8/10 – Możliwe spoilery.
Remake czy nie, nie ma się co kłócić. Bracia po raz kolejny urządzili niezwykłe widowisko, które dorównuje ich poprzednim dokonaniom. Balansujący na granicy tragedii, komedii i mocno wyakcentowanego sarkazmu wśród postaci filmu, obraz Coenów ogląda się z niebywałą przyjemnością. Zasługą tego jest świetnie dobranie i poprowadzenie aktorów, którzy grając nie napotykają się na drodze o marazm czy tani moralitet. To także ich zasługa wielu bardzo emocjonalnych scen w filmie (choćby taki prosty motyw zabicia konia) i naprawdę świetnego soundtracku. Wiarygodnie oddano również realia epoki, wskazując bacznie na jej chwiejność i przemijanie Dzikiego Zachodu.
8/10 – Świetny film i bardzo dobry przykład wszystkich cech, jakimi powinny odznaczać się biografie. Brak tu jakichkolwiek schematów czy uproszczeń, brak ramy 'od zera do bohatera', narkotyków, czyli tego wszystkiego co dzisiejsze produkcje biograficzne oferują, nawet te uznawane za najlepsze.
Scenariusz filmu jest świetny. Połączenie slackerstwa a’la Smith z kinem dialogu choćby spod znaku Jarmuscha i pewną dawką zabawnego neurotyzmu. Do tego prezentowana jest również równoległa historia o prawdziwym Harveym. Równie dobra jest oprawa wizualna – wplecione zostały elementy komiksu na ekranie.
Ciepły (choć nie przesłodzony), przyjemny film o ciekawym człowieku, z równie interesującą rolą główną Paula Giamatti.
Plakat "Genezy…" nie powalający na kolana, poprzednie (nawet ten polski) znacznie lepsze, a poster do "50/50" – tu także szału nie ma (kadr ze zwiastuna, trzeba przyznać bardzo dobrego, wklejono wraz z nazwiskami ekipy i wytwórni ot co).
Ciekawy wybór. Nie ma wątpliwości do tego, że na pewno sobie poradzi z rolą w nowym Bondzie. Mam nadzieję, że twórcy nie przeszarżują i nie uczynią jego czarnego charakteru tak groteskową postacią jak miało to miejsce w starszych Bondach. Liczę na występ zbliżony do tego z fenomenalnego "To nie jest kraj dla starych ludzi" braci Coen, gdzie wcielił się w 'badguya'. Może i tym razem również odbierze statuetkę za swój występ, choć w tego rodzaju produkcji jest to niezwykle trudne.
> FatShopen o 2011-07-13 20:15 napisał:
> 1. Bękarty wojny
> 1. Sin city – Miasto grzechu
> 1. Pulp Fiction
> 1. Wściekłe psy
> 2. Kill Bill
> 3. Kill Bill 2
> 4. Cztery pokoje
> 5. Grindhouse: Death Proof
> 6. Jackie Brown
> MannyPacquiao o 2011-07-06 12:23 napisał:
> 1.Pulp Fiction
> 2.Bękarty wojny
> 3.Kill Bill
> 4.Kill Bill 2
> 5.Sin city – Miasto grzechu
> 6.Wściekłe psy
> 7.Jackie Brown
> 8.Grindhouse: Death Proof
> 9.Cztery pokoje
Wydaje mi się, w obu tych przypadkach zawyżone miejsce dla "Sin City" jeżeli mówimy o filmach Tarantino. Co prawda Quentin miał w nim swój udział, ale wyreżyserowanie jednej scenki nie powinno być powodem umieszczania tego filmu obok pełnych produkcji tego reżysera. Może niedługo pojawi się ktoś, kto do rankingu wciśnie któryś z dwóch odcinków "CSI", które wyreżyserował…
Czy portal planuje dodać jakieś inne sklepy i powiązać je z konkretnymi filmami czy prowadzić jak do tej pory monopol na Amazonkę?
Jagby masz rację, nie ukrywam.
Nie do zniesienia jest sytuacja na wielu forach, kiedy większość komentujących gani twórców o tworzenie remake’u. A jeżeli pada nazwisko Lee, który na swoim koncie ma wiele ciekawych i udanych projektów ("Mordercze lato", "Rób co należy" czy popularniejsza "25. godzina") można sobie oszczędzi lamentacji o tym jakim to złem jest proces remakowania. Można nie lubić "Infiltracji" Scorsese’a czy "Prawdziwego męstwa" braci Coen, ale trzeba przyznać, że są to filmy udane i nie pozostawiające złego smaku.
Mnie zadziwia ilość propozycji, które otrzymał, kiedy ogłosił, że powraca do swojego starego fachu. Szkoda, że i tym razem na słowach się skończyło i Schwarzeneggera na razie przynajmniej na dużym ekranie szybko nie zobaczymy.
Jestem dokładnie tego samego zdania co Quagmire. Liczyłem na bardziej dynamiczne i spontaniczne wystąpienie. Charakteryzacja i wyraźne podobieństwo mogą nie wystarczyć, gdy zawiedzie scenariusz i Streep wygłaszać będzie LegoLucasowe mowy.
Proszę czekać…