I znowuż z rana trafiłem na jakiejś stacji na odcinek tego serialiku. Ha Ha Ha, bawię się znakomicie. Coś ze mną chyba nie jest do końca dobrze. A może i dobrze :))))
Mocny film i wielkie przesłanie. Wcale się nie zgadzam z jednym z krytyków, który napisał w swojej recenzji, cytuję: "typową hollywoodzką produkcją: ładną jak twarz najważniejszego aktora, ale pozbawioną jakiejkolwiek drapieżności, duchowości i autentyczności. Cepelia w wydaniu hinduskim." Nie prawda!!!
Za same dwa filmy ten gość ma ode mnie "dziewiątkę" "Walka o ogień" i "Imię róży". Niestety jest jakoś mało płodny w twórczości filmowej. Ale może to i dobrze, bo filmy są bardziej wartościowe. ;-)
Już się zastanawiałem, czy moja ocena "osiem" nie jest za wysoka na tą produkcję i doszedłem do wniosku, że NIE! Film jest po prostu przełomowy i to jest jego wielka wartość.
Kolejny aktor, którego w moim obecnym przeglądzie filmografii, dodaję do ulubionych. Jak już kiedyś napisałem, twardziel i twarzowiec. Może nie jest jakąś charyzmą aktorską, ale lubię faceta. I co najważniejsze sprawdza się w swoich rolach.
Cóż, ten gość nie potrzebuje charakteryzacji twarzy. :-) Lubię go bardzo! Może nie wszystkie role były okej, a może produkcje słabe i tyle, ale i tak go lubię. Nie wyobrażam sobie nikogo innego w roli Hellboya!!!
O Gibsonie się nie będę rozpisywał, bo wiadomo… Natomiast bardzo dobrze zaistniał w tym filmie jeszcze trochę raczkujący w filmie Heath Ledger, którego uwielbiam. Bardzo dobra rola!
@dawidek98 Z tym patosem to niestety Amerykanie mają jak dla mnie problem w swoich filmach, ale może to jest tak, że my patrzymy na to przez inny pryzmat. To są ich historie i w zasadzie nie ma się co dziwić. U na w naszych martyrologicznych filmach też jest wiele patosu, bo te tematy są dla nas ważne. Dlaczego o tym piszę? Wczoraj obejrzałem Przełęcz ocalonych Gibsona i się spodobał mimo pewnego koloryzowania. Otóż ja kiedyś mocno marudziłem na te właśnie amerykańskie filmy. Muszę koniecznie to wszystko odświeżyć i zmienić mój sposób spojrzenia. :) Człowiek uczy się całe życie :)
Mel Gibson jest nie typowym reżyserem. Bierze się za trudne produkcje, ale dopina swego. Tak w ogóle zauważyłem, że wiele brutalności w jego filmach jest. Może to taki chwyt. :)
Ja dziękuję uprzejmie. Wystarczy mi Pasja, którą ledwo obejrzałem. I niech nikt sobie nie myśli, że psioczę na te produkcje! Po prostu są dla mnie za ciężkie. Jak obejrzałem sobie Pasję, to powiedziałem, że już nie wrócę, ale cenię oczywiście. I to wysoko!
Proszę czekać…