Crossing —
Można by zarzucić „Crossing” pewną naiwność. Choć może jest to raczej ekstrapolacja oczekiwań i marzeń, by kiedyś – jak w filmowym Stambule – mogło być wszędzie.
przeczytaj recenzję
Alhambra, utracony raj —
Słowo Alhambra rezonuje w mojej głowie już od dzieciństwa – i, szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, dlaczego. Korzystając z dokumentu „Alhambra, utracony raj” możemy się bliżej przyjrzeć tej stolicy średniowiecznego sułtanatu Granady.
przeczytaj recenzję
Kopnęłabym cię, gdybym mogła —
To film, który wciąga jak powolne tonięcie. Ale jest w nim też coś kojącego – świadomość, że ktoś potrafił nazwać to, co zwykle zostaje przemilczane.
przeczytaj recenzję
Blue Moon —
To film zbudowany na rytmie przemijania, chwilami pięknie nieskładny, jak improwizacja, w której artysta waha się, czy jeszcze grać, czy już zejść ze sceny. Nie ma tu oczyszczenia ani wielkiego finału, raczej ciche pogodzenie – ze światem, z rolą, z samym sobą.
przeczytaj recenzję
Desperat —
W skali Van Santa – to film ciekawy, choć nie wybitny. W skali widza – seans, po którym trudno się spierać, ale jeszcze trudniej zachwycać. Piękny w formie, chłodny w treści.
przeczytaj recenzję
Rodzina do wynajęcia —
Ogląda się to z przyjemnością, ale z rosnącym poczuciem, że prawdziwa emocja została gdzieś za szybą, w tej samej witrynie, w której czekają kolejni „członkowie rodziny” do wynajęcia.
przeczytaj recenzję
Christy —
„Christy” ma w sobie pewien spokój i dojrzałość – rzadką u reżyserów, którzy z wiekiem zaczynają bardziej słuchać niż opowiadać.
przeczytaj recenzję