Aktywność

In flagranti (1991)

6/10 – Ot, taki film, można obejrzeć, ale bez specjalnej rewelacji. Historia trochę zakręcona, dekoracje mhhh bardzo dziwne, jednak biorąc pod uwagę realia z Polsce w tamtych czasach to mogły robić wrażenie. Dziś raczej ogląda się je z uśmiechem. Dobra gra aktorska i ciekawa rola Foremniak (wtedy młodziutkiej brunetki). Tyle, że temat trochę zbyt abstrakcyjny ("artystyczny"?) i niestety momentami całość się zbytnio dłużyła.

Antychryst (2009)

> Darth_Artur o 2009-09-03 23:05 napisał:
> Widzę że każdy jedzie po tym filmie ostro:)

Nie każdy. nie każdy:)
Choć widzę, że poza mną to chyba nikomu się ten film nie spodobał, a przynajmniej nikomu z forum:)
No cóż tak to czasem bywa:)

[edit] pomyłka – jest jeszcze kolega Redox, który na temat filmu ma dobre zdanie. Tak wiec jest nas dwójka.

Punkty za aktywność FDB.PL

Zgadzam się z kolegami, ciekawa jestem czy przejdzie zatwierdzenie tego pomysłu. Niestety teraz punkty są w danym miesiącu, ale potem trochę jakby wsiąkają i ślad po nich ginie. Sumowanie byłoby bardzo dobra sprawą i spodoba się użytkownikom.

Kobieta samotna (1981)

Bardzo dobry – Szczerze mówiąc miałam pewne obawy przed sięgnięciem po ten film. Obawiałam się, że może się dłużyć i znudzi mnie w którymś momencie. Ale nie! Każda minuta tego filmu przepełniona jest ważna treścią, z każdą chwilą coraz bardziej przejmowałam się o bohaterkę i "kibicowałam" jej związkowi z niepełnosprawnym Jackiem i miałam nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży i że jej się uda.
Zakończenie mnie zaskoczyło. Nie napiszę co się wydarzyło, obejrzyjcie sami.

Antychryst (2009)

> Darth_Artur o 2009-09-16 20:32 napisał:
> Dzięki za ten wpis. Może kiedyś sam sięgnę po jakieś książki o filmach:)

Nie ma za co:) Trochę w tym wpisie odpowiedzi na Twoje wcześniejsze pytanie: po co powstał ten film. Chyba to jest tak, że ludzi lubią się bać, a dziś w kinie trudno widza zszokować. Może tez dlatego reżyser zamieścił takie właśnie brutalne sceny przy których odwracamy wzrok.

Co do książek o filmach to nie czytałam ich zbyt wiele, ale te które wpadły mi w ręce były bardzo ciekawe.

Martwe zło (1981)

Niestety – Nie specjalnie ten film przypadł mi do gustu, rozumiem, że to klasyka gatunku, ale to chyba nie moje klimaty. Owszem, jest kilka momentów, które mogłyby przyprawić o zjeżenie włosów na głowie. Mogłyby, gdyby nie zostały zepsute latającymi wszędzie flakami, czy kawałkami odciętych części ciała.
6/10 polecam wyłącznie fanom gatunku.

Współpracownicy Bay'a: Megan Fox to suka bez klasy

Jest AŻ aktorką, na dodatek popularną. Od aktorów powinno się wymagać zarówno talentu, jak i szacunki dla innych osób pracujących w branży, po drugiej stronie kamery, którzy nieraz odwalają o wiele cięższą pracę od takiej gwiazdeczki, dostając za to mniejsze pieniądze.
I niestety moim zdaniem dobry aktor MUSI być mądry, bo inaczej nie będzie w stanie dobrze zagrać roli. Będzie co najwyżej przebywał na planie.

Antychryst (2009)

> Darth_Artur o 2009-09-12 17:42 napisał:
> No ale co miał zrobić? Obejrzał zwiastun, zainteresowany wszedł na fdb i
> przeczytał opis, sprawdził kto gra, kto jest reżyserem. Prawdopodobnie
> stwierdził że będzie to niebanalny horror i poszedł do kina, a w kinie pewnie
> parę razy zamykał oczy, albo nawet wyszedł.

