Ok, ale na przykład co z dodawanym normalnie "niezależnym filmem" ("Independent Film" – w bazie stuknie niedługo 200 dodanych tych elementów) czy "jednowyrazowy tytuł" ("One Word Title" – też całkiem sporo). Ni jak dotyczą one tematyki filmu, a ich uzupełnianie jest na początku dziennym.
W FAQ rzeczywiście jest to spisane, ale strasznie uogólnione i nie wnikające w użycie w praktyce.
A przy okazji słów kluczowych trzeba by ustalić następującą rzecz.
Część weryfikatorów akceptuje takie elementy tej treści jak: "film z dwuznacznym tytułem", "śmierć członka ekipy", "kultowa komedia", "kultowy reżyser" itd…, a część nie (np. @ Hsi_Nao). Powinno być to ustalone (czy dodajemy elementy pośrednio związane z okolicznościami powstania i późniejszych następstw) i najlepiej wpisane do FAQ.
Pozdrawiam
> tego nawet nie będę komentował panie profesorze doktorze habilitowany, który jest na tyle inteligenty, że ogląda filmy powyżej 2 godzin…
Profesor doktor habilitowany wybacza…
> Grzegorz_Derebecki o 2010-02-11 15:49 napisał:
> Przydało by się poinformaować w faq, że punktacja mnożona jest 2x dla filmów
> które mają podaną datę polskiej premiery kinowej bądź polskiego dystrybutora.
A dotyczy to również filmów z polską premierą DVD?
Ok, wysłane! :) Może tym razem się poszczęści :)
Z biografiami jest coś nie tak… Moja czeka na weryfikację już od grudnia. Chyba jest to związane z problemami z punktacją (miało być 5 pkt, a za akceptację użytkownik otrzymywał tylko jeden).
Wszystko niby w porządku – nienaganne odtworzenie realiów XVIII i XIX-wiecznej Hiszpanii, niezłe zdjęcia i przygrywająca muzyka jednak temat filmu mnie nie wciągnął za bardzo. I trochę za mało pokazano życia i twórczości samego Goyi. Ale mimo wszystko fajnie było zobaczyć Natalie Portman w dwóch rolach :)
5/10
7+/10 – Poruszające, zmuszające do refleksji dzieło nie tylko nad sensem wojny, ale i sensem istnienia i przemijania. W tym pozbawione patosu czy ciepłej melancholii reżyser bawi się formą przenosząc bohatera w czasie (od lat wojny do pobytu na obcej planecie). Może i miejscami infantylne, ale obraz potrafi przerazić swoją surowością.
Taki kuzyn filmu "Johnny poszedł na wojnę".
7/10 – Dwóch nienormalnych (chyba za łagodne słowo) braci, intrygi, korupcja, seks, pieniądze. I oblane to wszystko przepysznym małomiasteczkowym klimatem. Do tego świetne dialogi, z których praktycznie co 10 sekund wypływa jakieś przekleństwo. Warto.
Początek jest naprawdę niczego sobie. Dużo odwołań do kina (m.in. do Tarantino czy Allena), dwóch zapalonych filmowców… ale już po 15 minutach fabuła staje się standardowo podpasowana pod schematy i zmierza w kierunku lukrowego zakończenia. Jednak lubię takie filmy. O trudach tworzenia filmu, pracy na planie (na myśl podchodzą tytuły jak "Zack i Miri kręcą porno" czy "Koniec z Hollywood").
5/10
Proszę czekać…