Donbas 2018

Donbass

Siergiej Łoźnica („Łagodna”, „We mgle”, „Szczęście ty moje”) w najnowszym fabularnym filmie „Donbas” w hipnotycznym, pełnym groteski stylu, zabiera nas w podróż przez kolejne kręgi piekła wojny hybrydowej we wschodniej Ukrainie. Dzieło Łoźnicy to opowieść o współczesnym człowieczeństwie i cywilizacji w dobie post-prawdy i… zobacz więcej

Reżyseria
Scenariusz
Aktorzy
, ,

Zwiastuny Zobacz wszystkie 1 zwiastun

Zdjęcia Zobacz wszystkie 8 zdjęć

Obsada Zobacz pełną obsadę

Valeriu Andriuta
jako Mieszkaniec Donbassu
Evgeny Chistyakov
jako Mieszkaniec Donbassu
Georgiy Deliev
jako Mieszkaniec Donbassu
Vadim Dubovsky
jako Mieszkaniec Donbassu
Konstantin Itunin
jako Mieszkaniec Donbassu
Boris Kamorzin
jako Mieszkaniec Donbassu
Sergey Kolesov
jako Mieszkaniec Donbassu
Svetlana Kolesova
jako Mieszkanka Donbassu
Irina Plesnyayeva
jako Mieszkanka Donbassu
Sergey Russkin
jako Mieszkaniec Donbassu
Alexander Zamuraev
jako Mieszkaniec Donbassu
Thorsten Merten
jako Michael Walter, niemiecki dziennikarz

Fabuła

Siergiej Łoźnica („Łagodna”, „We mgle”, „Szczęście ty moje”) w najnowszym fabularnym filmie „Donbas” w hipnotycznym, pełnym groteski stylu, zabiera nas w podróż przez kolejne kręgi piekła wojny hybrydowej we wschodniej Ukrainie. Dzieło Łoźnicy to opowieść o współczesnym człowieczeństwie i cywilizacji w dobie post-prawdy i fake-newsów, o każdym z nas. opis dystrybutora

Gatunek
Dramat
Słowa kluczowe
manipulacja, propaganda, ukraina

Zobacz także

Szczegóły

Premiera
2018-10-19 (kino), 2018-05-09 (świat)
Dystrybutor
Against Gravity
Wytwórnia
Arthouse Traffic
Graniet Film BV
JBA Production zobacz więcej
Kraj produkcji
Niemcy, Ukraina, Francja, Holandia, Rumunia
Czas trwania
110 minut

Recenzje

Wyrywa odbiorcę z bezpiecznej strefy komfortu, wstrząsa i przeraża, burzy spokój, sprawia, że najbardziej oklepane klisze ubierają maski najstraszniejszych koszmarów. 7
  • 2018-07-23
  • napisana przez
  • zobacz wszystkie moje recenzje

Święty od ukraińskich reżyserów, Siergiej Łoźnica, powraca w kolejnej fabule, tym razem podejmując tematykę wojny na Ukrainie. Cierpka groteska przecina tutaj naturalistyczną wizję militarnej rzeczywistości. O ile Łagodną traktować można jako dzieło artystyczne, zaangażowane społecznie, tak Donbas przypomina szybki raport z oblężonego miasta – skutecznie wstrząsa, wydobywa na wierzch większość lęków współczesnego społeczeństwa, a co najbardziej przerażające: traktuje o autentycznych wydarzeniach.

Donbas utkany zostaje z kilku sekwencji autonomicznych fabularnie, podejmujących wspólną tematykę wojny na Ukrainie. Każda historia ilustruje konflikt z innej strony, wskazując na złożoność problemów oraz szereg społecznych, politycznych i ekonomicznych dysfunkcji. W ten sposób kształtuje się przerażająca synekdocha całego konfliktu. Z jednej strony uraczeni zostajemy widokiem totalitarnych zapędów okupantów, Polakom dobrze znanych jeszcze z czasów PRL-u – łopatologiczna propaganda działa tutaj jak karma dla prostych ludzi klasy robotniczej, a spisek i jawna korupcja występują na porządku dziennym. Ukraińcy na wyższych szczeblach władzy niszczą naród, wspomagając się wysłannikami z Matki Rosji. Organy służb porządkowych, sądy oraz administracja są bezradne, funkcjonując pod żelaznym jarzmem nowej władzy. Co gorsza, ukazana przez twórców cierpka prawda niejednokrotnie znajduje swój gorszy rewers – momentami przeistacza się w jeszcze bardziej wstrząsającą i bezwzględną wizję codzienności mieszkańców sztucznego płodu, znanego pod dumną nazwą Noworosji.