No i miał niebanalny horror:)

> Wydaje mi się, że mniej więcej wiem na czym to polega, ale jeśli masz coś
> ciekawego i masz czas napisać to z chęcią bym poczytał.

A co do kwestii pytania dlaczego lubimy się bać: w kilku stronach na ten temat dość ciekawie pisze Iwona Kolasińska we wstępie do książki: "Kobieta i demony. O widzu horroru filmowego." Kilka fragmentów zamieszczam poniżej.
Chcemy "przeżyć niezwykły dreszcz emocji zrodzony na bazie gry z własnymi, mniej czy bardziej uświadamianymi, lękami"
jest to "gra człowieka ze strachem"
"Horror filmowy (…) dotyka istoty sztuki w ogóle, u źródeł której był lęk (emocja prymarna). To, że u zarania sztuki tkwi lęk, grecy określili w metaforze w której Pegaz, uosobienie poezji, zrodził się z krwi Gorgony – symbolu lęku."
" Źródło przyjemnych doznań w obcowaniu z ekranową groza wynika z faktu, że ów strach (ze względu na swe pochodzenie) de facto nie jest rzeczywisty. Twórcy horrorów dostarczają widzom przeżyć opartych na efekcie szokowym, by zadośćuczynić ludzkiej potrzebie katharsis:horrory bowiem pozwalają ich widzom bać się w kręgu fikcji po to, aby nie musieli byac się w rzeczywistości. Nawet gry świat przedstawiony w filmie graniczy z makabrą (…) widzowi pozostaje ta błoga świadomość, że obcuje wyłącznie z fikcją."

To tak z grubsza:)

Antychryst (2009)

SPOILERY
> Darth_Artur o 2009-09-12 15:25 napisał:
> SPOILERY
> Generalnie to co piszesz, ma sens i mnie przekonuje, ale o tym zaraz. Najpierw o
> tym co w cytacie. Wydaje mi się, że te brutalne zachowania już nie miały jakichś
> podstaw logicznych, że były one już wynikiem choroby. Tak samo zwiększony popęd
> seksualny, taka sytuacja że człowiekiem kierują już instynkty, a nie racjonalne
> myślenie.
Zgadzam się całkowicie, że zachowanie wynikało z choroby. Pisząc o logice, miałam na myśli logikę tej kobiety, a dokładniej, to, że zapewne ona w taki sposób rozumiała tą sytuację i takie zachowanie dla niej (jako osoby chorej) było jednym dobrym rozwiązaniem sytuacji. Skoro w głowie gdzieś sobie uroiła, że jest wcieleniem Zła to też tak się zachowywała.

Co reżyser miał na myśli nie jestem w stanie jednoznacznie powiedzieć. Pewnie trzeba by poszukać jakiś wywiadów z Trierem i dowiedzieć się "u źródła". Moim zdaniem zapewne chodziło o pokazanie konsekwencji choroby psychicznej (bardzo skrajnego przypadku choroby). Ale przy okazji mogło tez chodzić o pokazanie, że taką chorobę trudno rozpoznać (bo mąż-lekarz nie wiedział co się dzieje), o to, że chorobę trudno leczyć. Ale to już taka moja interpretacja, bardzo subiektywna.

> Ale czy kinowy film, tak intensywnie promowany. Chciałbym zobaczyć miny ludzi
> którzy nieświadomi niczego oglądali go w kinie.

Wiesz co, też chciałabym zobaczyć miny tych ludzi:) Bo dla mnie, to jak się idzie do kina, to trzeba się choć trochę zorientować na co się idzie, żeby potem nie być zdziwionym:) A jeśli ktoś dal się skusić promocją i nie poczytał o co chodzi, to sam jest sobie winien

> No właśnie, ale zwróć uwagę, że większość ludzi komentuje jego brutalność, a nie
> treść.
Też racja, ale nie ma co się dziwić. Szczerze: są to jedne z bardziej brutalnych scen, które zrobiły na mnie takie wrażenie. przez tydzień po seansie miałam przed oczyma obrazy z tego filmu.
Ale kino jest po to by wzbudzać emocje, także negatywne (w sensie strach, obrzydzenie). Po to powstają filmy grozy, by widz się bał. Jest mnóstwo książek na temat psychologii filmu grozy poświęconych temu, dlaczego lubimy się bać. Bo to, że lubimy sie bać nie ulega, dla psychologów i filmoznawców, żadnej wątpliwości. Jak chcesz to mogę sięgnąć po którąś z nich i spróbować wyjaśnić dokładniej to zjawisko. Myślę, że taki "Antychryst" może być potraktowany właśnie jako film na którym się boimy.

