7+/10 – Irytujący jest nie sam film (wprost przeciwnie), ale pewna otoczka wytworzona przez snobistycznych krytyków i widzów związaną z aresztowaniem pana Polańskiego. Doszukują się w nim treści, których tak naprawdę nie zawiera i przeżywają rozczarowanie.
"Autor Widmo" to kolejne mocne uderzenie od strony reżysera. Przyciągający swoim klimatem, atmosferą ogarniającego bohaterów spisku. Bazujący za elementach hitchocowskich (ujęcia z aut, przechadzki postaci) przyciąga uwagę widza od pierwszych minut aż do zakończenia, bardzo sugestywnego, rozwiewającego wszelkie wątpliwości co do całej historii ze wspaniałym, mistrzowskim ujęciem końcowym.
Solidna, intrygująca produkcja! Na pewno warto poświęcić na film Polańskiego.
5/10 (małe spoilery) – Podobny poziom co część pierwsza, jednak twórcy popełnili dokładnie te same błędy poprzedniej części Iron Mana.
Po pierwsze sceny akcji. To one powinny wieść prym w tego typu produkcji. Tymczasem jest ich do policzenia na palcach jednej dłoni. Prezentują się one na naprawdę wysokim poziomie (szczególnie scena podczas wyścigów), ale czuć także niedosyt częściowo zmarnowanym potencjałem.
Po drugie zakończenie. Bardzo sztampowe, ze znanymi elementami połączenia mocy (Iron Man-Rhodes) i zdemaskowania złoczyńców. Do tego jeszcze nie potrzebnie wprowadzano kilka postaci, szczególnie granego przez Samuel L. Jackson, Fury’ego. W końcu Avengersi zbliżają się dużymi krokami…
Na szczęście pozostała szczypta humoru zaprezentowana przez Downey Juniora, świetnie leżący kombinezon na Scarlett Johansson i końcowy utwór AC/DC :)
Jeżeli chodzi o "prawdziwość" filmu to sprawa była jasna już jakiś czas temu. Sami chyba w którymś z newsów użyliście określenia "mockumentary" do określenia tej produkcji :)
Poza tym wiele wywiadów (m.in. z Gwyneth Paltrow po premierze "Kochanków) dowodzi, że aktor podjął decyzję zaskakująco szybko i w dość dobrze prosperującym etapie jego kariery.
Ciekawy jestem co z tego wszystkiego wyjdzie.
O ile tej zmiany na Filmwebie się jakoś tak szczególnie nie odczuwa (w sumie to czarne tło znajduje się na kilku podstronach, więc żadnej wielkiej rewolucji nie ma), to nowy wizerunek IMDb woła o pomstę. Mam nadzieję, że wszystko po jakimś czasie wróci do normy. Mam na myśli oczywiście drugą stronę, bo łeb pełen filmów już dawno skreśliłem.
Już się pojawiły :) Szkoda, że nasza redakcja jeszcze śpi…
Cieszy mnie z kolei wygrana pani Coppoli. Zwiastun "Somewhere" pachnie klimatem z "Między słowami", więc tylko pozostaje czekać na premierę do początku przyszłego roku (o ile dystrybutorowi nie strzeli nic do głowy i opóźni pokaz).
I do tego nagroda specjalna powędrowała dla M. Hellmana, persony mało znanej dla szerszej publiczności, reżysera głównie westernów i filmów "akcji" z nutką psychologii.
Jestem bardzo ciekawy jak wypadł projekt Afflecka – "I’m Still Here" o domniemanym porzuceniu aktorstwa Phoenixa na rzecz rapu.
8/10 – Jedna z najlepszych biografii z jakimi przyszło mi się spotkać!
Utrzymana w stylu dokumentu opowiada losy kontrowersyjnego komika, tytułowego Lenny’ego. Całość sfilmowana na czarno-białej taśmie podkreśla dokumentalny charakter produkcji Fosse’a, a także atmosferę, panującą w omawianych realiach. Dodano do tego wywiady z między innymi żoną głównego bohatera czy jego matką. Ciekawie to wszystko opowiedziane, szczególnie wpadły mi w pamięć sceny z wystąpieniami Bruce’a (w tej roli genialny Dustin Hoffman!). Jednak pod koniec obraz trąci o sprawy sądowe i nieco zwalnia tępa narzuconego przez reżysera.
Niemniej film godny uwagi o naprawdę bardzo interesującej postaci. Warto sięgnąć!
Szept głośniejszy od krzyku – Podobno osią do powstania filmu Bergmana był sen reżysera, w którym po czerwonym pokoju przewijały się kobiety ubrane w białe suknie. Do tego stopnia zainspirował go ten kontrast, że stworzył bardzo osobisty film o ludzkim cierpieniu i otaczającej samotności.
Na ekran udało się przenieść Bergmanowi gamę emocji bohaterów, od zakorzenionej rozpaczy, szaleństwa spowodowanego cierpieniem po podkreślaną ludzką obojętność, brak zrozumienia czy zmysłowość ukazaną jako próba zapomnienia o problemach. Wszystko to sprawia, że oglądamy bardzo głęboki, dojrzały i naprawdę przejmujący obraz zachowań różnych charakterów ludzi.
Emocjonalnie zagrane przez czwórkę aktorek, przepięknie uchwycone zdjęcia ręką mistrza Sven Nykvist (który także współpracował z Tarkowskim czy Allenem) to dzieło, które nie straciło na wartości czy samej wymowie ani trochę od czasu powstania. Bergmana jednak bez powodu nazywa się mistrzem kina i zestawia z czołówką geniuszy tego "fachu"…
8+/10
Miejmy nadzieję, że te dwa projekty wypalą i Scott powtórzy ten znamienny klimat z części pierwszej "Obcego".
5/10 – Tym razem duetowi Damon-Greengrass nie powiodło się jak z dwoma częściami filmów o Bournie.
Produkcja nieudolna zarówno jako film akcji, jak też i rozliczenie z wojną w Iraku. Cały ten żargon, którym posługują się domniemani skorumpowani inspektorzy do niczego nie prowadzi, a między niego wciśnięto sceny akcji, które zostały zrealizowane bardzo chaotycznie (nie mam pojęcia czemu zdecydowano się na ujęcia "z ręki"). Jedynie Damon utrzymuje całość do kupy i prowadzi nas do niezłego, choć z grubsza patetycznego zakończenia.
Proszę czekać…