@dawidek98
Ogromny badziew. Nudny, kiczowaty gniot dla nastoletnich panów. Nie umywa się zdecydowanie do Bravehearta czy Pasji. Znam ludzi, którzy byli zachwyceni tym filmem, mnie on potwornie przynudzał.
Dla mnie również najlepszy z Terminatorów i uważam, że Terminator jako postać pozytywna jest jeszcze lepsza. Młody aktor grający Johna Connora spisał się na medal. Robert Patrick jako T-800 też niczego sobie. James Cameron potwierdza każdym filmem, że jest jednym z najlepszych żyjących reżyserów na świecie. Gdy Terminator się spuszczał na dół, do huty to było mi bardzo smutno, naprawdę.
Ostatnia część przygód agenta 007, jaka mi się podobała. Bo Daniel Craig zapomina za każdym razem, jak należy prawidłowo się wcielać w tą postać.
Najlepszy film Krzysztofa Kieślowskiego i jedyny udany razem z "Krótkim filmem o miłości". Podczas rozmowy z mecenasem zacząłem współczuć Jackowi. Mirosław Baka w roli życia – do tego nastrojowa i senna muzyka Zbigniewa Preisnera. Sławomir Idziak idealnie nałożył cienie na ekran, wręcz sfiltrował. Szkoda, że ten obraz nie był nominowany nawet do Oscara. Krzysztof Globisz też wypadł niczego sobie – podobały mi się jego przemowy na temat zabijania i kary śmierci. Wyśmienite polskie kino. Podwójne Życie Weroniki i Trzy Kolory są dla mnie nieudane.
Bardzo słabo – jedna z pierwszych ról Arnolda Schwarzeneggera. Ten film mogę polecić każdemu chyba, kto się naprawdę bardzo nudzi.
Razem z Maximusem najlepsza rola Russella Crowe.
Dla mnie bardzo dobry film. Tom Hanks w formie, był w czasie szczytu swojej chwały. Porucznik Dan (Gary Sinise) zresztą też – idealnie udokumentowane lądowanie na księżycu na statku kosmicznym Apollo 13. Żadnej amerykańskiej podniety – jest ona bardzo dawkowana, w przeciwieństwie do Dnia Niepodległości czy Armageddonu. Polecam każdemu, kto lubi biograficzne kino.
Ciężko przebić Stanleya Kubricka, jednakże brawa dla Petera Hyamsa za odwagę dorównania mu i nakręcenia dalszej części sagi Arthura C. Clarke’a "2010: Odyseja kosmiczna". Nawet mamy namiastkę tamtego filmu – żadnych kosmitów, nawalanek, krwi, tylko spokojna, cicha i bezgłośna podróż po zakątkach Wszechświata.
To takie Transformersy – tylko, że dużo ambitniejsze. Ale czasami warto obejrzeć tego typu filmu, z chipsami i piwem w ręku i o niczym innym nie myśleć.
Wielki sentyment. Film o niebo lepszy od większości seriali związanych z uniwersum Gwiezdnych Wrót – szkoda, że zamieniono na seriale.
Proszę czekać…