Aktywność

Startują Efdeby 2010!

Fajnie. Nawet nie wiedziałem o istnieniu czegoś takiego.

Kategorii mogłoby być więcej, ale i tak fajnie się wypełniało ankietę :)

Lawa (1989)

Za to ktoś tutaj chyba opuścił lekcje z czytania ze zrozumieniem.

Czy pisałem, że przespałem film?

Film, że mucha nie siada (2004)

2/10 – Marna kupka z tego szorcika. A doszukiwanie się tutaj jakiegoś drugiego dna to przesada…

Porywacze ciał (1993)

7/10 – Nie jest źle. Horror Abela Ferrary może i pobrzmiewa na sprawdzonych chwytach gatunkowych, ale udało mu się utrzymać tajemnicę grozy i napełnić film rosnącym napięciem. Może i jest tu trochę kiczu, może i efekty specjalne nie są najlepsze, ale i tak seans spędziłem miło.

Mystery Train (1989)

8/10 – Przede wszystkim atmosfera. Tylko u Jima z takim zaciekawieniem oglądamy spacerujące pary na tle miasta czy prowadzące mało znaczące dyskusje. Cały Jarmusch. Dużo tutaj nawiązań do kultur, dużo groteski i niemniej humoru. Trzy historyjki świetnie się dopełniają i pozostawiają lekki niedosyt. W powietrzu czuć gęstą atmosferę, która rośnie z biegiem czasu. Kapitalnie również przedstawienie Memphis, które powinno być dumne z tego z faktu, że Presley właśnie tutaj się urodził i dorastał, a w rzeczywistości mieszkańcy uznają to jako klątwę. Do tego świetne kawałki muzyczne i jakby nie patrzeć hołd oddany Królowi.

Palce lizać!

W księżycową jasną noc (1992)

8/10 – Świetne kino! Obrazów z kanonu kina wojennego naoglądałem się sporo, ale wśród nich nie napotkałem się na taki jak ten. Ani razu film nie zahacza o schematy obowiązujące w tym gatunku, reżyser wplątuje tutaj nutkę atmosfery tajemniczości i niepewności. Bardzo wciągający, miejscami szokujący obraz wart polecenia.

Bliżej (2004/I)

Dość dziwny, nietypowy film. Nichols chyba pomylił miejsca, bowiem jego film przypomina spektakl teatralny. Niewiele słów, długie sceny, brak narracji… a w tym wszystkim kłamstwa i zdrady.

Długi pocałunek na dobranoc (1996)

6/10 – Niezła z tego wyszła komedia :) Liczyłem na bardziej poważny seans. Początek jeszcze jest ok. Kobieta z amnezją prowadzi sobie lekki żywot. A w końcu zostaje on przerwany. Potem film z typowego mrocznego dreszczowca przemienia się w standardowy film akcji z efekciarskimi wybuchami, strzelaninami, pościgami. Na plus występ Samuela i wygłaszane przez niego dialogi :)

Trzy pogrzeby Melquiadesa Estrady (2005)

7/10 – Ciekawy debiut Lee Jonesa. Kino drogi (?) bardzo powolne z wręcz senną atmosferą. O honorze, o miłości, o chęci rekompensacji swoich czynów. Seans bardzo udany. Nie wkradła się tutaj monotonność ani chaotyczności. Reżyser utrzymał strukturę z podziałem na rozdziały, w których mogliśmy obserwować nieustanną metamorfozę bohatera. Ciekawy pomysł z poszeregowaniem wydarzeń w niechronologicznej kolejności. I do tego świetnie zagrane. Nietypowe kino w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

Klimatem podobne do "To nie jest kraj dla starych ludzi". Polecam oba tytuły.

Szczury z supermarketu (1995)

7/10 – Smith kolejny raz nie zawodzi. Znakomita robota! Szczególnie bardzo dobry, nawet wciągający scenariusz ze wszystkimi dialogami. I oczywiście mistrzowski duet Jaya i Cichego Boba dał radę (mam nadzieję, że kiedyś jeszcze pojawią się na ekranie…). Jak zawsze u Smitha masa nawiązań do sagi "Gwiezdnych wojen" czy tutaj nawet "Batmana", szereg absolutnie absurdalnych sytuacji (np. szybki seks w windzie). Ale i tak najbardziej chyba podobało mi się tutaj zakończenie, czyli teleturniej a szczególnie dogryzanie Brianowi O’Halloranowi :) Widać miejscami jednak "interwencje" producentów, którzy chyba nie pozwolili wykorzystać reżyserowi całego jego potencjału. Teraz zostaje w takim razie wziąć się za wersję reżyserską.

Dodaję do ulubionych!

Proszę czekać…