> piwo_war o 2009-08-25 21:18 napisał:
> No oczywiście. Jak film jest powszechnie uważany za jeden z najlepszych filmów
> na świecie, oznacza że nikt nie może mieć własnego zdania…
Racja, można mieć, a nawet powinno się mieć własne zdanie, ale trzema je jakoś odpowiednio uargumentować, a nie jak w przypadku użytkownika Proroka zamieścić suchy komentarz i czekając na odzew innych osób.
Eee tam marudzicie :) Jest to jeden z niewielu serialów, który trzyma wysoki poziom po tylu latach. Praktycznie każdy odcinek przyprawia mnie o śmiech.
Nie no, akurat Nicholson zagrał na poziomie. Nie wiem czy ktokolwiek inny mógł tak wyraziście zagrać właśnie tak jak Jack swoją postać owładniętą szaleństwem i paranoją. Już bardziej narzekałbym na odtwórczynię roli Wendy – Shelley Duvall. Ona się tutaj raczej nie popisała. Chyba największy minus filmu. Były takie momenty podczas seansu, że chciałem wziąć od Jacka siekierę i sam ją poćwiartować :)
Wydaje się ciekawe. Wybiorę się na to na pewno. Poza tym film jest oparty na opowiadaniu Philipa K. Dicka, a te z reguły trzymają wysoki poziom :)
O kurczę, ale nabiliście tych postów. Szkoda, że już ten quiz umarł na forum. Przydałaby się jakaś taka zabawa, bo ostatnio coś tu trochę nudą wieje ;)
6+/10 – Naprawdę ładny film. Film o próbie odbudowania relacji, więzi z dziećmi i poszukiwaniu upragnionego szczęścia. Podane jako kino drogi, sprawdza się nieźle – reżyser częstuje nas ładnymi widokami z podróży głównego bohatera, pokazuje przy tym mentalność napotkanych ludzi. Dobra rola wciąż świetnie trzymającego się dziadzia De Niro. Choć troszkę przesłodzeń różnych wtargnęło do obrazu (chociażby scena wręcz "metafizyczna", w główny bohater Frank dowiaduje się całej prawdy o wszystkich swoich pociechach) to jestem w stanie przymknąć na to oko. Prosty film (nie mylić z określeniem "prostacki"!), bez niepotrzebnych zawirowań fabularnych. Na pewno warto!
Pewnie… Kolejny "sprytny" zabieg speców od marketingu… Ale trzeba przyznać, że twórcy starają się jak to możliwe ratować serię. Ale gdyby to ode mnie zależało, nie powiększałbym obsady o znane nazwiska (vide: McDormand, Malkovich), ale najpierw zamieniłbym reżysera na kogoś bardziej utalentowanego…