Chata 2016

The Shack

Mack jest szczęśliwym mężem i ojcem trojga wspaniałych dzieci. Pewnego dnia jego rodzinę dotyka tragedia. Najmłodsza córka Missy zostaje porwana. Wszelkie dowody wskazują na morderstwo, choć ciała nie udaje się odnaleźć. Mack popada w coraz głębszą rozpacz, która powoli oddziela go od świata i rodziny. Kilka lat po tragedii… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
,

W Kinie

Multikino, Kraków, 09:00 (napisy) repertuar i rezerwacje biletów

Zwiastuny Zobacz wszystkie 2 zwiastuny

Zdjęcia Zobacz wszystkie 12 zdjęć

Obsada

Uzupełnij obsadę dla tego filmu

Fabuła

Mack jest szczęśliwym mężem i ojcem trojga wspaniałych dzieci. Pewnego dnia jego rodzinę dotyka tragedia. Najmłodsza córka Missy zostaje porwana. Wszelkie dowody wskazują na morderstwo, choć ciała nie udaje się odnaleźć. Mack popada w coraz głębszą rozpacz, która powoli oddziela go od świata i rodziny. Kilka lat po tragedii otrzymuje tajemniczy list z zaproszeniem do leśnej chaty, w której rozegrał się dramat Missy. List wydaje się pochodzić od samego Boga. Pełen wątpliwości i obaw Mack decyduje się na spotkanie z nieznanym, które okaże się być niezwykłym doświadczeniem pozwalającym zrozumieć sens rodzinnej tragedii i zupełnie inaczej spojrzeć na życie i świat. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat, Fantasy
Słowa kluczowe
morderstwo, relacja ojciec-syn, na podstawie powieści, bóg zobacz więcej

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2017-03-10 (kino), 2017-03-01 (świat)
Dystrybutor
Monolith Films
Wytwórnia
Netter Productions
Summit Entertainment
Kraj produkcji
USA
Czas trwania
132 minut
Budżet
20 000 000 USD

Wiadomości zobacz wszystkie 3 wiadomości

Recenzje

Magia niedzielnego kazania... 6
  • 2017-03-20
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Nie ukrywam, nie jestem największym fanem tak zwanych 'Feel Good Movies'. Nie jestem także osobą wierzącą, choć wychowałem się w bardzo konserwatywnym środowisku. Teoretycznie więc, połączenie obu tych koncepcji wraz z moją obecnością na sali kinowej, wydaje się pasujące niczym pięść do nosa. A jednak Chata okazuje się zaskakująco znośna, choć cierpi na kilka bolączek, które trapią także inne, bardzo podobne produkcje.

Głównym bohaterem jest niejaki Mack, szczęśliwy mąż i oddany ojciec trójki dzieci. Jego rodzina wiedzie dobre życie, według zasad kościoła chrześcijańskiego. Niestety, pewnego dnia dobre życie, zmienia się w koszmar. Na skutek nieszczęśliwego zbiegu wydarzeń, najmłodsza córka Macka, zostaje porwana, i zamordowana. Rodzina nie przyjmuje tej wiadomości najlepiej, a najgorzej przeżywa to Mack, który obwinia się o tragedię. Wszystko zmienia się, gdy otrzymuje tajemniczy list, który prawdopodobnie został przesłany do niego, przez samego Boga. Adresat prosi naszego protagonistę o spotkanie w chacie, w której znaleziono pewne poszlaki dotyczące jego córki…

Najpierw pomówmy o tym, co w Chacie się udaje, a jest kilka takowych aspektów. Doceniam podejście twórców, którzy zdecydowali się nie tworzyć typowej bajki z cyklu „Cierpienie Uszlachetnia". Chata sprawia wrażenie, jakby ludzie, którzy pracowali nad scenariuszem, faktycznie rozumieli pojęcie prawdziwego życia, gdzie nie wszystko układa się po naszej myśli, a pewne tragedie potrafią mieć katastrofalny wpływ na ludzkie samopoczucie. I co najważniejsze, film nie proponuje banałów z cyklu, Masz Depresję? Uśmiechnij się! Doceniam także pewną uniwersalność morału filmu. W tego typu filmach morał jest najważniejszym aspektem całej opowieści i bardzo się starano, by nie miał wydźwięku taniego moralizatorstwa. A jednak, choć film ma pewne uniwersalne treści, zdecydowanie nie da się uniknąć wrażenia, iż całość nie sprawdza się jako historia dla każdego. A wszystko przez to, iż pomimo pewnej uniwersalności opowiadanej historii, twórcy delikatnie skręcają w stronę bardzo konkretnego widza. Widza wierzącego, identyfikującego się jako Chrześcijanin. I nie zrozumcie mnie tutaj źle, bo teraz wchodzimy na bardzo śliski grunt, ale ja nie mam nic do filmów Chrześcijańskich, ani samych Chrześcijan. Każdy ma prawo wierzyć w to, co mu się żywnie podoba, a mnie nic do tego. Podobnie, filmy chrześcijańskie mogą opowiadać o czym chcą i jak chcą. Ale jeśli widzę pewne braki w konsekwencji przekazu, filmu, w którym przekaz jest bardzo ważny, to chyba możemy mówić o problemie.

