John Durbeyfield jest wiejskim woźnicą, jednak pewnego dnia dowiaduje się, że w linii prostej jest potomkiem starego i znanego rodu. Wysyła więc swoją najstarszą córkę Tess do dworku rodziny d'Uberville, której członkowie mieliby być ich bliskimi krewnymi w nadziei, że uzyska od nich pomoc. Piękna dziewczyna wzbudza zachwyt sir Aleca d'Uberville, w rzeczywistości noszącego nazwisko Stoke, którego ojciec kupił majątek i godności. Tess zostaje zatrudniona przez niego na farmie drobiu, a wkrótce staje się jego kochanką. Dla arystokraty romans jest nieznaczącą przygodą, jednak życie niewinnej Tess odmienia się całkowicie… justangel
Jeden z najlepszych filmów, jakie nakręcił sam mistrz Roman Polański. Niesamowicie sielankowy klimat, wiejskie życie z dala od zgiełku miasta, nastrojowa muzyka i wybitna historia miłosna sprawiają że ten film stał się zasłużonym klasykiem kina. Nastassja Kinski zagrała wyśmienicie i stwierdzam od razu, że to jej najlepsza rola. Szkoda iż w późniejszych filmach nie wykreowała takiej postaci z krwi i kości, jak właśnie tutaj. Muszę temu filmowi oddać, że nie pozwalał mi zasnąć ani na moment, tak dobrze mi się to oglądało. Perfekcyjny montaż – nie zgadzam się z komentarzami poniżej, że cięcia by mu się przydały, że film jest za długi i tak dalej. Czas trwania jest odpowiedni, bo w pełni pozwolił zrozumieć, a zarazem wczuć się w to widowiskowe i nominowane do Oscara w kilku kategoriach dzieło. Naprawdę, Roman Polański ma z czego być dumny w swoim życiu (czego nie można powiedzieć o prywatności artysty). Dojenie krów, imprezy w stodołach i ślub tytułowej Tess z Angelem Clare to moje najulubieńsze sceny, które mógłbym oglądać w nieskończoność. Nawet babciom i dziadkom można ten film puścić, bo przemocy, krwi i wulgaryzmów wcale nie posiada w swoim "wnętrzu". Według mnie trochę nagród oscarowych powinno powędrować do "Tess" i do "Czasu Apokalipsy" – oczywiście w kategoriach, do których były one wręcz przyznawane. Myślę, że zasłużenie dostał chociaż trzy. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Ale i tak najlepszym filmem reżysera na zawsze pozostanie u mnie "Pianista" – niesłusznie zgnojony przez niektórych krytyków, niestety pokolenia są coraz głupsze, jeżeli chodzi o docenianie tak wartościowych i ambitnych dzieł, zwłaszcza o historii naszego kochanego kraju. 9/10
Dobry – ale niestety nieco mnie zmęczył: mimo ciekawej historii jest po prostu za długi. Klimat tego filmu tez nie do końca przypadł mi do gustu, ale za to na plus mogę zaliczyć dobrą rolę Nastassji Kinski. 7/10 i polecam osobom które mają więcej niż chwile wolnego czasu.
Ogólne
Czy wiesz, że?
Pozostałe
Jeden z ostatnich filmów mojego ulubionego reżysera, którego jeszcze nie oglądałem. To znaczy na pewno kiedyś oglądałem, ale zapomniałem. Dzisiaj sobie odnowiłem. Mistrzowskie podejście do anglikańskiego stylu. Zgadzam się z kolegą poniżej. Oceny użytkowników tego portalu, ale również krytyków są bardzo zaniżone. Nie nudziłem się ani chwili. Uczta!