Chata 2016

The Shack

Mack jest szczęśliwym mężem i ojcem trojga wspaniałych dzieci. Pewnego dnia jego rodzinę dotyka tragedia. Najmłodsza córka Missy zostaje porwana. Wszelkie dowody wskazują na morderstwo, choć ciała nie udaje się odnaleźć. Mack popada w coraz głębszą rozpacz, która powoli oddziela go od świata i rodziny. Kilka lat po tragedii… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 12 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Sam Worthington
jako Mack Phillips
Octavia Spencer
jako Papa
Tim McGraw
jako Willie
Radha Mitchell
jako Nan Phillips
Megan Charpentier
jako Kate Phillips
Gage Munroe
jako Josh Phillips
Amélie Eve
jako Missy Phillips
Sumire Matsubara
jako Sarayu
Alice Braga
jako Sophia
Graham Greene
jako Papa chłopców
Ryan Robbins
jako Emil Ducette

Fabuła

Mack jest szczęśliwym mężem i ojcem trojga wspaniałych dzieci. Pewnego dnia jego rodzinę dotyka tragedia. Najmłodsza córka Missy zostaje porwana. Wszelkie dowody wskazują na morderstwo, choć ciała nie udaje się odnaleźć. Mack popada w coraz głębszą rozpacz, która powoli oddziela go od świata i rodziny. Kilka lat po tragedii otrzymuje tajemniczy list z zaproszeniem do leśnej chaty, w której rozegrał się dramat Missy. List wydaje się pochodzić od samego Boga. Pełen wątpliwości i obaw Mack decyduje się na spotkanie z nieznanym, które okaże się być niezwykłym doświadczeniem pozwalającym zrozumieć sens rodzinnej tragedii i zupełnie inaczej spojrzeć na życie i świat. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat, Fantasy
Słowa kluczowe
morderstwo, relacja ojciec-syn, na podstawie powieści, bóg zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2017-03-10 (kino), 2017-03-01 (świat), 2017-07-19 (dvd)
Dystrybutor
Monolith Films
Wytwórnia
Netter Productions
Summit Entertainment
Kraj produkcji
USA
Czas trwania
132 minut
Budżet
20 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 3 wiadomości

Recenzje

Magia niedzielnego kazania... 6
  • 2017-03-20
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Nie ukrywam, nie jestem największym fanem tak zwanych 'Feel Good Movies'. Nie jestem także osobą wierzącą, choć wychowałem się w bardzo konserwatywnym środowisku. Teoretycznie więc, połączenie obu tych koncepcji wraz z moją obecnością na sali kinowej, wydaje się pasujące niczym pięść do nosa. A jednak Chata okazuje się zaskakująco znośna, choć cierpi na kilka bolączek, które trapią także inne, bardzo podobne produkcje.

Głównym bohaterem jest niejaki Mack, szczęśliwy mąż i oddany ojciec trójki dzieci. Jego rodzina wiedzie dobre życie, według zasad kościoła chrześcijańskiego. Niestety, pewnego dnia dobre życie, zmienia się w koszmar. Na skutek nieszczęśliwego zbiegu wydarzeń, najmłodsza córka Macka, zostaje porwana, i zamordowana. Rodzina nie przyjmuje tej wiadomości najlepiej, a najgorzej przeżywa to Mack, który obwinia się o tragedię. Wszystko zmienia się, gdy otrzymuje tajemniczy list, który prawdopodobnie został przesłany do niego, przez samego Boga. Adresat prosi naszego protagonistę o spotkanie w chacie, w której znaleziono pewne poszlaki dotyczące jego córki…

Najpierw pomówmy o tym, co w Chacie się udaje, a jest kilka takowych aspektów. Doceniam podejście twórców, którzy zdecydowali się nie tworzyć typowej bajki z cyklu „Cierpienie Uszlachetnia". Chata sprawia wrażenie, jakby ludzie, którzy pracowali nad scenariuszem, faktycznie rozumieli pojęcie prawdziwego życia, gdzie nie wszystko układa się po naszej myśli, a pewne tragedie potrafią mieć katastrofalny wpływ na ludzkie samopoczucie. I co najważniejsze, film nie proponuje banałów z cyklu, Masz Depresję? Uśmiechnij się! Doceniam także pewną uniwersalność morału filmu. W tego typu filmach morał jest najważniejszym aspektem całej opowieści i bardzo się starano, by nie miał wydźwięku taniego moralizatorstwa. A jednak, choć film ma pewne uniwersalne treści, zdecydowanie nie da się uniknąć wrażenia, iż całość nie sprawdza się jako historia dla każdego. A wszystko przez to, iż pomimo pewnej uniwersalności opowiadanej historii, twórcy delikatnie skręcają w stronę bardzo konkretnego widza. Widza wierzącego, identyfikującego się jako Chrześcijanin. I nie zrozumcie mnie tutaj źle, bo teraz wchodzimy na bardzo śliski grunt, ale ja nie mam nic do filmów Chrześcijańskich, ani samych Chrześcijan. Każdy ma prawo wierzyć w to, co mu się żywnie podoba, a mnie nic do tego. Podobnie, filmy chrześcijańskie mogą opowiadać o czym chcą i jak chcą. Ale jeśli widzę pewne braki w konsekwencji przekazu, filmu, w którym przekaz jest bardzo ważny, to chyba możemy mówić o problemie.

