Aktywność

Essential Killing (2010)

Już się pojawiły :) Szkoda, że nasza redakcja jeszcze śpi…

Cieszy mnie z kolei wygrana pani Coppoli. Zwiastun "Somewhere" pachnie klimatem z "Między słowami", więc tylko pozostaje czekać na premierę do początku przyszłego roku (o ile dystrybutorowi nie strzeli nic do głowy i opóźni pokaz).

I do tego nagroda specjalna powędrowała dla M. Hellmana, persony mało znanej dla szerszej publiczności, reżysera głównie westernów i filmów "akcji" z nutką psychologii.

Jestem bardzo ciekawy jak wypadł projekt Afflecka – "I’m Still Here" o domniemanym porzuceniu aktorstwa Phoenixa na rzecz rapu.

Lenny (1974)

8/10 – Jedna z najlepszych biografii z jakimi przyszło mi się spotkać!

Utrzymana w stylu dokumentu opowiada losy kontrowersyjnego komika, tytułowego Lenny’ego. Całość sfilmowana na czarno-białej taśmie podkreśla dokumentalny charakter produkcji Fosse’a, a także atmosferę, panującą w omawianych realiach. Dodano do tego wywiady z między innymi żoną głównego bohatera czy jego matką. Ciekawie to wszystko opowiedziane, szczególnie wpadły mi w pamięć sceny z wystąpieniami Bruce’a (w tej roli genialny Dustin Hoffman!). Jednak pod koniec obraz trąci o sprawy sądowe i nieco zwalnia tępa narzuconego przez reżysera.

Niemniej film godny uwagi o naprawdę bardzo interesującej postaci. Warto sięgnąć!

Szepty i krzyki (1972)

Szept głośniejszy od krzyku – Podobno osią do powstania filmu Bergmana był sen reżysera, w którym po czerwonym pokoju przewijały się kobiety ubrane w białe suknie. Do tego stopnia zainspirował go ten kontrast, że stworzył bardzo osobisty film o ludzkim cierpieniu i otaczającej samotności.

Na ekran udało się przenieść Bergmanowi gamę emocji bohaterów, od zakorzenionej rozpaczy, szaleństwa spowodowanego cierpieniem po podkreślaną ludzką obojętność, brak zrozumienia czy zmysłowość ukazaną jako próba zapomnienia o problemach. Wszystko to sprawia, że oglądamy bardzo głęboki, dojrzały i naprawdę przejmujący obraz zachowań różnych charakterów ludzi.

Emocjonalnie zagrane przez czwórkę aktorek, przepięknie uchwycone zdjęcia ręką mistrza Sven Nykvist (który także współpracował z Tarkowskim czy Allenem) to dzieło, które nie straciło na wartości czy samej wymowie ani trochę od czasu powstania. Bergmana jednak bez powodu nazywa się mistrzem kina i zestawia z czołówką geniuszy tego "fachu"…

8+/10

Scott o nowych Obcych

Miejmy nadzieję, że te dwa projekty wypalą i Scott powtórzy ten znamienny klimat z części pierwszej "Obcego".

Z może zgadywanka? HYDE PARK
Pani Doubtfire. Faktycznie proste :)

Oddaję zagadkę.

Green Zone (2010)

5/10 – Tym razem duetowi Damon-Greengrass nie powiodło się jak z dwoma częściami filmów o Bournie.

Produkcja nieudolna zarówno jako film akcji, jak też i rozliczenie z wojną w Iraku. Cały ten żargon, którym posługują się domniemani skorumpowani inspektorzy do niczego nie prowadzi, a między niego wciśnięto sceny akcji, które zostały zrealizowane bardzo chaotycznie (nie mam pojęcia czemu zdecydowano się na ujęcia "z ręki"). Jedynie Damon utrzymuje całość do kupy i prowadzi nas do niezłego, choć z grubsza patetycznego zakończenia.

Pohamuj entuzjazm (2000 - )

Bardzo dobry – Dopiero co obejrzałem parę odcinków, ale zapowiada się naprawdę przezabawny serial. Znany z niedawno goszczącym na polskich kinach "Whatever works" – Larry David to bezsprzeczny fundament serialu. Fenomenalny, neurotyczny niczym Woody Allen aktor emanuje spontanicznością, pakując się w to nowe tarapaty.

Polecam oglądać!

Złoty środek (2009)

Ughh… – Po takich filmach jak ten zadaję sobie pytanie – i jak tu nie narzekać na rodzimą kinematografię? Znaczny spadek od czasów stosunkowo do przełknięcia "Poranku kojota" i " E=mc²". Ani to zabawne ani oryginalne. Przy tym Lubaszenko wprowadza multum postaci, chyba tylko po to by samemu zgubić się we własnym projekcie.

Dwa punkty chyba tylko za sceny z tymi babciami :) i panami z kabaretu Moralnego Niepokoju.

2/10

Samotne serca (2006)

Ja mam trochę odmienne zdanie na temat filmu. Zgadzam się, że Travolta nie popisał się tym razem. Mimika faktycznie a’la stary Stallone. Klimatu tamtych lat raczej nie odczułem, chociaż był to znakomity materiał na mroczny dreszczowiec, a wyszedł film podbiegający raczej pod melodramat dźwigający niepotrzebny stos problemów moralnych bohaterów aniżeli pełnokrwisty kryminał. Na plus na pewno rola Leto.

Jak ktoś byłby zainteresowany filmem możne jeszcze popytać w kioskach, bo był dołączony do sierpniowego wydania magazynu FILM.

Lekko naciągane 5/10

Z może zgadywanka? HYDE PARK

A czy dowiemy się jaki to był film, ten z poprzedniej, nieodgadniętej zagadki? :)

Na drugi raz nie ma się co zrażać.

Proszę czekać…