Świetny w swej roli Hugh Grant to tylko jedna z zalet. Film ma też swój całkiem gęsty klimat, dobre dialogi i nieustannie eskalujące napięcie… przynajmniej do pewnego momentu. Niestety pod koniec to wszystko kompletnie mi wyparowało. Film dobry, ale moim zdaniem z mierną końcówką.
Film pozostawia widza z bardzo pozytywnym wrażeniem ze względu na zakończenie, którego ciężko się domyślić podczas seansu. I za nie plus. Choć jak tak pomyślałem potem na chłodno, to ten bądź co bądź i tak krótki film sprawia wrażenie dłużącego się. Ot, nie jestem przekonany, czy było tu tyle treści, by robić z tego pełny metraż.
Srogi paździerz. Bardzo amatorskie filmidło o grupce nieciekawych ludzi jadących na zadupie, gdzie zostają po kolei mordowani. Sceny śmierci zrealizowane są tak, że wzbudzają jedynie politowanie. Twórcy tego dzieła, chyba zdając sobie sprawę, jak złe ono jest, usilnie co jakiś czas wplatają elementy "komediowe", które tylko pogarszają sprawę. Zresztą podobnie jak nadmiar scen współżycia płciowego.
Mam mieszane odczucia. Przede wszystkim bardzo dobrym pomysłem było cofnięcie się w czasie, by akcja mogła ponownie skupić się na Johnie. I ogląda się to nieźle. Film ma też na pewno bardziej klimat "Piły" niż ostatnie części. Niestety momentami wydaje się nawet bardziej odklejony, niż bywało do tej pory, a samą końcówkę uważam za najgorszą w całej serii i odczułem w jej trakcie wręcz lekkie zażenowanie – jakbym oglądał jakąś parodię.
Dowiedziałem się o istnieniu tego filmu z powyższego newsa…
Spin-off był w teorii świetnym pomysłem na powiew świeżości w serii, ale rezultat bardzo mnie zawiódł. Historia sprawia wrażenie napisanej na kolanie, momentami jest wręcz głupia. No i łatwo się domyślić, kto jest sprawcą całego zamieszania. Poza tym Chris Rock nie pasował mi do głównej roli – ciągle miałem wrażenie, że oglądam komedię kryminalną.
Ma swoje momenty i potrafi trzymać w napięciu, choć chyba liczyłem na bardziej zaskakującą końcówkę. Główna bohaterka momentami była skrajnie irytująca.
Film potrafi zainteresować głównie tym, że przez większość czasu jest celowo konfundujący. Widzowi sporo rzeczy kompletnie się nie klei, by dopiero pod koniec wyjaśniono, co i jak. I podobało mi się to średnio. Samo śledztwo czy zagadki rozwiązywane przez jakichś randomów też wypadają nieszczególnie ciekawie.
Kolejna średniawka. Ani to film dobry, ani jakiś zły. Ogląda się okej, choć czuć odtwórczość. Hoffman jako postać wypada tu znacznie lepiej niż w części poprzedniej. Zmagania typa od książki też ujdą. Drażni dziwny, różowy kolor wszelkiej krwi, ponoć zrobiony pod oglądanie filmu w 3D.
Myślałem, że już będzie tylko gorzej, ale szósta część jest całkiem zdatna do oglądania. Motyw prób dla tego typa od ubezpieczeń jest nawet spoko i ma sensowne powiązanie z Jigsawem. Drażniła mnie tu tylko postać Hoffmana, który przez cały film zachowuje się tak, jakby brakowało mu tylko koszulki z napisem "Hej, patrzcie, jak się podejrzanie zachowuję! Na pewno mam coś za uszami!".
Proszę czekać…