Nie był wielkim aktorem. We wszystkich rolach pokazywał po prostu siebie – to też jakaś zdolność, ale wymagam więcej. Zastanawiam się, gdyby nie wypadek ile identycznych ról zniósłby on sam. A że miał z tym problem niech świadczy fakt, że nie przyszedł na premierę "Na wschód od Edenu".
Trzy role ale za to jakie! – W mojej pamięci pozostanie na zawsze i koniec.
Szczególnie za tych bardzo wyrazistych bohaterów, w których się wcielił. Widać było włożone serce w swoją pracę i tę wrażliwość. Po przeczytaniu biografii wychodzę z założenia, że był to bardzo intrygujący człowiek. Od początku tak uważałam, ale po przeczytaniu książki jeszcze utwierdziło mnie to w przekonaniu.