Aktywność

Centralny: mam wiele szacunku do Twojej osoby i naprawdę nie wątpię, że widziałeś wiele filmów, jak również nie wątpię, że potrafisz na ich temat się wypowiedzieć.
To co napisałam w moim poprzednim poście nie miało na celu prowokowania dalszej dyskusji, bo zdanie na temat tego filmu mamy skrajnie różne i żadne z nas nie przekona drugiego do swojej opinii:) Chodziło mi raczej o to, że na ocenę filmu składa się szereg różnych czynników, decydującą rolę odgrywa gust, a na tym polu miejsca do dyskusji jest niewiele. Bo to co dla kogoś nudne, komuś innemu wydać może się interesujące;) Mnie film nie męczył, nie usypiał ale skłaniał do refleksji, a Aflleck moim zdaniem był do tej roli stworzony i wypadł genialnie;)
Pozdrawiam;)

Taxi (1996)

Bardzo dobry film – Ciekawa i wciągająca historia poruszająca ważny temat, a wszystko pokazane w przejmujący sposób: genialna muzyka i mistrzowskie zdjęcia. Polecam.

Tutaj zgodzę się z Asią – film dobry, ale nominacje niekoniecznie zasłużone, a film wciąga jednak nie zaskakuje niczym nowym i jest przewidywalny.

Mhh a ja mam mieszane uczucia co do tego filmu.
Bo tak: historia nie jest jakaś powalająca. Jest dobra, choć z tym trzymaniem w napięciu od początku do końca to nie powiedziałabym, że aż tak dobra;) Czyli na plus ale bez przesady.
Aktorstwo: jeśli chodzi o Viggo to świetna rola, Vincent Cassel jak zwykle dobry, reszta aktorów tez w porządku poza Naomi – ona przeciętna (jak zwykle jeśli chodzi o moją opinię – nie przepadam za ta aktorką) Tak więc aktorstwo też na plus.
Największy minus to chyba właśnie zakończenie i "morał" – a raczej jego brak. Nie wiem, ale jakiś niedosyt odczułam po tym filmie. Coś mi nie grało, coś nie zaskoczyło i może stąd moja ocena to 8 (ze względu głównie na Viggo)

Juno (2007)

> juskowiak o 2008-02-25 12:58:33 napisał:
>
> Widzę, ze podobają się nam podobne filmy.

Ogólnie chyba mamy podobne opinie to fakt:) Choć wiesz – tak naprawdę gusta są różne i najważniejsze aby umieć porozmawiać na temat danego filmu przedstawiając konkretne argumenty. Niestety z żalem zauważam, że osób mających choćby "jako takie" pojęcie na temat sztuki filmowej jest niewiele – a przynajmniej w internecie z niewieloma takimi sie spotkałam… Tym bardziej miło jak czasem znajdzie się ktoś kto napisze coś ciekawego;)

> juskowiak o 2008-02-25 12:20:40 napisał:
>
> Tak jak pisałem, na pewno kawał dobrego kina, ale czy nie bylo w tym roku
> lepszych filmow??
> moim zdaniem byly.
> Mnie najbardziej do gustu przypadly w tym roku (kolejnosc przypadkowa):
> Into the Wild,
> Zabostwo JJ…,
> Źródło,
> Zabić wspomnienia.
> Chyba te cztery były dla mnie najlepsze. Czekam na "Aż poleje się krew". W
> tym roku było zaskajuąco dużo dobrego kina. A szperając na portalach
> filmowych można natrafić na prawdziwe perełki, takie jak chociązby ONCE:)

Wiesz to są nagrody Amerykańskiej Akademii filmowej;) A Amerykanie raczej nie doceniają dobrych produkcji;) Można sie cieszyć, że nie wygrała "Juno" tylko jakaś dobra produkcja;) A Źródło genialne tylko chyba było w zeszłym roku, u nas szło później…

No cóż – to są nagrody Amerykańskiej Akademii Filmowej, więc czasem nie ma sie co dziwić. Kamiński zrobił genialne zdjęcia – potwierdzeniem może być nagroda na Camerimage 2007.

Juno (2007)

Mnie również jakoś nie przypadł do gustu.
Nie jest to kino złe ( porównując do innych amerykańskich produkcji) ale kandydat do oskara to GRUBA przesada.
Nie wiem o czym on niby miał być, i szczerze mówiąc nie chce mi się nawet doszukiwać głębszego sensu w nim. Ot taki film na wieczór, raczej do obejrzenia i zapomnienia, a przynajmniej ja tak to odebrałam. Tyle że jednocześnie koliduje to z treścią jaka z nim była, bo przecież temat aborcji, adopcji i ciąży nieletnich to nie jest temat na komedyjkę czy lekki filmik. Według mnie temat poważny zrealizowano zbyt lekko i to zupełnie jakoś nie grało…

A mnie sie film naprawdę spodobał:) Gra aktorska rewelacyjna, akcja trzymająca w napięciu i jednocześnie elementy, które powodują, że o filmie myślimy po jego zakończeniu.

A mnie nie zachwycił aż tak bardzo.
Owszem film nie jest zły i z czystym sumieniem daje mu 7/10, ale czegoś mi w nim brakowało. Wiem, że to jest film oparty na prawdziwej historii, ale rozczarowało mnie zakończenie. Rozumiem oczywiście jak należy je zinterpretować, rozumiem jego sens, ale mhhh… jakoby to powiedzieć… ? rozumiem ale tego nie czuję? Nie zadziałało ono na moje emocje i chyba stąd to rozczarowanie….
Swoją drogą jakoś w ogóle nie potrafiłam zrozumieć głównego bohatera, jego motywów i działania przez co był on dla mnie obcy. A chyba chodziło o to, żeby poczuć sie trochę tak jak on.
Polecać polecam, ale bez zachwytu.