Heh, tak samo słabe jak te Pełzaki z bobasem z 1998 roku chyba. Nawet jeszcze gorzej. Jak już w tamtym temacie pisałem, kreska jest przyjemna, ale treściowo to masakra jakaś. Słabo. Przy okazji, kto wymyślił zamiast Pełzaków Rugratsy? Miałem problem ze znalezieniem w bazie. Zaraz rto poprawię.
Słabizna jak nie wiem co. Kreska fajna, przypominająca stare kreskówki, ale scenariuszowo tak głupie, że mnie głowa rozbolała. Że też takie filmy się produkuje dla dzieciaków!
Facet ma wielki dar do tworzenia bardzo charakterystycznych postaci filmowych i to nie jakichś tam epizodycznych. Weźmy chociażby doktora Emmetta Browna w cyklu Powrotów, czy też Festera w Rodzinie Adamsów. Mistrz!
Dzisiaj sobie po raz kolejny (do śniadanka ma się rozumieć :) ) obejrzałem ten film. Jest po prostu uroczy. Anjelica Huston jest cudna, Raul Julia bardzo stylowy i amancki, ale to co w tym filmie zrobił Christopher Lloyd jako wujek Fester, to przechodzi ludzkie pojęcie. Mistrzostwo! Zwiększam ocenę na 9!
Faktycznie, że Andrzej wcześniej wyrażał się o produkcji Netfliksa z lekceważeniem, a teraz czytam o jakichś radach. Oj Andrzeju, coś tu nie tak… A tak w ogóle to mam tą produkcję gdzieś. Będę może obrazoburcą, ale stwierdzę, że nasza polska (biedna bo biedna) ekranizacja była o niebo lepsza, bo oddawała ducha tego cyklu powieściowego. Do tego dochodzi gra oczywiście, a Netflix jak zwykle spartolił i jak zwykle liczy, że jakaś kasa na początku wpłynie za subskrypcję, a reszta to nieważne.
Obejrzałem z ciekawości parę wyrywkowych odcinków i stwierdzam, że to jest słabe i głupie. Kreska jak kreska, typowa, prosta i może być, ale ten kto wymyślał scenariusz niech sobie lepiej obejrzy porządne stare bajki dla dzieci, jak Krtek, Reksio, czy Bolek i Lolek. Nie polecam.
"Jestem tak poważny jak minister edukacji" – tekst na poziomie sucharów Strasburgera :) W ogóle cały scenariusz jest dość słaby, mimo to film ogląda się całkiem całkiem. Taki tam odmóżdżacz z Norrisem i Pacułą.
Mocny, przerażający i jakże smutny film. Do tego znakomite powiązanie z Wietnamem, trochę mi przypomina w tym Łowcę jeleni. Alan Parker to jednak był znakomity reżyser, do tego jeszcze muzyka Gabriela. Znakomite. To były czasy, gdy Cage jeszcze potrafił zagrać realistycznie.
Coś takiego, TVP zrobiło z notabene dobrego filmu z jazzem w tle i historii, miniserial. Bo to chyba TVP, przynajmniej jest na platformie VOD dostępny. Muszę rzucić okiem koniecznie. Oby tylko się nie okazało, że to tylko film podzielony na odcinki.
@ar23s Dzięki. Przejrzałem te wytwórnie, no i mam problem. Wszystkie produkcje z tych wytwórni to filmy i seriale animowane, tak mi się wydaje. Tymczasem zawsze uważałem atrybut "animacja" jako podkreślenie zawodu czy właśnie wytwórni związanego/ej z częścią animacyjną. I tu nie jestem pewien, mam wrażenie, że gdt produkcja jest całkowicie animowana, to taki atrybut nie ma sensu.
Niech może jeszcze inni się wypowiedzą (chociaż tłok taki na forum, że ciężko się ruszyć ;) ), ale moim skromnym zdaniem "animation production " powinno być potraktowane jako zwykły producent.
Proszę czekać…