A dla kolegi Juskowiaka powiem tyle, że mimo wszystko nieładnie jest spoilerować bez zaznaczenia. ktoś będzie chciał to przeczyta wszystko i się dowie, ale może jednak nie wszyscy lubią wiedzieć przed seansem co ich czeka.

[EDIT] właśnie poczytałam trochę na temat tego filmu, i Trier napisał go po przebytej długiej depresji i że jest to jego najbardziej osobisty film. Może nakręcił swoje wizje z okresu choroby>?

Antychryst (2009)

SPOILERY
Mhhh… film oglądałam dość dawno, więc być może nie będę w stanie uzasadnić ze szczegółami, mogło tez mi coś umknąć, w razie czego prostujcie:)
Ogólnie zrozumiałam go podobnie do Ciebie: kobieta pisze pracę (doktorską) o czarownicach w Średniowieczu, w trakcie pisania tej pracy (czy może wcześniej – to nie jest wyjaśnione) dochodzi do wniosku, że to nie Kościół który skazywał te kobiety na śmierć był "zły", bo Zło było w tych kobietach (ona rozmawia o tym z mężem i tak mówi).
A jakie zło jest w kobietach? Można to interpretować, że Zło=Szatan (opętanie?) i z powodu tego opętania kobiety czynią takie (złe) rzeczy.
Można też stwierdzić, że kobieta miała po prostu bardzo poważne zaburzenia psychiczne i ja bym się z tą interpretacją bardziej zgadzała. Dlaczego? Moim zdaniem ona miała problemy jakieś tam zawsze (czy od jakiegoś nieokreślonego dla widza momentu). Temat pracy wybrała, mniej czy bardziej świadomie, po to aby lepiej siebie zrozumieć, czy wytłumaczyć. Prawdopodobnie (niemalże na pewno) zdawała sobie sprawę z tego, że coś jest z nią nie tak i stąd chciała się dowiedzieć co. Szatan (jako uosobienie wszelkiego zła) jest idealnym wytłumaczeniem. Choroba postępowała, coraz bardziej: na początku mamy tylko buciki synka zakładane na niewłaściwą nóżkę, potem w trakcie aktu miłosnego kobieta widzi, że chłopczyk wchodzi na okno, ale jest jej tak dobrze, że nie zawołała go (i nie zrobiła nic innego) w skutek czego jej synek wypada z okna i zabija się. To powoduje u niej pogłębienie choroby. Śmierć synka jest dla niej potwierdzeniem opętania, potwierdzeniem, że ona sama stała się wcieleniem zła i to napędza kolejne wydarzenia. Męża próbuje zabić (czy przywiązać do tej chatki) po to aby nikt się nie dowiedział, co ona zrobiła. Łechtaczkę wycina być może, aby samą siebie ukarać i uzyskać odkupienie (?
) (bo to przez sex nie uratowała synka, a męczy ją ciągle poczucie winy)
To tak z grubsza moja interpretacja filmu:)
Czy to jest materiał na film? Moim zdaniem jak najbardziej.
Czy zmusza do przemyśleń – widać tak, skoro pojawiają się komentarze, gdzie każdy na swój sposób go interpretuje. Tyle, że film jest bardzo brutalny w sposobie pokazania tematu i to powoduje, że większość ludzi ocenia go negatywnie. Ja oceniam go pozytywnie, bo dawno, żaden obraz nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Tyle, że obejrzenie go po raz drugi odkładam na dzień bliżej nieokreślony, bo to nie na moje nerwy:)

Proszę czekać…