Mnie się niezbyt podobał. Nie brakuje tu akcji, która mimo wszystko mnie nie porwała. Wszystko jest tu z przymrużeniem oka, ale nie uśmiechnąłem się ani razu. Na początku fajnie czuć, że akcja dzieje się parędziesiąt lat wstecz, by potem jakoś to kompletnie wyparowało. Na plus duet Cavill-Hammer. Fajni w swoich rolach i dobrze pod nie dobrani. Ogólnie obsada to mocna strona tego filmu.
Dla mnie lepsze były chociażby:
(z czego 2 oceniłeś na 1/10, więc dalsza dyskusja o horrorach między mną a tobą nie ma jakiegokolwiek sensu)
Jako typowy straszak do obejrzenia i zapomnienia się sprawdza. Jednak bawią mnie wszechobecne opinie, że jest to jeden z lepszych horrorów ostatnich lat, a nawet jeden z lepszych w ogóle. Ot, poprawnie zrealizowany maraton straszenia wyskakującymi znikąd mordami. Nic ponad to. Jest tego nawet nadmiar, przez co nie ma tu eskalacji napięcia przez cały seans, a od początku do końca jest to takie "wiesz, że za chwilę coś się stanie, po czym coś wyskakuje i heja następna scena na tym samym schemacie". Obejrzeć jak najbardziej można, bo fakt faktem na swój tani sposób potrafi wystraszyć, ale już wiem, że szybko o nim zapomnę.
(spoiler!) Miał zadatki, by nieźle zryć banie, ale końcówka skutecznie niszczy budowane przez cały seans napięcie dla typowo hollywoodzkiego efekciarstwa. Film dużo by zyskał, rezygnując z happy endu. 7/10, ale mocno naciągane.
Film aż kipi od głupot, na które mimo wszystko przez większość seansu bez bólu przymyka się oko, bo fakt faktem konkretnie trzyma w napięciu. Końcówka moim zdaniem słaba, ale jako całość oceniam jak najbardziej pozytywnie.
> Elizabeth_Linton o 2016-09-21 10:45 napisał:
> To niedobrze bo ja nie dodaję, informacja ja według mnie nieprzydatna.
możesz ≠ musisz
Nikt ci treści przez brak tego nie odrzuci. Sam nie zawsze to wpisuję (z tego samego powodu – jest to mało istotne).
"(…) aby był on dla dorosłych. Będzie nagość, wulgaryzmy i masa przemocy"
Definicja kina dla starszego widza prosto z Hameryki. Ten idiota wersji animowanej chyba nawet na oczy nie widział.
Ryuk zamiast jabłek będzie pewnie wcinał hamburgery.
Pierwsze wrażenia całkiem pozytywne. Pomyślałem, że to przynajmniej nie będzie kolejny akcyjniak przedstawiający snajpera jako działającego samotnie wojownika. Dalej jest niestety dużo gorzej. Seagalowi ewidentnie się już nawet nie chce, bo grany przez niego tytułowy snajper schodzi na drugi plan, a sceny z nim zdają się być wplecione w na siłę. Do tego bohaterowie irytują, zwłaszcza ta idiotka z aparatem.