@dawidek98
Jedyny dobry film Piotra Szulkina. Teksty, które mnie rozbawiły: "Wsiądziesz tu, wysiądziesz na obcej planecie i zamocujesz chorągiewkę. Potem możesz zbierać próbki, fotografować, onanizować się, czy co tam chcesz", "Proszę pana, nich się pan w ogóle nie krępuje. Z taką siksą wszystko pan może proszę pana – na wszystkie sposoby: tak, tak, tak, tak – szczególnie pan – bohater! He,he – dla takiej pindy, to nawet zaszczyt. Szczerze panu powiem – ja jej zazdroszczę!", "Proszę robić wszystko co pomyśli głowa, bez żadnych zahamowań" i"Przyjdę na ceremonię i będę płakał".
Mi się absolutnie nie podobał. Po premierze tego filmu myślałem, że Martin Scorsese się wypalał – wrócił w dekadzie 2010-2019 dwoma hitami "Wyspa tajemnic" oraz "Wilk z Wall Street", które dużo bardziej mi się podobały.
Największa żenada 2001 roku zaraz po "Gulczas, a jak myślisz?".
To ważny film. Istotą jest treść oraz przekaz jaki ze sobą niesie. Od strony technicznej masa niedoróbek. Gra redaktora "naczelnego" w scenie emocjonalnej rozmowy z Agnieszką (Krystyna Janda), jest mocno wątpliwa w ujęciu sztuki aktorskiej. Takie przypadki można mnożyć. Do tego słaby montaż, zdjęcia oraz dźwięk. Jednakże piosenki bardzo mi się spodobały i tworzyły niesamowity klimat tego obrazu. Aczkolwiek w tym kontekście są to rzeczy marginalne, gdyż waga i znaczenie znajdują się zupełnie gdzie indziej.
Jeśli rozważać ten film jedynie w kwestii pewnych realiów historycznych oraz odwzorowania tamtych czasów, to oczywiście stanowi to dzieło nader zacne. Jednakże bardziej do mnie przemówił "Człowiek z żelaza".
Mocne kino. Świetny Kazimierz Opaliński – surowy klimat i czarno-białe zdjęcia dopełniają całości tego naprawdę fajnego dzieła.
Fajny film, można się powzruszać. Jednakże mnogość obrazów o Titanicu sugeruje mi słowa piosenki zespołu Lady Pank "Zostawcie Titanica, nie wyciągajcie go…"
Tym filmem Mel Gibson udowadnia, że jest lepszym reżyserem niż aktorem.
Film fajny. Podobał mi się pomysł bicia się w ramach oderwania się od rzeczywistości. Edward Norton i Brad Pitt to charyzmatyczni aktorzy odgrywający świetnie napisane role, które zapadną w pamięć na długie lata. Jednakże miałem wrażenie, że ta przemoc jednak jest przesadzona – zauważyłem, że w drugiej połowie filmu już żadna scena nie może się bez niej obyć. Przez to wątki typu założenie firmy, utrzymanie się życiowo czy związek Jacka z Marlą Singer schodzą na dalszy plan. Tym niemniej godne polecenia.
Wyśmienite kino – Richard Wirdmark i Sidney Poitier stworzyli przewspaniały duet. Kostiumy, sceny walk, napięcie stoi na najwyższym możliwym poziomie. Muzyki mógłbym słuchać i słuchać na okrągło, gdyż jest mistrzowska. Wielka szkoda, że takie dzieło zostało zapomniane i mało kto już o nim dziś pamięta. Mam nadzieję iż moja opinia ocali te cudo od zapomnienia.
Proszę czekać…