Aktywność

Życie jest piękne (1997)

Żarty są niesmaczne [1/10] |||

Zupełnie do mnie nie trafił sposób żartowania okołoholocaustowego, który Benigni zastosował w tym filmie. To nawet nie to, że po prostu uważam, że z Holocaustu nie można żartować, bo z wszystkiego można. Ale jak coś jest stuprocentową zgrywą (np. "Bękarty wojny") to OK. Ale taka komedia "na poważnie" – gdzie niby historia jest realistyczna a tylko postacie błaznują będąc w obozie… No sorry… zupełnie to do mnie nie trafiło i wydało mi się głęboko niesmaczne. Więc to jest taka jedynka "ideologiczna" – nie twierdzę oczywiście, że ten film to coś na poziomie "Smoleńska" czy "The Room", obraz całkowicie bezwartościowy. Zrobiony jest wspaniale, zagrany rewelacyjnie, pierwsza część, gdzie pokazana jest miłość głównych bohaterów, jest cudowna. Ale oglądać kończyłem z poczuciem głębokiego niesmaku. Nic na to nie poradzę. Możecie po mnie jechać jak po burej suce, ale dla mnie to jest zły film. Przepraszam.

Zwierzogród (2016)

Znakomity, ale nie dla najmłodszych [9/10] |||

Połączenie thrillera z neo-noir. Dodatkowo interesujący komentarz społeczny na temat rasizmu, politycznej poprawności i obecnych problemów z nachodźcami. W USA ma kategorię PG, a nie G.

Pośmiejmy się wszyscy razem :) HYDE PARK

> mania19 o 2018-10-11 06:10 napisał:
> Wrzucajcie linki do wszyatkiego co Was śmieszy :)
> Filmiki, memy, zdjecia, fragmenty z filmów. Niech udzieli się innym i się
> pośmiejemy :)
>
> Mnie bawi to zawsze tak samo :)
>
> https://m.youtube.com/watch?v=K9G9lfA8fa8

Genialna ta bitwa superbohaterów. :-D
Dzięki, nie znałem tego.

Ze soboty na neděli (1931)

Niestrawna ramota [2/10] |||

Jak ktoś jest bardzo zainteresowany historią kinematografii, to może obejrzeć. Innym odradzam. Strasznie się zestarzał.

Podobno jeden z pierwszych czechosłowackich filmów dźwiękowych, więc jak na tamte czasy zaawansowany technicznie. Ale scenariusz tragiczny – z początku tylko błaha i nudna opowiastka o dziewczynach chcących się zabawić w sobotnią noc, ale ostatnie 15 minut to już czechosłowacka masakra taśmą filmową – doklejono tak absurdalny, źle napisany i zagrany wątek melodramatyczny, że mózg boli.

The Room (2003)

@fredaser To polecam "Zabójcze ryjówki", jeśli lubisz kino klasy G. Ja nie przepadam, ale ten mnie rozłożył na łopatki. Maraton śmiechu normalnie.

Bóg nie umarł 2 (2016)

@ZSGifMan Nie no, tego pewnie jest jeszcze więcej – ostatnio zrobiła się jakaś moda na kino "oazowe".
Ale mój komć miał być żartem – zestawienie na jednym seansie paździerzy dla moherów z filmem, który u owych moherów wywołuje ból dupy tysiąclecia.

Predator (2018)

@ZSGifMan Żadnej z części "O vs P" jeszcze nie widziałem, więc tu nie podyskutujemy na razie. :) Ale miło znaleźć kogoś, komu podobał się "Predators", bo raczej został przez wszystkich zjechany, czego kompletnie nie rozumiem.

Zaginiona bez śladu (1993)

@Agnieszka_Chmielewska_Mulka Dokładnie tak, jak to wyjaśniłem w komciu. Nie ma znaczenia jak dobre są w tym filmie zdjęcia, muzyka czy gra aktorska. Z wymienionych powodów zasługuje na 0/10 i to co o nim wiem wystarcza do wlepienia takiej oceny a nic, co bym tam zobaczył, nie zmieniłoby kwestii, które skutkują taką oceną, a więc nie uległaby ona zmianie.

Teoria wszystkiego (2013)

Opłacalny chaos [8.5/10] |||

Terry Gilliam kontynuuje tu swoje ulubione wątki: choroby psychiczne, inwigilacja, wszechwładne szatańskie korporacje, sens życia. "The Zero Theorem" najbardziej kojarzy się z jego niezapomnianym arcydziełem "Brazil", ale niestety nie jest to ta liga – scenariusz pozostawia tym razem nieco do życzenia, a fabuła jest chaotyczna nawet jak na Gilliama. Jednak scenariusz to nie wszystko, zwłaszcza u tego reżysera – rozmach i szaleństwo wizji porywają tutaj jak zawsze. Idea korporacji masowo zbierającej dane o wszystkich ludziach w gigantycznej bazie danych i przetwarzającej je w swoich niecnych celach przy pomocy armii analityków jest niepokojąco znajoma. Również zapierające dech w piersiach scenografia i kostiumy oraz genialne aktorstwo nawet w najdrobniejszych epizodach, sprawiają, że filmem można się delektować jak najbardziej wykwintnym daniem, nawet jeśli mięso jest tu i ówdzie niedopieczone.

Pomimo tych zachwytów, obiektywnie muszę przyznać, że to dzieło Gilliama jest bardziej hermetyczne od "Brazil" czy "12 Monkeys". Dla kogoś, kto nie jest fanem specyficznego stylu tego reżysera, to akurat danie może się okazać niestrawne.

Proszę czekać…