mimo, że od premiery minęło prawie 70 lat, to sposób realizacji nadal robi wrażenie. Co do treści to taka "Zbrodnia i kara" w hitchcockowskim wydaniu, tzn. nie jest zbyt odkrywcza, ani szczególnie wartościowa z filozoficznego punktu widzenia, ale jest bardzo wciągająca i cały czas trzyma w napięciu.
Pozostałe
Alfred Hitchcock jak zawsze w formie. On idealnie prowadził aktorów i stosował zasadę, że najpierw jest trzęsienie ziemi, a potem napięcie rośnie. James Stewart to jednak jest jego aktor, zawsze u niego wypadnie dobrze i będzie trzymał równy poziom. Bardzo kameralny i niemalże pozbawiony muzyki film. O przyjęciu, na którym zostaje zastrzelony jeden człowiek i chowają go w szafie – oczywiście nikt z uczestników imprezy o tym wcale nie wie. Tylko 12 ujęć, a jak potrafi zauroczyć widza. Niesamowite!