Siergiej Łoźnica podjął się realizacji filmu, zainspirowany autentycznymi materiałami wideo. Nagrania dokumentowały traumatyczne wydarzenia z byłych terenów Ukrainy, dobitnie obrazując totalitarne funkcjonowanie Noworosji. Najgroźniejsza wydaje się propaganda wbijana do głów mieszkańcom tamtych terenów – zjednoczeni w nienawiści gotowi są rozszarpać każdego, kto zdaniem aparatu władzy zasługuje na śmierć. Co gorsza, część z obywateli – w tym cywile i wojsko – wydają się tkwić w nacjonalistycznej świadomości ukształtowanej wraz z przystąpieniem ZSRR do II Wojny Światowej. Wiarygodność przedstawionych zdarzeń momentami osiągnięta zostaje poprzez zabiegi znane z kina dokumentalnego – rejestracja pewnych sekwencji odbywa się za pomocą kamery z ręki, a bohaterowie Donbasu przełamują czwartą ścianę, zwracając się bezpośrednio do widza. Z drugiej strony to dopracowana w każdym calu i każdym nacjonalistycznym symbolu na dalszym planie, naturalistyczna przestrzeń podbija wrażenie realizmu.

Do tego nie zabrakło ciekawych spostrzeżeń, usytuowanych gdzieś na drugim planie, w znacznej mierze dotyczących zagadnień kreowania prawdy oraz sposobu funkcjonowania mediów. Już pierwsze sekwencja odsyła do podobnego tematu: telewizji i zjawiska kreacji dojmującej propagandy. Innym razem bohaterowie wyciągną swoje telefony komórkowe, by dokładnie udokumentować rozgrywane wydarzenia – zwłaszcza tutaj Łoźnica wydaje się pytać, że skoro niemal każdy obywatel posiada smartphone'a, dlaczego w sieci znajduje się tak mało nagrań z wydarzeń zbrojnych na Ukrainie?

Podobnie jak we wcześniejszych filmach – z olbrzymim naciskiem na ŁagodnąŁoźnica buduje swój obraz na bazie cierpkiej groteski przełamującej naturalizm świata przedstawionego. Właśnie tutaj pojawia się największy problem produkcji. O ile Łagodna przemawiała w dialekcie błyskotliwej farsy Gombrowicza czy Kafki, tak deformacja rzeczywistości profilmowej w Donbasie działa na bazie uwypuklenia pewnych cech czy stereotypów. Biznesmeni noszą olbrzymie złote zegarki, szpetne baby z Rosji drą się jak nieboskie stworzenia, a w żołnierzy Ukraińskich wpisany zostaje romantyczny topos mesjański (zwłaszcza podkreśla to scena publicznego poniżenia przez „łotrów”, „Rzymian”). W ten sposób pewne sekwencje ulegają uproszczeniu, jakby ktoś w ulotnym "small talku" podjął się tematu wojny hybrydowej na Ukrainie. Na szczęście podobnych figur pojawia się w filmie bardzo mało.

Na szczególną uwagę zasługuje udział kilku aktorów z Rosji. Sergey Kolesov, Boris Kamorzin oraz ich koledzy i koleżanki z moskiewskich teatrów dobrowolnie zgodzili się na udział w filmie, choć doskonale zdają sobie sprawę z możliwych restrykcji w ich rodzinnym państwie. Rosyjski aparat cenzury dopracowany jest w każdym calu – zdaniem samego Łoźnicy zasiadają w nim najlepsi krytycy – a niewygodni artyści mogą zniknąć gdzieś pośród więziennych cel. Póki co Rosjanie próbują przemilczeć film oraz nie dopuścić do jego emisji w kraju. Pierwszy oficjalny pokaz Donbasu miał odbyć się 13 lipca 2018 roku. Na kilka godzin przed premierą instytucja organizująca projekcję otrzymała list z rządu. Nie wiadomo, czy seans odbędzie się kiedykolwiek później.

Donbas posiada w sobie kilka zabiegów znanych z wcześniejszych filmów Łoźnicy. Tym razem jednak nie stanowią one najważniejszych, wyróżniających elementów produkcji. *Donbas* to raport z oblężonego miasta na skraju ciężkiej schizofrenii. Momentami zbyt przerysowany, bazujący na stereotypach (zły polityk, patriota-żołnierz na tle poszarpanej flagi), do tego wszystkiego będący rzetelnym portretem wojny hybrydowej, nawiedzającej wschodnią część Ukrainy. Podobna tematyka trafiła już wcześniej na ekrany kin, ubrana w ramy filmu Szron. Wtedy produkcja odnosiła się do konstrukcji fabularnej znanej z „Jądra ciemności” czy bardziej militarnego wariantu książki: Czasu Apokalipsy. Niestety, film okazał się na tyle nieudany formalnie, narracyjnie i technicznie, że w najlepszym razie wywołał tylko wzruszenie ramionami. Donbas nikogo nie pozostawia obojętnym. Wyrywa odbiorcę z bezpiecznej strefy komfortu, wstrząsa i przeraża, burzy spokój, sprawia, że najbardziej oklepane klisze ubierają maski najstraszniejszych koszmarów.

Czy ta recenzja była pomocna? Tak Nie

Komentarze 0

Skomentuj jako pierwszy.

Współtworzą