A takich problemów jest tu sporo. Film bardzo chętnie sięga do rozmaitych prawd wiary oraz fundamentów chrześcijaństwa, często celem humorystycznym, ale także po to by pomóc w kreowaniu przekazu. Mamy tu pokazane trzy osoby boże, jest Bóg ojciec, grany głównie przez Octavię Spencer, Jezus którego interpretacja w tym filmie, jest najlepszą, jaką kiedykolwiek widziałem oraz Duch Boży, przedstawiany jako Sarayu, młoda kobieta hinduskiego pochodzenia. To właśnie ta trójka pomaga głównemu bohaterowi w walce z ciężkim bólem. I wszystko jest w porządku, gdy rozmawiają o cierpieniu i życiu jako takim. Jako postaci, swego rodzaju mentorów, są po prostu świetni. Twórcy z wielkim szacunkiem prezentują te postaci i w jaki sposób uzasadniane są w wierze, często rzucając cytatami z Biblii. Jednocześnie, są to postaci, które wnoszą do filmu mnóstwo świetnego poczucia humoru. Ten film ma masę naprawdę świetnych żartów, które nie wyśmiewają Chrześcijaństwa, a raczej pomagają dostrzec pewne jego elementy w bardzo przyjazny dla widza sposób. Ale tak jak już zauważyłem, to jest w dużej mierze kino religijne. A tego typu filmy mają na celu jedno – nawracać. I tutaj zaczynają się schody. Schody bardzo strome, oblodzone i bardzo kruche. Widzicie, o ile poprawianie nastroju, i opowiadanie o potrzebie wybaczania wychodzi tu dobrze, film bardzo się miesza, gdy próbuje przekazać trochę głębsze prawdy wiary, dotyczące słuchania Boga i rozmaitych przykazań przez niego narzucanych. Głównie dlatego… bo Trójca Święta otwarcie ignoruje te przykazania w swoich kazaniach. Ba, w pewnym momencie, Jezus wprost mówi, że zasady kościoła nie są ważne. Nie ważne nawet, w co się wierzy, ważne, że się wierzy! A jednak chwilę później dostajemy wykład o tym, jak to człowiek powinien ślepo podążać za jedną religią, nie zastanawiać się ani nawet nie stawiać trudnych pytań. Film ukrywa nawet w tej materii swego rodzaju subtelny komentarz, według którego nie można osiągnąć pełni spokoju, dopóki nie przestanie się zadawać pytań. Ślepe posłuszeństwo, kluczem do szczęścia w religii.

I te paradoksy bardzo szkodzą Chacie, bo cały wysiłek w kreowaniu tego uniwersalnego Boga, nagle kruszy się niczym domek z kart, bo film zdecydował się zrobić nam lekcję o osądzaniu bliźnich, posłuszeństwie względem Boga oraz o piekle i niebie – choć podobno Bóg nikogo nie karze. Przynajmniej według filmu…

A szkoda, bo choć na salę kinową wchodziłem z przeświadczeniem, iż produkt który ujrzę, będzie cyniczną bajeczką na ukojenie, produkt końcowy okazał się zaskakująco znośny, a momentami nawet przyjemny. I to, mimo iż momentami wygląda tanio, a i aktorsko, można zauważyć pewne braki – Sam Worthington sprawia wrażenie, jakby cały czas był wściekły, nawet gdy jego postać rzekomo jest pogodzona z przeszłością.

Niestety jednak całość pada, gdy twórcy próbują nas nawracać. Bo jeśli zdecydujesz się zadawać trudne pytania, dostrzeżesz mnóstwo luk i dziur logicznych, które nie tyle szkodzą historii, co raczej morałom, do których ma ona zachęcać. Są w tym filmie rzeczy, które może docenić każdy widz. Ale obawiam się, że Chata nie przekona nieprzekonanych, a przemówi raczej do osób, które już od dawna wierzą, i są z tego powodu dumne. Efekt końcowy bowiem, przypomina bardziej wysokobudżetowe, niedzielne kazanie, niż faktyczną opowieść o uniwersalnym przekazie. Ale czy to źle? Oczywiście, że nie. Zwłaszcza że jako kino dla Chrześcijan, Chata jest o wiele lepsza niż potworki pokroju Bóg nie Umarł…

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Film został nakręcony w okresie od 8 czerwca do 29 lipca 2015 roku. zobacz więcej

Wpadka

Kiedy Mack jest w chacie załamany, rzuca kilka sztuk mebli o ścianę, które roztrzaskane leżą na podłodze. Kiedy budzi się pod koniec filmu, obok niego stoi krzesło. zobacz więcej

Komentarze 1

Avatar square 200x200

i_darek1x 2017-05-23 3

…nawiedzony ? Porażka ! Co to ma być ? Może po zażyciu wspomagaczy ma drugie dno ? Ogólnie film nie przypadł mi do gustu i tyle ! Ble,ble,ble … ;)
Sponsorowany chyba przez kler ? ;)

Współtworzą