Dowiedziałem się o istnieniu tego filmu z powyższego newsa…
Spin-off był w teorii świetnym pomysłem na powiew świeżości w serii, ale rezultat bardzo mnie zawiódł. Historia sprawia wrażenie napisanej na kolanie, momentami jest wręcz głupia. No i łatwo się domyślić, kto jest sprawcą całego zamieszania. Poza tym Chris Rock nie pasował mi do głównej roli – ciągle miałem wrażenie, że oglądam komedię kryminalną.
Ma swoje momenty i potrafi trzymać w napięciu, choć chyba liczyłem na bardziej zaskakującą końcówkę. Główna bohaterka momentami była skrajnie irytująca.
Film potrafi zainteresować głównie tym, że przez większość czasu jest celowo konfundujący. Widzowi sporo rzeczy kompletnie się nie klei, by dopiero pod koniec wyjaśniono, co i jak. I podobało mi się to średnio. Samo śledztwo czy zagadki rozwiązywane przez jakichś randomów też wypadają nieszczególnie ciekawie.
Kolejna średniawka. Ani to film dobry, ani jakiś zły. Ogląda się okej, choć czuć odtwórczość. Hoffman jako postać wypada tu znacznie lepiej niż w części poprzedniej. Zmagania typa od książki też ujdą. Drażni dziwny, różowy kolor wszelkiej krwi, ponoć zrobiony pod oglądanie filmu w 3D.
Myślałem, że już będzie tylko gorzej, ale szósta część jest całkiem zdatna do oglądania. Motyw prób dla tego typa od ubezpieczeń jest nawet spoko i ma sensowne powiązanie z Jigsawem. Drażniła mnie tu tylko postać Hoffmana, który przez cały film zachowuje się tak, jakby brakowało mu tylko koszulki z napisem "Hej, patrzcie, jak się podejrzanie zachowuję! Na pewno mam coś za uszami!".
Film bez pomysłu na siebie i nieustannie sprawiający wrażenie, że został stworzony na siłę. Fabuła trzyma się na taśmie klejącej i trytytkach, a rozgrywająca się w tle zagadka tych ludków od nieruchomości zdaje się być wymyślona na szybko w jeden wieczór. Jest źle, a to dopiero półmetek serii.
Definicja filmu stworzonego na siłę (a to nawet nie półmetek całej serii…). Nadnaturalne wręcz zdolności do przewidywania, kto się znajdzie w jakim miejscu o dokładnie której godzinie, powodują wręcz lekkie zażenowanie. Spryt i inteligencja Jigsawa rozpłynęły się, zamieniając w nonsens i przemoc dla samej przemocy. Linia czasowa to chaos i utrudnia odbiór. Film ma też chyba najgorsze przejścia między ujęciami, jakie kiedykolwiek widziałem.
Film próbuje być czymś nieco innym niż poprzednie dwie części i kiepsko mu tu wychodzi. Na pierwszym planie motyw operacji, w założeniu chyba psychologiczny, a w rezultacie idiotyczny. W tle chłop niemogący poradzić sobie z utratą syna zostaje wystawiony na serię prób, co przez większość seansu wydaje się dodane na siłę, bo jak seria już słynie z "prób", to trzeba je widzowi dać. Pod koniec niby jakoś próbują to logicznie połączyć, ale z miernym rezultatem. Zwiększono ilość przemocy kosztem napięcia i sensu. Zdatne do obejrzenia, ale nic poza tym.
W zasadzie stawiam ten film na równi z "jedynką". Co prawda nie znajdę w nim aż tak zaskakującego momentu jak końcówka części pierwszej, jednak fabuła jako całość nie tylko trzymała mnie bardziej w napięciu, ale i rzadziej miałem wrażenie, że ledwo to się wszystko klei.
Proszę czekać…