Ciężko jest być sprawiedliwym, oceniając takie starocie, ale dziś seans z tym filmem jest męczący. Samego potwora jest mało, a przez większość czasu słucha się pozbawionych emocji rozwleczonych dialogów, którymi można leczyć bezsenność. Nie brakuje dużo lepszych, nawet znacznie starszych monster movie.
Sam pomysł na potwora nie najgorszy, ale wykonanie tragiczne. Maraton dłużyzn, oglądanie jest męczące, a jak już coś się zaczyna dziać, to można podziwiać pokaz slajdów.
Istnienie tego filmu jakoś kompletnie mi umknęło i wczoraj obejrzałem go pierwszy raz. Mimo że opiera się na powielaniu schematów, to nieźle trzyma w napięciu. Seans mija bardzo szybko.
Największy problem z tym filmem mam taki, że motyw budzącego lęk roznosiciela gazet mnie śmieszył. Nawet przez chwilę nie potrafiłem potraktować tej historii poważnie, co niwelowało całe napięcie do zera.
Cała seria jest niezła, ale cześć trzecia spodobała mi się najbardziej. Fabuła była tu najbardziej interesująca i humor najbardziej mi podszedł. Do tego fajne nowe postaci i o poziom lepsze efekty specjalne.
Jest kilka niezłych scen akcji. Niemała w tym zasługa długich, pozbawionych cięć ujęć (bardzo doceniam w czasach wszechobecnych pokazów slajdów). Tyle że jak dla mnie film leży fabularnie. Zmęczyło mnie toto niemiłosiernie. Film jednocześnie próbuje być na poważnie i z przymrużeniem oka, a koniec końców wyszedł nijaki.
Dość kameralne dzieło Dupieux oparte głównie na dialogach. Bardzo krótki, godzina z hakiem, ale nieprzedłużanie na siłę filmów zawsze szanuję. Poza tym jest tu to samo oryginalne połączenie przyziemności z odrealnieniem co w innych dziełach tego reżysera. Seans przyjemny, choć bez fajerwerków. 6+