A takich problemów jest tu sporo. Film bardzo chętnie sięga do rozmaitych prawd wiary oraz fundamentów chrześcijaństwa, często celem humorystycznym, ale także po to by pomóc w kreowaniu przekazu. Mamy tu pokazane trzy osoby boże, jest Bóg ojciec, grany głównie przez Octavię Spencer, Jezus którego interpretacja w tym filmie, jest najlepszą, jaką kiedykolwiek widziałem oraz Duch Boży, przedstawiany jako Sarayu, młoda kobieta hinduskiego pochodzenia. To właśnie ta trójka pomaga głównemu bohaterowi w walce z ciężkim bólem. I wszystko jest w porządku, gdy rozmawiają o cierpieniu i życiu jako takim. Jako postaci, swego rodzaju mentorów, są po prostu świetni. Twórcy z wielkim szacunkiem prezentują te postaci i w jaki sposób uzasadniane są w wierze, często rzucając cytatami z Biblii. Jednocześnie, są to postaci, które wnoszą do filmu mnóstwo świetnego poczucia humoru. Ten film ma masę naprawdę świetnych żartów, które nie wyśmiewają Chrześcijaństwa, a raczej pomagają dostrzec pewne jego elementy w bardzo przyjazny dla widza sposób. Ale tak jak już zauważyłem, to jest w dużej mierze kino religijne. A tego typu filmy mają na celu jedno – nawracać. I tutaj zaczynają się schody. Schody bardzo strome, oblodzone i bardzo kruche. Widzicie, o ile poprawianie nastroju, i opowiadanie o potrzebie wybaczania wychodzi tu dobrze, film bardzo się miesza, gdy próbuje przekazać trochę głębsze prawdy wiary, dotyczące słuchania Boga i rozmaitych przykazań przez niego narzucanych. Głównie dlatego… bo Trójca Święta otwarcie ignoruje te przykazania w swoich kazaniach. Ba, w pewnym momencie, Jezus wprost mówi, że zasady kościoła nie są ważne. Nie ważne nawet, w co się wierzy, ważne, że się wierzy! A jednak chwilę później dostajemy wykład o tym, jak to człowiek powinien ślepo podążać za jedną religią, nie zastanawiać się ani nawet nie stawiać trudnych pytań. Film ukrywa nawet w tej materii swego rodzaju subtelny komentarz, według którego nie można osiągnąć pełni spokoju, dopóki nie przestanie się zadawać pytań. Ślepe posłuszeństwo, kluczem do szczęścia w religii.

I te paradoksy bardzo szkodzą Chacie, bo cały wysiłek w kreowaniu tego uniwersalnego Boga, nagle kruszy się niczym domek z kart, bo film zdecydował się zrobić nam lekcję o osądzaniu bliźnich, posłuszeństwie względem Boga oraz o piekle i niebie – choć podobno Bóg nikogo nie karze. Przynajmniej według filmu…

A szkoda, bo choć na salę kinową wchodziłem z przeświadczeniem, iż produkt który ujrzę, będzie cyniczną bajeczką na ukojenie, produkt końcowy okazał się zaskakująco znośny, a momentami nawet przyjemny. I to, mimo iż momentami wygląda tanio, a i aktorsko, można zauważyć pewne braki – Sam Worthington sprawia wrażenie, jakby cały czas był wściekły, nawet gdy jego postać rzekomo jest pogodzona z przeszłością.

Niestety jednak całość pada, gdy twórcy próbują nas nawracać. Bo jeśli zdecydujesz się zadawać trudne pytania, dostrzeżesz mnóstwo luk i dziur logicznych, które nie tyle szkodzą historii, co raczej morałom, do których ma ona zachęcać. Są w tym filmie rzeczy, które może docenić każdy widz. Ale obawiam się, że Chata nie przekona nieprzekonanych, a przemówi raczej do osób, które już od dawna wierzą, i są z tego powodu dumne. Efekt końcowy bowiem, przypomina bardziej wysokobudżetowe, niedzielne kazanie, niż faktyczną opowieść o uniwersalnym przekazie. Ale czy to źle? Oczywiście, że nie. Zwłaszcza że jako kino dla Chrześcijan, Chata jest o wiele lepsza niż potworki pokroju Bóg nie Umarł…

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Czy wiesz, że?

Ciekawostka

Film został nakręcony w okresie od 8 czerwca do 29 lipca 2015 roku. zobacz więcej

Wpadka

Kiedy Mack jest w chacie załamany, rzuca kilka sztuk mebli o ścianę, które roztrzaskane leżą na podłodze. Kiedy budzi się pod koniec filmu, obok niego stoi krzesło. zobacz więcej

Komentarze 0

Avatar square 200x200

Współtworzą